Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 04 » Stare zegary



Stare zegary

Zegar! Bóstwo złowróżbne, okropne, szydercze, Co mówi nam Pamiętaj! i wskazuje palcem... – tak poeta Charles Baudelaire lamentował nad nieubłaganym upływem czasu. Ale to problem ludzi, a nie zegarów. Bo te nie przemijają, a stare egzemplarze czarują do dziś.

Nie znamy nazwiska wynalazcy zegara mechanicznego, ale wiadomo, że powstał mniej więcej w XIII wieku i umieszczono go na wieży kościelnej, bo był ogromny. Pierwsze takie czasomierze pojawiły się w Anglii – w 1282 roku w Exeter, a dziesięć lat później w Canterbury. Były potwornie drogie. Piotr IV Aragoński wydał na zegar w Perpignan równowartość dzisiejszego miliona euro. Na dodatek po dwudziestu latach machina kompletnie się rozregulowała, bijąc godziny, kiedy popadnie, i wprowadzając zamieszanie w stateczne życie mieszkańców. W Polsce najstarszy zegar pojawił się gdzieś około 1360 roku na wrocławskim ratuszu. Pierwszą wzmiankę o nim można przeczytać w miejskim piśmie z 1362 roku, w którym to mistrz kowalski Petzold zobowiązuje się do końca życia doglądać urządzenia. Z czasem zegary stały się bardziej wymyślne i nie odliczały już tylko minut i godzin. W 1364 roku Giovanni Dongi, człowiek wielu talentów, między innymi matematyk i poeta, skonstruował astrarium, które wskazywało także ruch słońca i planet, miesiąc i dzień oraz święta kościelne.

Wieże, dzwonnice i tabernakula

Mniej więcej gdzieś od XVI wieku zamożni mieszczanie nie musieli już zerkać na kościelną albo ratuszową wieżę, by sprawdzić, która godzina. Bo w najbogatszych domach zagościły wtedy pierwsze zegary. Wieszano je na ścianach, żeby ciężarki wprawiające w ruch mechanizm mogły się opuszczać. Były to ażurowe skrzynki, czasami znajdował się w nich młoteczek, który wybijał godzinę, uderzając w dzwonek. Największym uznaniem cieszyły się tzw. zegary latarniowe, które miały cztery toczone filarki i tarczę z grawerowanymi cyframi. Szczyt zdobiła para delfinów ze splecionymi ogonami. Skąd ich nazwa? Dokładnie nie wiadomo – pochodzi albo od kształtu czasomierza, który przypominał latarnię, albo od materiału, z którego go robiono, czyli mosiądzu – po angielsku to po prostu latten. Choć zegary wiszące spełniały swoje zadanie, ciągle jednak ulepszano mechanizm. Około 1450 roku napęd grawitacyjny zastąpiono sprężyną. I zaraz potem pojawiły się pierwsze zegary stojące. Z ich produkcji słynęły Niemcy, zwłaszcza Augsburg i Norymberga. Zwykle miały kształt wieży lub dzwonnicy. Za to modele francuskie przybierały formę tabernakulum.

Drucikiem w palec

Czasomierze robiono ze złoconego brązu lub mosiądzu i zdobiono grawerunkiem. Ich projektowaniem zajmowali się najwybitniejsi artyści, a potem takie „okazy” trafiały w znamienite ręce. W 1557 roku malarz Hans Holbein zaprojektował zegar, ale nie doczekał się jego wykonania. Prace zakończono po śmierci artysty i urządzenie podarowano królowi Anglii Henrykowi VIII. Jego córka – Elżbieta I – miała podobno bardzo dużą kolekcję zegarów. Jeden z nich umieszczony był w pierścieniu i o upływie czasu informował właścicielkę, delikatnie drapiąc ją drucikiem w palec. Zegary przybierały coraz bardziej fantazyjne kształty: kuliste, walcowate, z tarczą przykrytą wieczkiem. Przemijanie, nad którym w wierszu ubolewa Baudelaire, także znalazło odzwierciedlenie w konstrukcjach. Pojawiły się czaszki i krucyfiksy, zegary umieszczano w pektorałach (ozdobnych krzyżach noszonych na piersiach przez kościelnych dostojników). Zdobienia robiono przede wszystkim z metalu, aż do momentu wynalezienia emalii. Technika jej nakładania była niezwykle czasochłonna – każdą warstwę wypalało się osobno i często zdarzało się, że pod wpływem gorąca pękała. Wtedy artysta musiał zaczynać pracę od nowa. Trwało to miesiącami, ale efekty przechodziły wszelkie oczekiwania.





Komentarze (12)

  • wojtek
    musze zaliczyc krzyzowke,,,jaki jest najstarszy zegar świata?na 6 liter 4 litera w krzyzowce to M

    Środa, 24 marca 2010, 20:30

  • Szymon
    Dzięki mi to tez pomogło Thanks

    Wtorek, 23 marca 2010, 21:42

  • Odpl
    ten zegar to gnomon

    Czwartek, 18 marca 2010, 19:33

  • oliwia j.krosno
    ten zegar to prawdopodobnie gnomon

    Środa, 17 marca 2010, 21:53

  • andrzej 23-08-2009
    Mam kilka zegarów skrzynkowych wiszących w róznym stanie chciałbym je uruchomić szukam kontaktu gdzie i jak je ożywić.

    Poniedziałek, 23 marca 2009, 23:23

  • nikola
    najstarszy zegar na sześć liter to (gnomon)
    dla paulina

    Poniedziałek, 23 marca 2009, 19:34

  • Paulina
    Potrzebuję pomocy.Muszę zaliczyć krzyżówkę z zegarów,ale nie wiem jaki jest jeden z najstarszych zegarów świata na 6 liter.Wiem tylko,że 4 litera to "m".Proszę o odpowiedź najdłużej do piątku 20.03.2009roku.

    Poniedziałek, 16 marca 2009, 17:57

  • Włodek
    Kiedy kilkanaście lat temu dostałem od przyjaciela, do naprawy, swój pierwszy zegar wiszący, nie przypuszczłem wtedy, że to stanie się pasją. Nie tak zbieractwo, jak przywracanie ich do życia. Podobnie jak stare lampy naftowe. Chętnie pomogę Jerzemu w jego problemie. Proszę o kontakt 0604402252.

    Poniedziałek, 24 listopada 2008, 00:56

  • Jerzy
    Poszukuję informacji na temat regulacji Junghansa skrzynkowego z przełomu XIX i XX w. Czy jest literatura na ten temat. Oczywiście mogę oddać do zegarmistrza ale wolę sam się tym zająć. Za informacje dziękuję. Jerzy

    Piątek, 24 października 2008, 01:37

  • Tomek
    Od dawna czekałem na tekst o zegarach. Brakuje w nim jednak tych bardziej znanych, łatwiejszych do zdobycia: zegarów z początku XX wieku, eklektycznych, secesyjnych i art deco - prawdziwych zegarów Babci czy Dziadka.Jest ich więcej, nie są wciąż drogie, ale to one wydają się być szczegolnie cenne, bo są faktycznym wspomnieniem lat dzieciństwa.Może się doczekam wraz z nostalgiczną historią o czasie, który znamy ze wspomnień, a który już bezpowrotnie przeminął.

    Wtorek, 25 marca 2008, 02:15

  • Agnieszka
    KNS Pamiętam z dzieciństwa zegar mojej babci. Z kukułką. Lubiałam słuchać jak wybija kolejne minuty. Teraz nie ma już takiego zegara w moim domu. Najczęściej korzystam z tego w komórce. Ale czasem zapominam na niego spojrzeć. No i spóżniam się na busa :D Mam nadzieję że w tym pospiechu nie zgubię głowy. Może znajdę czas na to, by kupić jakiś ładny zegar, w którym kukułka będzie mi przypominać o kolejnej godzinie i dzięki niej o niczym nie zapomnę. Chyba że ona zapomni, że ma śpiewać co 60 minut i będzie to robić cały czas. Chyba nie wytrzymam :)

    Czwartek, 20 marca 2008, 20:27

  • Lech
    KNS
    ach te zegary, pokazujecie te piękne czasomierze i wnętrza upiększone ich obecnością a ja patrzę na swoją osobistą "cebulę" i rwę włosy, że czas tak szybko ucieka. Ale otwieram nowy numer i zawsze znajdzie się czas aby przeczytac wstępniak naczelnej . Czytam i przeżywam kłopoty z piecykiem gazowym i z dietą i z oknem na strychu i dumam na losem babci. Śmieję się z histori o naszych orłach biznesu wziętych za portierów i sylwestrze we własnym łózku i nicnierobieniu i tylu innych ciekawych gawęd.
    I aż czasu nie żal.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Czwartek, 20 marca 2008, 00:17

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.