Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 03 » Znalezione w Prowansji



Znalezione w Prowansji

Kiedyś lubiła ciężkie mieszczańskie domy z bogato haftowanymi tkaninami i ciemnymi solidnymi meblami. Ale po wakacjach na południu Europy zmieniła zdanie.

Jacht, którym podróżowała wzdłuż francuskich wybrzeży, co i raz cumował w zapomnianych miasteczkach z domami pamiętającymi czasy Napoleona. Spodobały jej się proste surowe wnętrza, pokoje pełne słońca i wybielane podłogi. Polubiła naturalne materiały: nie jakieś tam gładkie granity i forniry, ale szorstki nieoszlifowany kamień i meble z litego drewna. Od tamtej pory projektantka wnętrz Anna Strzałkowska inspiracji szuka w Prowansji.

Wystarczy spojrzeć na meble, które według jej projektów robią stolarze – przepastne szafy, jakby przeniesione z dawnych wiejskich posiadłości, stoły dla dużej rodziny czy kremowe przecierane kredensy – mają fronty z siateczką i malowane w kwiaty drzwiczki.

Dom bez kwiatów według Anny jest pozbawiony życia. Gdy zamieszkała na wsi, zaczęła robić zielniki, a w wazonach ustawiała chabry i maki. Żeby utrwalić ich widok na długie zimowe wieczory, przeniosła je na... wannę. Potem zaczęła eksperymentować z innymi wzorami. Teraz storczyki, tulipany i liście łopianu pojawiają się na tkaninach, a nawet kupowanych w Belgii lampach. Doskonale wyglądają też na kaflach i ręcznie malowanych płytkach, które sprowadza z Hiszpanii. – Żeby wyszło efektownie, trzeba jednak pamiętać o umiarze – tłumaczy projektantka. Zazwyczaj malunki pojawiają się w jednym miejscu.

Jak tylko przyjdzie wiosna, wybiera się ponownie do Francji po nowe inspiracje. Może tym razem ciekawe pomysły podsuną jej pola lawendy?

Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: archiwum pracowni Art Decoration, Rafał Lipski




Komentarze (1)

  • gratuluje

    Piątek, 07 sierpnia 2009, 07:50

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.