Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 02 » Koncert przez tubę



Koncert przez tubę

Nikt nie wyobraża sobie dziś zabawy bez muzyki z płyt kompaktowych. A gdyby tak zabrakło prądu?

Ludzie słuchali muzyki jeszcze na długo przed tym, jak elektryczność zawojowała świat. I nawet wtedy, gdy w gronie nie było pianisty. Jeszcze dziś, jeśli mamy trochę szczęścia, w weekendy na Rynku Starego Miasta w Warszawie możemy spotkać kataryniarza, choć niestety już bez małpki czy papugi na ramieniu, które wyciągnęłyby dla nas pomyślną wróżbę.

Katarynkę, tak popularną w Polsce w okresie międzywojennym, wynaleźli Włosi na początku XVIII wieku. Grała tak długo, jak długo kataryniarz miał ochotę kręcić korbą, a miał, póki z okien domów leciały zawinięte w papierki monety. Korba pompowała powietrze w metalowe piszczałki, obracała wałek nabity kołkami i wtedy rozlegał się charakterystyczny, skrzeczący dźwięk.

Grające jajka Fabergé
O ile katarynki to uciecha dla ludu, pozytywki grały delikatniej, bardziej finezyjnie. W XIX wieku były w większości mieszczańskich domów. Montowano je w zegarkach, pudełkach, tabakierach, a nawet w stojakach choinkowych. Najlepsi jubilerzy konstruowali misterne puzderka, a firma Fabergé ukrywała pozytywki nawet w swoich słynnych złotych jajkach. Były proste w obsłudze, bo napęd stanowiła sprężyna, którą nakręcał kluczyk lub zamykające się wieko. W wyrobie pozytywek celowała m.in. szwajcarska firma Mermod Fr¯res i niemieckie: Ariston, Herophon, Gloriosa, Symphonion Musikwerke, Polyphon. Te dwie ostatnie cieszyły się w Polsce taką popularnością, że pozytywki często nazywano też polifonami i symfonionami. Stąd czasem nieporozumienia wśród początkujących zbieraczy, którzy są przekonani, że mają do czynienia z różnymi urządzeniami.

Obudowy pozytywek robiono ze szlachetnego drewna – dla bogaczy intarsjowane lub inkrustowane. Rarytasami są te które na wewnętrznej stronie podnoszonego wieka ozdobiono obrazkami o treści alegorycznej, sielankowej albo wizerunkami tańczących dzieci i aniołków. Zdarzały się nawet scenki erotyczne.





Komentarze (4)

  • teresa
    Jeszcze jedno Pani Ago...krzyż i obrazy,to również przedmioty i nie one są najważniejsze,ale nasze duże i małe uczynki...Łatwo jest obrażać innych,nie konfrontując się z nimi...Przecież Pani tych ludzi nawet nie zna...

    Poniedziałek, 09 czerwca 2008, 11:32

  • teresa
    Rozbawił mnie komentarz Pani Marty...ale wcale nie dziwię się,że Ją tak zbulwersował.To,że na ścianach nie ma krzyży i obrazów religijnych,nie znaczy,że ludzie w nich mieszkający są ateistami.Puste życie mają ci,którzy obnoszą się(na pokaz)ze swoją religijnością,ale w sercu mają niewiele Jezusowi do zaoferowania....

    Poniedziałek, 09 czerwca 2008, 11:17

  • Marta
    Ca za bzdury opowiada ta idiotka o jezusie to weranda czasopismo o dobrym smaku a nie radio maryja!

    Czwartek, 08 maja 2008, 16:50

  • Aga W
    W tych domach, mieszkaniach nie ma żadnych elementów chrześcijańskiej religii. Żadnego krzyża, obrazu, kompletnie nic. Jakby mieszkali sami ateiści. Można znaleźć za to elementy religii Wschodu. O tego jest pełno.

    Zastanawia mnie w jakiej kulturze żyją ci ludzie. Zupełnie wyobcowani i pozbawieni wszelkiego odnośnika chrześcijańskiego. Ich życie musi być puste skoro zapełniają je tylko przedmiotami. Mają pieniądze i przedmioty. Materia stała się dla nich bogiem. Jezus został wyrzucony. Krzyż jest znakiem, który burzy ich dobre samopoczucie. Jak puste musi być takie życie..

    Poniedziałek, 03 marca 2008, 03:39

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.