Strona główna » Aranżacje » Ogród » Biżuteria dla ogrodu



Biżuteria dla ogrodu

DANUTA MŁOŹNIAK: Zostałam projektantką ogrodów, bo... choć tata często powtarzał, że kwiaty to nie jest poważne zajęcie, od dzieciństwa ciągnęło mnie do roślin. W liceum miałam kolekcję kaktusów. Zapisałam się do Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów, jeździłam na wykłady i marzyłam o podróży do Meksyku. Telewizja zrobiła nawet o mnie reportaż. Kolekcja liczyła dwieście okazów. Przetrwała do dziś. Potem zaprzyjaźniłam się z panią z apteki, która miała piękny ogród i pokazała mi że na kaktusach świat się nie kończy. Zaczęłam uczyć się łacińskich nazw roślin. Dziś żartuję, że tylko jak śpię, nie myślę o ogrodach. Nawet wybierając hotel na wakacje, sprawdzam, czy jest położony wśród zieleni.

W ogrodzie musi być...
konsekwencja – nie znoszę kolekcjonowania setek różnych roślin. Lepiej wybrać kilka odmian i ze trzy kolory. Lubię ogrody ruchome, w których łatwo można coś zmienić, dlatego często sadzę rośliny w donicach. No i woda. Ale albo staw z prawdziwego zdarzenia, albo ogrodowe fontanny – żadnych kompromisów, jak małe oczka wodne. Do tego trochę ogrodowej biżuterii: rzeźby, lustra lub srebrne kule, w których ładnie odbija się zieleń.

Bardzo lubię: bukszpany, hortensje, żurawki, jarzmiankę, werbenę bonariensis. Mam też słabość do róż, zwłaszcza odmian angielskich: Constance Spry i Gertrude Jekyll. Podobne hodował mój mistrz – słynny angielski ogrodnik, Geoff Hamilton.

Największym wyzwaniem było... stworzenie tak zwanego ogrodu inteligentnego, w którym z ukrytych głośników płynęła muzyka, światła zmieniały kolory ścian, a wszystkim sterował komputer. Do tego zaprojektowałam strumień podgrzewany solarami, żeby woda nie zamarzała. Na szczęście w sprawach technicznych pomaga mi mąż – on sprawi, że woda popłynie nawet pod górę.

Marzy mi się... żeby kiedyś mieć tak dużo ziemi wokół domu, by założyć nie jeden ogród, ale kilka, w różnych stylach. I oprowadzać po nich telewidzów, jak Geoff Hamilton w swoim programie „Świat ogrodów”.

Wysłuchała: Monika Utnik-Strugała
Fotografie: Gardenarium
Kontakt z projektantką: Gardenarium, www.gardenarium.pl, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , 501 567 907, www.ogrodowisko.pl




Komentarze (4)

  • gardenarium
    Dodam jeszcze, że żaden ptak nie stracił życia z powodu lustra, nie ma tam miejsca na rozwijanie takich prędkości. :)) Tylko korzyść dla nich płynie z tego miejsca. Mnóstwo ptaków przylatuje, pije wodę, kąpie się siadając na kostkach, które nadwieszone sa nad wodą. Poza tym mają na świerkach gniazda. Nowe okazy przylatują na drzewa, rozpoznają teren i potem przylatują do pewnego wodopoju, wiedząc że woda nie jest z chemią. Mam cudowne widoki jak wstaję rano i patrzę na staw. Widziałam nawet dudka.

    Niedziela, 17 października 2010, 09:10

  • gardenarium
    Siadałam na tej ławce wielokrotnie, begonie są niskie a między nimi i ławką jest sporo miejsca, więc siedzenie pośród kolorowych kwiatów jest niesamowicie przyjemne. Kwiaty prawie w zasięgu ręki, jak na kolorowym dywanie. Z tyłu za ławką rośną hortensje "Annabelle" i pachnące jaśminowce.

    Niedziela, 17 października 2010, 09:04

  • Tiglii
    lustro w ogrodzie pozwala na powiększenie optyczne przestrzeni więc jest świetnym rozwiązaniem , Zastanawiam tylko się ile ptaków straciło na życie uderzając o jego taflę.
    Co się tyczy zaś ławeczki to chyba raczej jest to bardziej ozdoba ogrodu niż miejsce do siedzenia.

    Piątek, 15 października 2010, 20:48

  • egry
    Zastanawia mnie praktyczny i estetyczny aspekt obsadzenia, a właściwie odgrodzenia, dojścia do ławki na zdjęciu nr 4. Ilekroć widzę to zdjęcie na różnych stronach tylekroć przeżywam szok poznawczy.

    Czwartek, 14 października 2010, 13:47

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.