Szukali romantycznego domu na wzgórzu, a mają inteligentny pod lasem.
Spotkali się na budowie w podwarszawskim Zalesiu dwadzieścia lat temu. Jacek Koziński, młody architekt, konstruktor, zakochany w drewnie, i Grzegorz Rybak, syn, wnuk i prawnuk cieśli spod Hajnówki. Połączyła ich pasja. – To był przełomowy moment – twierdzi pan Jacek. – Mówiłem Grześkowi, co ma zrobić. Zdumiał mnie tym, że wszystko rozumiał.
Dziś są nie tylko przyjaciółmi, wspólnie też prowadzą firmę Dworek Polski. I budują – oczywiście z drewna – całe wioski. Ich nowa inwestycja to próba przeniesienia do współczesnych realiów miasteczka, takiego jak Tykocin czy Kazimierz nad Wisłą.
– Nasze domy, choć skomplikowane technicznie, są wyśmienicie dopracowane drogą ewolucji. Powtarzamy projekty, ciągle je udoskonalając. Dokładnie tak robili nasi przodkowie – mówi pan Jacek.
Firma zajęła się szkieletem lekkim, ale tę nowoczesną konstrukcję łączy z tradycją. W Garbatce, Ustanowie czy Starym Sadzie stanęły więc zagrody z domem i stodołą-garażem, otoczone malowniczymi płotami. Można je polubić, bo już na pierwszy rzut oka wydają się przyjazne.
Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: Andrzej Szeliński, Dworek Polski