Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 04 » Loft w dawnej fabryce



Loft w dawnej fabryce

Jeszcze kilka lat temu w tej fabrycznej hali inżynierowie głowili się nad wynalazkami. Tam, gdzie stały ogromne maszyny i dziwaczne narzędzia, dziś jest dom Doroty i Henryka.

Zaczęło się od drobnej małżeńskiej sprzeczki. Henryk wszystko sobie ułożył – kupią duży dom pod Warszawą, przeniosą tam biuro (wspólnie z żoną prowadzą firmę marketingową Qlu) i manufakturę. Ich pasją, którą zarazili się od kilku swoich pracowników – miłośników starych samochodów – są motomeble. Kiedy Dorota zobaczyła, jak piękne mogą być niektóre części automobili, wymyśliła, że można by z nich robić meble. I tak powstał pierwszy stolik kawowy ze szklanym blatem opartym na silniku.

Ale wracając do planu Henryka – mieli mieszkać, pracować i tworzyć w jednym miejscu. Wydawał się idealny. Niestety, pomysł nie spodobał się Dorocie. Zaprotestowała: mieszkanie razem z biurem może być, ale w Warszawie, za miastem tylko fabryczka. Mają przecież trójkę dzieci i dwunastu pracowników, po co wszyscy mają tracić czas na dojazdy!

Ale gdzie urządzić mieszkanie i biuro? Tym razem plan miała Dorota. W starych fabrycznych budynkach należących kiedyś do Instytutu Mechaniki Precyzyjnej znalazła loft do wynajęcia. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła wąskie, brudne pomieszczenia, przez moment się zawahała, czy to na pewno dobry pomysł. Ale gdy spokojnie raz jeszcze obejrzała miejsce, myślała już tylko o tym, co przerobi i jak je urządzi. Oczami wyobraźni widziała już białe ściany, secesyjne kręcone schody... Niestety, z tych ostatnich musiała zrezygnować, bo prawo budowlane nie pozwala na takie ekstrawagancje. Zrobili więc proste, metalowe, niemal przemysłowe schody. Ale są za to białe ściany, o które walczyła z rodziną jak lew. – Kiedy spod tynków wyjrzała cegła, wiedziałam, że zbrodnią byłoby ją przykryć, ale zachowanie ciemnych surowych ścian też nie wchodziło w grę. W wysokim na dziewięć metrów pomieszczeniu sprawiałyby przygnębiające wrażenie – opowiada Dorota.

Śmieje się, że jakby cegieł było za mało, wymyśliła sobie jeszcze jedną ścianę. Kiedy murarz ją stawiał i denerwował się, że jest nierówno, ona uspokajała: „ależ, proszę pana, o to właśnie chodzi”.

W tym mieszkaniu na pierwszy rzut oka widać, co lubi właścicielka – oprócz bieli także secesję. Wystarczy spojrzeć na drobiazgi, meble z roślinnymi ornamentami, no i reprodukcje obrazów mistrza Alfonsa Muchy, które Dorota powiesiła w łazience. – Miałam w dzieciństwie książkę „Opowieści o kwiatach”, którą całymi dniami oglądałam. Było tam pełno secesyjnych obrazków i od tamtej pory polubiłam ten styl – wspomina.

Trudno przychodzi jej pozbywanie się przedmiotów, w które obrosła przez lata. Nie odkłada ich jednak na dno szafy, lecz używa na co dzień. – Kiedyś moja babcia podarowała mi sześć kompletów różnych kieliszków, żeby zawsze wszystko było dopasowane. Potem wytłukłam po kilka z każdego i doszłam do wniosku, że to nawet ciekawie, jeśli każdy kieliszek, każdy talerz jest inny. Dzisiaj to mój znak firmowy – podkreśla Dorota.

Jednocześnie, jakby na przekór, zbiera porcelanowy serwis „Czarodziejski flet” Rosenthala. Na spodzie każdego talerzyka i filiżanki są namalowane fragmenty libretta tej Mozartowskiej opery. Kiedy gospodyni skompletuje całość, będzie mogła nie tylko jej słuchać, ale i podśpiewywać arie.

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Jan Brykczyński




Komentarze (7)

  • Ania
    A ja bardzo lubie lofty i wszelkie nietypowe mieszkania. Bardzo mi się podoba, bardzo fajnie urządzone, chociaż ja osobiście dodałabym nieco jakiś ciepłych odcieni czerwieni, pomarańczy i żółci.

    Środa, 24 czerwca 2009, 11:26

  • teresa
    Nie lubię loftów...ale ten jest chyba najładniejszy i najbardziej przytulny z wszystkich jakie do tej pory oglądałam.Brawo za pomysł.

    Niedziela, 19 października 2008, 20:25

  • Leopold W.
    Nieprzyjazne wnętrze! Idea-fix zbyt zdominowała zdrowy rozsądek. Ciekawe kiedy w zakamarkach cegieł pojawi się pleśń i pająki.? Nad wanną pleśń pewnie już kwitnie wśród bryzgów mydła i szamponu. BŁEEE!

    Sobota, 13 września 2008, 19:32

  • desiderata
    To wnętrze jest tylko pomysłem na wnętrze. i to dośc ogranym. Jak fabryka to mury i stalowe schody. A gdzie romantyczność tego miejsca? P{obielenie cegieł to zabiło...

    Sobota, 13 września 2008, 18:47

  • Kira
    pomysl smialy nietypowy na zdjeciu wyglada ciekawie chetnie bym zobaczyla reszte domu zeby moc wyrobic sobie swoja opinie na temat tego domu ciekawe jak wyglada on na zewnatrz

    Poniedziałek, 24 marca 2008, 00:19

  • Mimi
    Widziałam to mieszkanie w Werandzie, jest świetne!
    Nie przepadam za nowoczesnymi, zimnymi wnętrzami, szczególnie z bielą, ale tu się tyle dzieje, że cały loft jest naprawdę przytulny i nie sprawia wrażenia zimnego.
    Mam wrażenie, że można tam doskonale odpocząć, a i pracuje się na pewno przyjemnie.
    Brawo dla gospodarzy za odwagę w doborze dodatków - piękny kredens w pobliżu kuchni, urokliwe wieszaczki w łazience... To wszystko dodaje temu wnętrzu życia i indywidualności.
    Z wielką przyjemnością obejrzałabym ten loft na własne oczy, posiedziała na "ludwiku" pod telewizorem.

    Wtorek, 18 marca 2008, 13:59

  • Agnieszka
    KNS Człowiek niewielki pragnie wielkiego
    Dla człowieka malutkiego potrzeba kącika ciepłego
    miłego
    spokojnego
    i na pewno wytwornego,
    bo jak patrzy się na Wszechświat

    ten ogromny i przestronny,
    to malutki człowiek robi sie wszechstronny.

    Poniedziałek, 17 marca 2008, 22:25

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.