Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
antyki-chelmno.pl
rzeczywiście bardzo romantycznieantyki-chelmno.pl
Czwartek, 18 sierpnia 2011, 18:51
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 05 » Pożegnanie z Afryką
Maria i Gary ledwo kupili wymarzony dom, a już okazało się, że jest ciut za mały dla rodziny z trójką dzieci. Właśnie urodził się najmłodszy synek Salvator i póki co nie mógł dzielić pokoju ze starszymi braćmi. Ale kolejna przeprowadzka nie wchodziła w grę, bo Meyersom trudno byłoby znaleźć drugie tak idealne miejsce. Mają stąd blisko do sklepów i do szkoły chłopców, a do tego duży piękny ogród, w którym energiczne dzieciaki mogą szaleć do woli. Zdecydowali więc, że dom przebudują.
– Wychowałam się w ciepłych, pełnych słońca krajach, więc angielskie ciasne pokoje z ciężkimi meblami zupełnie mi nie odpowiadają – opowiada właścicielka. Maria urodziła się w Republice Południowej Afryki, a dorastała trochę w Afryce, trochę w Portugalii, skąd pochodzą jej rodzice. Nowy dom miał przypominać jej o gorącym Czarnym Lądzie, z którym wiążą się same miłe wspomnienia – tam się zakochała i znalazła męża.
Dwanaście lat temu postanowili, że przeniosą się do Londynu. Gary dostał tu pracę, a Maria otworzyła sklep. – Studiowałam dekorację wnętrz w Lizbonie i uwielbiam projektować meble – wspomina.
I tak powstał „Chic Shack” z meblami inspirowanymi stylem francuskim i skandynawskim, a wszystkie wyłącznie w kolorze białym. To jej znak firmowy. – Gdy patrzę na białe meble, myślę o błękitnym niebie i ciepłych wieczorach – tłumaczy Maria, z tęsknotą w głosie spoglądając na zachmurzony Londyn.
Przebudowę domu zaczęli od strychu, który zamienili na sypialnię. Zmieściła się tam też łazienka i pokój dla kilkumiesięcznego synka. Na dole, kosztem ogrodu, dobudowali jadalnię i przy okazji powiększyli salon. Urządzenie Gary zostawił, oczywiście, najlepszemu specjaliście w rodzinie, czyli żonie. Jakie meble stanęły w domu? To chyba jasne – białe i zrobione przez Marię. Biel królowała też na ścianach, ale po kilku latach gospodyni dodała kolor. – Najtrudniej było przekonać męża do zmian w sypialni – śmieje się. – Uwielbiam róż.
Moja firma ma różowe logo, firmowe torby są różowe... Ale Gary za nim nie przepada. W końcu jednak uznał, że różowe akcenty mogą być zabawne i zgodził się, żebym jedną ścianę ozdobiła tapetą w ulubionym kolorze. Już z rozpędu kilka różowych pasów znalazło się jeszcze w łazience. Dzięki kolorom, dom stał się bardziej żywy, słoneczny. I dobrze, bo za oknem nie ma co liczyć na południowoafrykański żar.
Tekst: Amanda Harling
Tłumaczenie: Stanisław Gieżyński
Fotografie: Andreas Von Einsiedel/East News
Kontakt z Chic Shack: www.chicshack.net
Czwartek, 18 sierpnia 2011, 18:51
Wtorek, 22 czerwca 2010, 22:38
Sobota, 14 marca 2009, 15:25
Niedziela, 28 września 2008, 17:42
Poniedziałek, 01 września 2008, 17:42
Poniedziałek, 23 czerwca 2008, 09:58
Piątek, 23 maja 2008, 17:01
Piątek, 09 maja 2008, 23:22
Środa, 30 kwietnia 2008, 20:30
Piątek, 18 kwietnia 2008, 11:02
Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.