Strona główna » Aranżacje » Przedpokój » Urządzamy hol



Urządzamy hol

Hol jest jak kamerdyner, który wprowadza do domu. To zapowiedź tego, co czeka nas w salonie, bibliotece, oranżerii...



Ostatnia scena filmu „Wojna państwa Rose” rozgrywa się w holu bogatej amerykańskiej rezydencji. Wysoki na kilka metrów. Z eleganckimi schodami płynącymi przy ścianie łagodną falą na piętro. Z marmurowymi piaskowoszarymi płytami ciętymi w łuki na podłodze. Całości dopełnia postument z klasyczną rzeźbą. Pod sufitem ogromny kryształowy żyrandol, na którym finałową walkę toczą Barbara (Kathleen Turner) i Oliver (Michael Douglas). Państwo Rose właśnie się rozwodzą i żadne nie chce zrezygnować z pięknego domu. Olbrzym się obluzowuje i lądują kilka metrów niżej.

Zapewne potyczki typowego amerykańskiego małżeństwa na rozstaju aż tak dramatycznie nie wyglądają, ale typowy amerykański hol w dużym domu jest dokładnie taki jak u Rose’ów. To luksusowa zapowiedź tego, co czeka nas w salonie, bibliotece, oranżerii. – Hole w rezydencjach są raczej ozdobione niż umeblowane. Liczy się kolor, sztuka, przestrzeń. Nie ma mowy o żadnych szafach. Przy wejściu będzie garderoba, zresztą im większy dom, tym więcej przeróżnych schowków, małych garderób, składzików. To one kryją ubrania płaszcze, buty. W holu nie zobaczymy nawet wieszaków, ale pojemniki na parasole owszem, bo tutaj często pada – opowiada stylistka Agata Drogowska.

Na drugim końcu świata, w kraju Czerwonego Smoka żyje się inaczej i inny jest metraż mieszkań. Ale filozofia holu – podobna. Chińczycy nazywają główne wejście „ustami domu” – ma być piękne, ale bez zbędnych przedmiotów. Wierzą też, że hol powinien mieć jak najwięcej cech symbolizujących pomyślność – czyli dużo przestrzeni, mało mebli (w okolicach drzwi nie wolno na przykład stawiać półek czy szaf) i sterylny porządek. Wtedy energia swobodnie wpływa i gromadzi się. Nieszczęście przynoszą skrzypiące czy uszkodzone drzwi. My także patrzymy niechętnie na takie mankamenty, ale tłumaczymy je inaczej. Uważamy, że odstraszają i świadczą o niechlujstwie właścicieli. Kiedy Chińczyk nie ma szans na idealny hol, wiesza lustra, stawia kadzidła albo malutką fontannę.

– Ja pamiętam fontannę w holu moich przyjaciół w Brazylii – opowiada architektka Anna Lenczewska. – Od ogrodu oddzielała go tylko szklana ściana. Żadnych korytarzyków, przejść, szaf z miejscem na kalosze czy płaszcze. Może dlatego, że tam jest łagodniejszy klimat? – zastanawia się. Podkreśla, że hole u zamożnych Brazylijczyków w stosunku do reszty mieszkania są raczej pokaźnych rozmiarów (jeśli mniejsze, to całe w lustrach), najczęściej kwadratowe. Obowiązuje w nich dyskretne boczne oświetlenie, w dobrym guście jest sztuka – a to obraz uznanego malarza, a to rzeźba lub fresk.

Ale najbardziej zachwyciły ją wnętrza starych, rodowych pałaców w Portugalii. – Nigdy nie zapomnę ścian wyłożonych kaflami. Zdradzają one metrykę domu, im starszy, tym lepsza pozycja rodziny. Na przykład biało-niebieskie płytki ze scenkami rodzajowymi, mówią, że dom pochodzi z XVIII wieku. Kolorowe mogą być późniejsze albo wcześniejsze, a zależy to od odcienia emalii. Pamiętam też płytki białe, długie i wąskie, zupełnie jak panele, z reliefowym kwiatowym wzorem. Dodano do nich na samym dole pas kobaltowych kafli. Do tego ogromne schody, rozdzielające się na prawo i lewo. To wejście zapierało dech w piersiach, a znawcom wiele mówiło o rodzinie, u której gościli.

Pod różnymi szerokościami geograficznymi jest tak samo: liczy się pierwsze wrażenie. Nie tylko dla gości, którzy odwiedzają nasz dom. Przyjemnie jest otworzyć drzwi i wejść do własnego eleganckiego i bezpiecznego świata, gdzie wita nas ulubiony obraz, rzeźba, dywan i nastrojowe światło. To jest dopiero prawdziwie miłe powitanie!

Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: archiwa firm


Ocena: 4.00

Głosowanie zostało zakończone.


Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.