Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2007 » 12 » Tradycja ciut angielska



Tradycja ciut angielska

Ćwierć wieku współpracy to nie byle co szczególnie w tak trudnej dziedzinie. Architekci Konrad Chmielewski i Jacek Marzan twierdzą, że przez cały ten czas ani razu się nie pokłócili.

Może dlatego, że projekty uzgadniają miesiącami. – Bo najgorsze, co może się przytrafić, to zmiany w trakcie budowy – mówią. Nadzór prowadzą razem, ale to pan Konrad częściej rozmawia z inwestorami i budowlańcami, pan Jacek zaś ślęczy przy komputerze, bo w tym duecie to on jest od techniki (przy większych projektach współpracują z młodymi architektami Tomkiem Pisarskim i Jackiem Bakułą).

Obydwaj lubią podmiejską architekturę angielską z początku ubiegłego wieku. Fascynują ich projekty Edwina Lutyensa i Charlesa Voyseya. – Dom powinien mieć duszę – podkreśla pan Konrad. – Dlatego uciekamy od halowych rozwiązań nawet w dużych rezydencjach. Jesteśmy zwolennikami pokoi połączonych ogromnymi drzwiami. Zawsze można je zamknąć lub otworzyć, kiedy potrzeba.

Lubią, kiedy budynek ma dobre proporcje i pasuje do otoczenia. Inny powinien być dom na mazowieckiej równinie, a inny na mazurskiej wsi. – Dla nas minimalizm jest ślepą ulicą w architekturze – pan Konrad prosi, aby jasno to ująć. Dlatego kochają kamienne i ceglane detale, bo jak twierdzą, „wtedy coś się dzieje”. A nie ma nic gorszego niż smutna, pusta architektura.

Fotografie: Hanna Długosz, pracownia Konrada Chmielewskiego i Jacka Marzana



Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.