Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Basia
No fakt hotel, czyściutki elegancki, ale hotelCzwartek, 28 stycznia 2010, 20:48
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 09 » Projekty ze znakiem first class
Czy można przenieść Amerykę do Europy? Ta sztuka udała się Kelly Hoppen, kiedy zaczęła urządzać domy.
Nostalgia za Europą wzięła się pewnie stąd, że projektantka większą część życia spędziła z dala od niej. Dorastała w RPA, potem przeniosła się z rodzicami do Chelsea. Kolejnym przystankiem były Stany Zjednoczone, aż w końcu w 2002 roku otworzyła salon w Londynie (pozostałe znajdują się w Nowym Jorku, San Francisco i Chicago) i tu już została.
Z każdego z tych miejsc wyniosła coś dla siebie: z Wysp fascynację przedmiotami vintage, z Ameryki (a dokładnie z nowojorskiego modernizmu) – umiarkowanie i oszczędność i w końcu z RPA miłość do światła i przestrzeni. Nawet młodzieńczy hipisowski bunt miał wpływ na jej styl. Po śmierci ojca, a miała wtedy 16 lat, wyjechała do Afryki z grupą muzykujących hipisów odszukać miejsca z dzieciństwa.
Włóczyli się po Cape Town, grali na ulicach, bratali z miejscowymi. Kiedyś zatrzymała ich nawet policja pod zarzutem łamania prawa apartheidu – w więzieniu spędziła całą noc. Z wakacyjnej włóczęgi zapamiętała m.in. kolory ziemi. Dziś to jej ulubione barwy. Wprost przepada za sypialniami w odcieniach kremu i cappuccino. Tylko od czasu do czasu ociepla je jakimś odważniejszym kolorem. A to postawi w holu dwa nieduże czerwone pufy, a to przykryje łóżko narzutą z pomarańczowym pasem. To znów zaprojektuje fioletową albo błękitną kanapę. – Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale ostatnio lubię robić takie barwne kleksy – przyznaje. Może to dlatego, że ma kolorowe życie?
Kelly obraca się w światowym towarzystwie: jej pasierbica to aktorka Sienna Miller, a do przyjaciół zalicza małżeństwo Beckhamów. Projektuje hotele, pola golfowe, restauracje. Spokojny, wyważony styl Hoppen doceniły linie British Airways. Poprosiły, żeby urządziła luksusowe, indywidualne kabiny w klasie First. Używając skóry, kaszmiru i drewna orzechowego, stworzyła wnętrza niczym w rolls-roysie.
Pracować zaczęła jako siedemnastolatka. Od dzieciństwa towarzyszyła mamie, agentce nieruchomości, podczas oprowadzania klientów po apartamentach. Jednym z jej pierwszych projektów była kawalerka urządzona dla aktora Martina Shawa. W 1996 roku zdobyła Oscara w świecie designu – wyróżnienie Andrew Martin Interior Designer of the Year. Projektuje nie tylko meble, również tkaniny, dywany z nowozelandzkiej wełny, świeczniki, baterie łazienkowe dla firmy Waterfront i porcelanę dla Wedgwood. Niedawno wydała książkę. Żartuje, że to nie ona ją napisała. – Jestem dyslektyczką. Ale wszystkie zawarte w niej myśli są moje. Teraz chcą nawet, żebym napisała autobiografię – śmieje się Kelly.
Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Alexandra Public Relations
Czwartek, 28 stycznia 2010, 20:48
Wtorek, 07 października 2008, 13:36
Piątek, 03 października 2008, 17:04
Poniedziałek, 29 września 2008, 16:42
Wtorek, 09 września 2008, 17:24
Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.