Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 03 » Zamkowa farma w Montresor



Zamkowa farma w Montresor

Jak na potomków szlachetnych rodów przystało porzucili miasto dla XVIII-wiecznej zamkowej farmy w malowniczym Montrésor.

Jerzy Szerauc po pradziadku Xawerym Branickim odziedziczył część ziem i zamku w Montresorze. Nic więc dziwnego, że zawsze ciągnęło go w strony, gdzie mieszka większa część jego rodziny, ale dla żony Jerzego przeprowadzka z Paryża była trudna.

– Mąż jest radcą prawnym i kilka dni w tygodniu siedzi w mieście, ja musiałam całkowicie zmienić tryb życia – tłumaczy. W końcu jednak przekonała się do montresorskich okolic, ba nawet bardzo je polubiła. Przecież Montrésor znaczy „mój skarb”. Teraz prężnie działa w radzie jednego z okolicznych miasteczek. Zanim jednak tym się zajęła, musiała zmierzyć się z remontem trzystuletniej farmy, co okazało się poważnym wyzwaniem. Tym bardziej że oboje z Jerzym chcieli zachować nastrój sprzed wieków. W ich domu nie ma prawie nic nowego. Podłogi, framugi, schody – wszystko odzyskano z rozbiórki domów równie starych jak farma. – Schody są chyba najstarsze, mogą mieć nawet około sześciuset lat – chwali się gospodarz. Kominek w salonie, który trafił tu z jakiegoś zamku w południowej Francji, pamięta czasy gdzieś między Ludwikiem XIV a XV. Odrestaurowała go konserwatorka z Krakowa, a natrudziła się przy tym niebywale. Okazało się bowiem, że ktoś już wcześniej próbował go odnawiać, ale bardzo niefachowo poskładał fresk. – Musiała nieźle się nagłowić, żeby wszystko wróciło na właściwe miejsce – wspomina z podziwem pan domu.

Nawet kolor framug Jerzy odtworzył według XVIII-wiecznych wzorów. Nie było to proste, ale wyszło idealnie. – Tylko u mnie jest taki delikatny szarobłękitny kolor. Tygodniami go dobierałem i nikomu nie zdradzę receptury – zapewnia. – Zresztą, chyba mało komu zależy na tak pieczołowitym odwzorowaniu oryginału – dodaje.

Przydały się też wszystkie meble, które państwo Szerauc zgromadzili, mieszkając jeszcze w Paryżu. Nic dziwnego, bo są to XVIII-wieczne antyki. – Kiedy zaczynaliśmy je zbierać, nie myśleliśmy wcale o Montresorze, po prostu zawsze podobał nam się ten styl. A teraz pasują idealnie, jakby trafiły tu prawie trzy wieki temu i nigdy nie zmieniały miejsca – cieszy się Jerzy. Nie tylko farma to kawał historii, także stary ogromny ogród pełen jest tajemnic sprzed wieków. Na środku podwórka stoi zabawny domek, w którym ukryty jest zbiornik na wodę, dziś już nieczynny. Swoje ujęcie w XVIII wieku miały tu tylko zamek i właśnie farma. Przy bramie jest z kolei studnia z korbą sprytnie ukrytą w cieniu żelaznego gargulca. – Popatrz – mówi z dumą Jerzy – to wszystko, co widzisz aż po horyzont, jest moje i nikt mi się tu nie wybuduje, nikt nie zakłóci widoku bez mojej zgody.

Ziemia jest zresztą dla Jerzego najważniejsza, bo dzięki niej może rozwijać swoje pasje. Grywa w golfa, jeździ konno (podobnie jak dorosłe córki: Amelia, Elżbieta i Wanda), ale przede wszystkim jest myśliwym. Jego pradziadek Xawery Branicki miał sforę psów i polował na dziki. Teraz rodzinne tradycje kontynuuje Jerzy. I to nie tylko myśliwskie. Na farmie jest coś zupełnie niespotykanego w budynkach folwarcznych z tego okresu – piwniczka na wino. A gospodarz zaczął zbierać trunki już w młodości. Trzy czwarte swoich zakupów wypija, resztę dołącza do kolekcji. Ma wina z lat 50., 60. i 70., które otwiera na specjalne okazje. Najstarszy trunek pochodzi aż z 1896 roku, ale to już zabytek i do picia się nie nadaje.

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Joanna Siedlar




Komentarze (10)

  • marek
    Z tą przytulnością to chyba lekka przesada.Posiadłość jest piękna ale dla trochę przytłaczająca.Oczywiście to są tylko moje opinie ponieważ każdy mieszka tak jak lubi no i może.... .

    Środa, 05 listopada 2008, 23:12

  • Ivan
    jak dla mnie trochę za.......rycersko!

    Niedziela, 21 września 2008, 17:48

  • Elżbieta
    Zawsze podobały mi się wnętrza zamkowe.Dom Państwa - to niesamowicie piękny dom. Kojarzy się ze spokojem, stabilnością i poczuciem bezpieczeństwa. W takich domach czas płynie wolniej. Chciałabym, aby moje dzieci wychowywały się w takim domu.

    Czwartek, 10 kwietnia 2008, 12:30

  • kenia
    niesamowite! zimne kolory ale niezwykle przytulne wnetrze! Az sie chce odpoczywac.

    Poniedziałek, 31 marca 2008, 13:18

  • viva
    oto prawdziwy dworek! patrzac na zdjecia od razu wyobraznia dziala. juz widze biesiadnikow przy stole ...jedza pija rurki pala...cala kuchnia zyje...w kominku sie pali a dzieciaki lataja boso na dworze...i tak mozna opowiadac.
    Niech sie chowaja wszystkie inne wnetrza, ktora chca na sile stworzyc dworki w ich np. M4 jak to juz ktos dodal.
    w tym domu sie zyje w tamtych sie "podziwia" tylko nie wiadomo co!

    Piątek, 28 marca 2008, 06:26

  • a.z.a.
    Czekam na resztę zdjęć. Myslę, że może być jeszcze lepiej. Kiedy pokazecie całość?

    Środa, 27 lutego 2008, 00:11

  • malgosia
    Orientalnie, intrygująco i jednocześnie przytulnie. Bardzo ładnie wnętrze. Już słychać tańczące iskierki w kominku i prawie czuć smak mocnej, aromatycznej herbaty...

    Czwartek, 21 lutego 2008, 17:05

  • Jolka
    wszelkie odcienie niebieskiego i ciemne kolory sa dla mnie przygnebiajace nie chciala bym tam mieszkac nawet gdyby to bylo w moich mozliwosciach brrrrr...

    Środa, 20 lutego 2008, 11:07

  • Z.A.
    Małgosiu, to nic prostszego, zamieszkaj w Montersor i... samo przyjdzie.

    Piątek, 15 lutego 2008, 20:22

  • malgorzata
    Piękne wnętrze, eleganckie, cieplutkie, zachęcające do rozmowy przy herbatce.Chciałabym takie wnętrze stworzyc u siebie, ale nie bardzo potrafię.

    Niedziela, 10 lutego 2008, 18:42

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.