Strona główna » Architekci i projektanci » Architekci » Wśród zapachów i cieni



Wśród zapachów i cieni

W piwnicy, fabryce, na dachu i w podmokłym lesie – ogrody Bartosza Dankiewicza zakwitną, gdziekolwiek zechce.

Od dzieciństwa lubił przyrodę. Ale o zawodzie architekta krajobrazu dowiedział się od nauczyciela dopiero po maturze, gdy zastanawiał się, jakie wybrać studia. Na egzaminy wstępne spóźnił się... miesiąc i do dziś nie wie, jak udało mu się nakłonić władze uczelni, by tylko dla niego przeprowadziły rekrutację. Teraz Bartosz Dankiewicz bywa i w telewizji, i w radio. Często miewa nietypowe zamówienia: właśnie zaprojektował zieleń na dachu, wcześniej – w ciemnym wnętrzu starej fabryki, a za chwilę rusza pod Warszawę, żeby stworzyć angielski żywopłot i grabowy tunel. – Staramy się nadawać ogrodom tożsamość. W przeszłości zawsze były czemuś dedykowane: monarchii absolutnej, jak Wersal za Króla Słońce, religii (ogrody przyklasztorne), antykowi (ogrody barokowe) – tłumaczy. – Dziś z reguły dobiera się rośliny ze względu na ich atrakcyjny wygląd. My komponujemy je tak, by nadały przestrzeni jakieś znaczenie. Dlatego lubi projektować ogrody tematyczne i symboliczne – ogród traw, zapachów, cieni... Albo czasu – wokół zegara słonecznego ułożył z kamiennych kostek koliste, wąskie ścieżki, a na żwirowej nawierzchni posadził kępy juk. Z kolei w ogrodzie pałacowym w Wojsławiu stworzył kompozycję „Cztery pory roku”. – W części południowej zasadziliśmy rośliny kwitnące wiosną i latem, pod lasem, w cieniu, te które odpowiadają charakterem jesieni i zimie – opowiada. Tu pada całe mnóstwo łacińskich nazw drzew i krzewów, bo architekci krajobrazu innych nie używają.
Na liście najbardziej cenionych gatunków nie może zabraknąć bylin. – Traktowane są trochę po macoszemu, jak niechciany dodatek. A przecież, gdy kwitną, wyglądają ciekawie. Niektóre osiągają nawet dwa metry wysokości – mówi architekt. – Albo ozdobne trawy, malownicze niezależnie od pory roku. Warto je posadzić zamiast popularnych roślin zimozielonych, które zimą wcale ładne nie są. Przeciwnie, brązowieją i szarzeją – tłumaczy.
A co Bartosz Dankiewicz lubi najbardziej? Grujecznika japońskiego. – Z pozoru niby nic – zwykłe drzewo, a jednak mieni się kolorami: wiosną listki ma miedziane, latem szarawe, na koń-cach różowe, a gdy na jesieni opadają, ogród pachnie obłędnie – opowiada.

Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Ogrody Dankiewicz
Kontakt z architektem: www.ogrodydankiewicz.pl, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , tel. 0-22 754 08 70



Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.