Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2008 » 10 » Lampa naftowa



Lampa naftowa

Żyła krótko – tak naprawdę ledwie sześćdziesiąt lat. Jednak w tym czasie lampa naftowa gościła niemal w każdym domu. Po latach powróciła, ale już głównie na półki kolekcjonerów.

"Największem źródłem światła i ciepła dla nas jest słońce. Ale ze światła słonecznego możemy korzystać tylko w dzień, w nocy zaś, gdy słońce nam nie świeci, musielibyśmy pozostawiać w ciemnościach, gdyby nie światło sztuczne, czyli ogień!” – informuje nas Stanisław Musiałowicz, autor książki „Nafta, jej powstawanie i użyteczność”, napisanej, jak zaznacza wydawca – podług najnowszych źródeł. Najnowszych w roku 1905. Trudno się tu sprzeczać z szanownym autorem, bo od wieków człowiek ciemności jakoś sobie rozświetlał. A to łuczywem, to znowu pochodnią, świecą czy olejną lampką. Z tej ostatniej z czasem powstała właśnie lampa naftowa. Wszystko za sprawą – rzecz wszystkim Polakom znana – Ignacego Łukasiewicza i jego wynalazku.

Pierwszym krokiem na drodze do naftowego rozświetlenia ciemności była destylacja nafty z ropy naftowej. Od dłuższego czasu chemicy biedzili się nad wykorzystaniem gęstej mazi. Przełom dokonał się w lwowskiej aptece „Pod Gwiazdą”, której właścicielem był Piotr Mikolasch. W laboratorium tego przybytku pracowali Ignacy Łukasiewicz i Jan Zeh. Oni to właśnie, na zlecenie pary kupców prowadzących biznes z Koleją Wiedeńską, rozpoczęli badania nad „kipiączką” – surową ropą naftową. Poprzez skomplikowany proces destylacji uzyskali gotowy, palny produkt. Naukowcy zawiązali z właścicielem apteki spółkę, jednak ta szybko się rozpadła z braku zainteresowania nową substancją. Dwaj wynalazcy rozpoczęli samodzielne badania. Ostatecznym efektem pracy Łukasiewicza było zbudowanie lampy naftowej. Współautorem wynalazku był blacharz Adam Bratkowski. Toporne urządzenie miało zbiornik z grubej blachy połączony z cylindrem z miki. Ale działało, dając jasne światło.
Debiut nowej lampy miał miejsce 31 lipca 1853 roku w szpitalu pijarów na Łyczakowie. Tego wieczoru chirurg nazwiskiem Zaorski zoperował wyrostek robaczkowy pacjentowi Choleckiemu. Rozpoczęła się era oświetlenia naftowego. Niestety, sam Łukasiewicz nie odegrał w niej wielkiej roli. Być może był po prostu słabym marketingowcem i nie potrafił dobrze sprzedać swego urządzenia. Dość powiedzieć, że nie ochronił go patentem. Konkurencja zadziałała szybko i na rynek weszły prężne firmy Ditmar z Wiednia i Stobwasser z Berlina. Najbliższe sześćdziesiąt lat miało być czasem rozwoju i wreszcie nieuchronnego upadku oświetlenia naftowego.

Lampy naftowe miały zbiornik, palnik, kominek i klosz. Na zbiorniku z naftą umieszczano palnik zaopatrzony w regulowany pokrętłem knot. Całość chronił szklany kominek, którego kształt ułatwiał cyrkulację powietrza, a tym samym proces spalania. A wszystko przykryte było kloszem. Z technicznego punktu widzenia najistotniejszy był palnik, a dokładnie rzecz ujmując – kształt knota. Stąd też dzielono lampy na posiadające knot okrągły (sznurek), płaski w kształcie taśmy (palnik szczelinowy) oraz płaski zwinięty w rurkę (palnik pierścieniowy). Aby urządzenie działało najwydajniej, trzeba było dobrać odpowiedni palnik i knot. W tym celu stworzono miarę szerokości knota, zwaną linią. Jednostką jasności była „świeca”. Palnik posiadający knot dwudziestoliniowy dawał jasność 45 świec, co dziś przeliczylibyśmy na światło dwudziestowatowej żarówki.
Największymi producentami lamp naftowych były firmy austriackie i niemieckie. Rudolf Ditmar proponował lampy kuchenne, salonowe i fotograficzne. W szczytowym momencie produkował około 400 tysięcy sztuk rocznie. Konkurencję w Wiedniu stanowiła firma Braci Brünnerów. Oba przedsiębiorstwa połączyły się w 1907 roku i sygnowały swe wyroby „Ditmar – Brünner”. Na rynku niemieckim prym wiodły Wild & Wessel i Hugo Schneider. (2 miliony egzemplarzy rocznie!). Szybko powstały także firmy warszawskie: Jana Serkowskiego (1862 r.), Arona Eilsteina i zakłady W. Podgórskiego.





Komentarze (4)

  • karmen9o
    bardz piękna lampa i oczywiście zabytkowa,
    gorąco pozdrawiam

    Poniedziałek, 15 lutego 2010, 22:50

  • JanuszCh
    W temacie nr1
    Bat 158 to jedna z bardziej popularnych lamp produkowanych za zachodnią granicą. Firma istnieje od początku ubiegłego wieku. Produkowała kilkadziesiąt typów lamp, różniących się od siebie tylko drobnymi szczegółami konstrukcyjnymi i wielkością. Najnowsze produkty znalazłem z czasów DDR. Niestety nie mają one wielkiej wartości historycznej ani handlowej. Porównać je można z rodzimymi produktami: Jupiter 0, 1 i 2. Choć BAT był znacznie trwalszy, zwłaszcza wersja cynowana.

    Środa, 11 lutego 2009, 03:14

  • Bojek.
    Witam ;)). Chciałabym się dowiedzieć jednej rzeczy... otóż niedawno odnalazłam u siebie w miejscowości lampę naftową. Jest to model niemiecki, odczytałam: "BAT N0 158" za bardzo nie znam się na tych sprawach, i chciałabym się dowiedzieć, czy jest ona coś warta... Ale jak to sprawdzić ? Czy ktoś mógłby mi pomóc ?
    Oto mój mail: Bojek911@gmail.com
    Gdyby ktoś wiedział, cokolwiek na te temat, proszę pisać . ;))
    Pozdrawiam. ;))

    Poniedziałek, 09 lutego 2009, 14:52

  • Jerzy
    Trudno się zgodzić ze stwierdzeniem iż lampa naftowa jest dziełem wynalazku dokonanym przez I.Łukasiewicza. Nieprawdą jest także jakoby przy użyciu tejże lampy dokonano zabiegu chirurgicznego. Na powyższe stwierdzenie brak jest wszelkiej dokumentacji, a jedynymi dokumentami są wpisy do ksiąg przywilejów stwierdzające że to J. Zeh posiadał ów przywilej. Literatura światowa także odmiennie traktuje ten rzekomy wynalazek.

    Czwartek, 11 grudnia 2008, 14:01

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.