Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 05 » Ceramika z Delft



Ceramika z Delft

Podobno na początku był wielki wybuch, a potem powstał wszechświat. W przypadku biało-błękitnych fajansów z Delft sytuacja miała się podobnie. Najpierw wybuchło. 12 października 1654 roku w powietrze wyleciał magazyn prochu znajdujący się w dawnym klasztorze klarysek. Zniszczona została spora część miasta, w tym manufaktury, browary i piwiarnie. Na ich miejscu trzeba było zbudować coś nowego.

Traf chciał, że Delfty były główną siedzibą Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej, która z Dalekiego Wschodu przywoziła do Europy wielkie ilości ceramiki, także biało-niebieskiej. Inny sprawił, że w Chinach wybuchła wojna domowa i wstrzymano eksport tego rozchwytywanego towaru. I tak w zrujnowanych i opuszczonych po wielkiej eksplozji fabryczkach zbudowano manufaktury fajansu.

Co prawda ceramikę produkowano w Delftach już na początku XVII wieku, jednak była inspirowana głównie wzornictwem włoskim i hiszpańskim. Nowe manufaktury zaczęły odchodzić od tradycyjnych, wielobarwnych wzorów stylizowanych na włoskie majoliki i kopiowały wzory wschodnie, często łącząc je z lokalnymi. Blisko dziesięć lat po nieszczęśliwym wybuchu w magazynie z prochem w Delftach było już dwadzieścia fabryk wytwarzających ceramikę.

„Błękitny delft”
Rzemieślnicy, którzy kopiowali wzory chińskie i japońskie, zdobili przedmioty tylko jednym, kobaltowym kolorem – rysowali nim na białym szkliwie. Inspirowali się przy tym porcelanowymi przedmiotami z Jingdezhen. Ta chińska miejscowość od XIV wieku zaopatrywała najpierw Chiny, a potem dalekie kraje. Później, około 1680 roku, pojawiły się wyraźne nawiązania do wzornictwa dynastii Ming i japońskiego stylu Imari. Ten rodzaj fajansu nazywa się „błękitny delft” (Delfts Blauw). Najpopularniejszymi jego twórcami byli Samuel van Eenhoorn i Adriaen Kocks. Na wazach i innych naczyniach przedstawiali symbole z Dalekiego Wschodu, np. berło „Ju-i” w kształcie serca, ptaki, motywy kwiatowe oraz sceny rodzajowe zaludnione skośnookimi mężczyznami i kobietami. Imponująca była różnorodność produkowanych przedmiotów – od słynnych kafli, przez kałamarze, tabakiery, pojemniki kuchenne, mleczniki, po specjalne naczynia do hodowli tulipanów w domu. Z kolei rzemieślnicy, którzy postawili na rodzime wzornictwo niderlandzkie, produkowali przede wszystkim szkliwione tablice ścienne i zdobili je scenkami rodzajowymi, portretami, pejzażami z charakterystycznymi wiatrakami, scenami bitew i połowów. Z czasem pojawiły się też sceny mitologiczne i religijne, głównie związane ze Starym Testamentem. Można było przebierać w tak zdobionych talerzach, wazach i półmiskach. W przeciwieństwie do oryginalnych włoskich majolik tylko z biało-błękitnym ornamentem.




Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.