Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 02 » Magia wzorów



Magia wzorów

Zaprosił nas Andrzej – ekspert od mieszania rzeczy pięknych, miłośnik barokowego stylu, miśnieńskich waz i kaukaskich haftów.

Cóż można powiedzieć o Andrzeju Sankowskim na pierwszy rzut oka? Właściciel mieszkania, którego pozazdrościliby mu i nad Loarą, i nad Tamizą. Mężczyzna absolutnie stylowy, bardzo stanowczy w sądach i gustach. – Nie rozumiem, jak ktoś może sobie kupić drogi, modny sedes do łazienki, ale za to w salonie powiesić reprodukcję – mówi. Jedni uznają go za ekscentryka, inni – znawcę dobrego stylu i wielbiciela piękna. – Nie lubię nowoczesnego dizajnu w mieszkaniu. W biurach, sklepach, proszę bardzo, ale w domu niekoniecznie, tu muszą być rzeczy ponadczasowe, a nie modne tylko przez chwilę.

A co w takim razie Andrzej lubi? – Klimat osiemnastowiecznych wnętrz – odpowiada. I rzeczywiście, gdy wchodzimy do jego mieszkania, barokowość widać na pierwszy rzut oka.

Rzadko kto potrafi z takim wyczuciem połączyć różne wzory i kolory. Orientalne kobierce i kaukaskie hafty. Tych pierwszych Andrzej ma tak dużo, że musi co jakiś czas je wymieniać. Gdy jedne podziwia na podłodze, inne leżą zwinięte w piwnicy i czekają na swoją kolej. Potem następuje zamiana. Z małym wyjątkiem – jego ulubiony XIX-wieczny perski kobierzec zawsze znajdziemy w korytarzu.

Wzorzyste tkaniny, do których ma wyjątkową słabość, kupuje w ilościach hurtowych i dopiero potem się zastanawia, co z nimi zrobić. Nawet hafty kaukaskie potraktował jak tkaniny obiciowe. Otuliły fotele i parawany. A jak sobie poradził z nadmiarem materiałów ? Uszył dodatkowe pokrowce.
Wszędzie w jego domu natkniemy się na lampy. – Zdarza się, że bardzo zła lampa ma zaskakująco dobry abażur – opowiada gospodarz. Kupuje więc je tylko dla jedwabnych, ręcznie szytych kloszy i wymienia podstawy. Tę w sypialni zrobił z kryształowego wazonu. Podobno w pokoju, gdzie się śpi, trzeba mieć coś z tego szlachetnego szkła. Jednak dla Andrzeja najpiękniejszymi dekoracjami są wazy. Kolekcję z Delft odziedziczył po matce, która uwielbiała kobaltowy błękit. – Wszystkie inne fajanse, angielskie czy chińskie, matkę drażniły, uważała, że tylko holenderskie są piękne – wspomina Andrzej. Sam ma inne zdanie. W sypialni postawił wazy miśnieńskie, w holu chińskie urny. – Można ze sobą zestawić wiele różnych rzeczy, pod warunkiem, że są bardzo dobrego gatunku. Wtedy nic się nie gryzie, nawet Delfty z Miśnią – tłumaczy.

Choć gospodarz ma dość mocno sprecyzowany gust, w urządzeniu mieszkania skorzystał z pomocy dwóch architektów. Szymon Kalinowski, żeby odpowiednie dać rzeczy słowo, urządził mieszkanie kolekcjami Andrzeja. Z kolei Mateusz Trojanowski zaprojektował układ pomieszczeń. Do łask przywrócił amfiladę. Zaprojektował dwie: jedną przy oknach, a drugą wzdłuż korytarza. Spacer nimi to prawdziwe przeżycie... estetyczne.

Mieszkanie można podziwiać z różnych perspektyw. Uwierzcie, zawsze jest piękne!

Skąd u Andrzeja takie zamiłowanie do sztuki i pasja urządzania wnętrz? Ponoć odziedziczył je po babce Helenie. W jego rodzinie krążą opowieści o pradziadku, który mawiał do swoich córek: „Nic na razie nie ustawiajcie, bo jak przyjedzie Helcia, to i tak wam wszystko poprzestawia”.

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Radosław Wojnar




Komentarze (6)

  • eula
    wzory, kolory i tkaniny cudowne...... urzekły mnie dywany, elegancko i efektownie, ale "czegoś" jakby za dużo, odczuwam pewien przesyt....
    pozdrawiam
    eula

    Czwartek, 24 grudnia 2009, 00:08

  • vika
    ekspert mieszania tak, piekne rzeczy i owszem niektóre, razem straszne...

    Sobota, 14 marca 2009, 16:47

  • kasia
    Witam drogą Redakcję, interesuje mnie czy jest możliwość zakupu w Polsce tkanin (haftów Kaukaskich) ? Może jakieś wskazówki gdzie tego szukać.
    pozdrawiam

    Czwartek, 05 lutego 2009, 00:39

  • Anna*
    Widzę, że Anna to dość popularne imię, więc postanowiłam się wyróżnić. Pozdrawiam Panią Annę.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 23:05

  • REDAKCJA
    Pani Anno, w stu procentach zgadzamy się z Panią, że język polski jest piękny. Jego uroda polega m.in. na tym, że żyje, wciąż się zmienia. Do polszczyzny przenikają obce wyrazy, to nic nowego. Do wielu tak już przywykliśmy, że mało kto wie o ich obym pochodzeniu. Inne są jeszcze świeże, niektórych może kłują w oczy - to kwestia gustu. W "Werandzie" staramy się korzystać z całego bogactwa polszczyzny, czasem zdarza nam się użyć archaizmu, czasem takiej językowej nowinki jak "dizajn". Zresztą, językoznawcy nie mają nic przeciwko temu (np. http://poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=dizajn&kat=18). Pozdrawiam - Agata Fijołek, sekretarz redakcji www.weranda.pl

    Środa, 21 stycznia 2009, 10:54

  • Anna
    Wydaje mi sie, ze znam jezyk polski zupelnie niezle, ale w tym artykule uzywacie wyrazow, ktore wywoluja niesmak! Pisz Kasiu albo po Polsku, albo po angielsku, nie uzywaj zadnych makaronizmow! Co to wlasciwie jest "dizajn" ? Bojcie sie Boga, nasz jezyk jest naprawde piekny bez tych bezsensownych przekretow!
    Pozdrawiam,

    Środa, 21 stycznia 2009, 01:55

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.