Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 09 » Projekty ze znakiem first class



Projekty ze znakiem first class

Czy można przenieść Amerykę do Europy? Ta sztuka udała się Kelly Hoppen, kiedy zaczęła urządzać domy.

Już wielu próbowało nazwać jej styl – dla jednych jest eklektyczny, inni twierdzą, że to spotkanie Wschodu z Zachodem. Chyba coś w tym jest, bo sama Hoppen podkreśla często, że od zawsze marzył jej się kolaż Starego Kontynentu z nowoczesną Ameryką.

Nostalgia za Europą wzięła się pewnie stąd, że projektantka większą część życia spędziła z dala od niej. Dorastała w RPA, potem przeniosła się z rodzicami do Chelsea. Kolejnym przystankiem były Stany Zjednoczone, aż w końcu w 2002 roku otworzyła salon w Londynie (pozostałe znajdują się w Nowym Jorku, San Francisco i Chicago) i tu już została.

Z każdego z tych miejsc wyniosła coś dla siebie: z Wysp fascynację przedmiotami vintage, z Ameryki (a dokładnie z nowojorskiego modernizmu) – umiarkowanie i oszczędność i w końcu z RPA miłość do światła i przestrzeni. Nawet młodzieńczy hipisowski bunt miał wpływ na jej styl. Po śmierci ojca, a miała wtedy 16 lat, wyjechała do Afryki z grupą muzykujących hipisów odszukać miejsca z dzieciństwa.

Włóczyli się po Cape Town, grali na ulicach, bratali z miejscowymi. Kiedyś zatrzymała ich nawet policja pod zarzutem łamania prawa apartheidu – w więzieniu spędziła całą noc. Z wakacyjnej włóczęgi zapamiętała m.in. kolory ziemi. Dziś to jej ulubione barwy. Wprost przepada za sypialniami w odcieniach kremu i cappuccino. Tylko od czasu do czasu ociepla je jakimś odważniejszym kolorem. A to postawi w holu dwa nieduże czerwone pufy, a to przykryje łóżko narzutą z pomarańczowym pasem. To znów zaprojektuje fioletową albo błękitną kanapę. – Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale ostatnio lubię robić takie barwne kleksy – przyznaje. Może to dlatego, że ma kolorowe życie?

Kelly obraca się w światowym towarzystwie: jej pasierbica to aktorka Sienna Miller, a do przyjaciół zalicza małżeństwo Beckhamów. Projektuje hotele, pola golfowe, restauracje. Spokojny, wyważony styl Hoppen doceniły linie British Airways. Poprosiły, żeby urządziła luksusowe, indywidualne kabiny w klasie First. Używając skóry, kaszmiru i drewna orzechowego, stworzyła wnętrza niczym w rolls-roysie.
Pracować zaczęła jako siedemnastolatka. Od dzieciństwa towarzyszyła mamie, agentce nieruchomości, podczas oprowadzania klientów po apartamentach. Jednym z jej pierwszych projektów była kawalerka urządzona dla aktora Martina Shawa. W 1996 roku zdobyła Oscara w świecie designu – wyróżnienie Andrew Martin Interior Designer of the Year. Projektuje nie tylko meble, również tkaniny, dywany z nowozelandzkiej wełny, świeczniki, baterie łazienkowe dla firmy Waterfront i porcelanę dla Wedgwood. Niedawno wydała książkę. Żartuje, że to nie ona ją napisała. – Jestem dyslektyczką. Ale wszystkie zawarte w niej myśli są moje. Teraz chcą nawet, żebym napisała autobiografię – śmieje się Kelly.

Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Alexandra Public Relations




Komentarze (5)

  • Basia
    No fakt hotel, czyściutki elegancki, ale hotel

    Czwartek, 28 stycznia 2010, 20:48

  • zizi
    to jest hotel :)

    Wtorek, 07 października 2008, 13:36

  • Ewa
    W mojej opinii ten dom jest zimny nie czuje sie w nim ciepla domowego ogniska nie mogla bym tam mieszkac

    Piątek, 03 października 2008, 17:04

  • sola
    Kelly ma swój styl, jest perfekcjonistką, jak to napisał pewnien magazyn, nawet sposób ułożenia łodyg w wazonie jest dla niej ważnym elementem. Ma ciekawą stronę internetową, warto obejrzeć.

    Poniedziałek, 29 września 2008, 16:42

  • coria
    Bardzo udane wnętrza. Proste, bez zbędnych ozdobników- tę rolę pełnią formy, faktura, kolory. Przy tym jest przytulnie i na swój sposób stylowo. Myślę, że mieszkańcom jest tam wygodnie.

    Wtorek, 09 września 2008, 17:24

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.