Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 02 » Domowa scenografia



Domowa scenografia

Izabela Chełkowska, scenografka, i Jan Bratysław Wolczyński, architekt, poznali się ćwierć wieku temu. To bardzo romantyczna historia.

Iza po studiach (malarstwo w Poznaniu i architektura wnętrz w Warszawie) zmieniała mieszkania jak rękawiczki. Z materacem yogi, deską kreślarską i swoim ukochanym kufrem po babce, wielkopolskiej ziemiance, przeprowadzała się dwadzieścia osiem razy. Pewnego dnia wpadła znajoma i namówiła ją na wyprawę za miasto do willi z pięknym ogrodem, gdzie architekci urządzali przyjęcie. – Nie wiem dlaczego, ale najlepiej z tego wyjazdu pamiętam, jak z moim obecnym mężem inżynierem Bratysławem, siedząc w jakiejś misce, zjeżdżaliśmy w deszczu z górki po błocie – wspomina Iza. Wkrótce wzięli ślub.

Kilka lat wcześniej Bratek współpracował przy budowie eksperymentalnego osiedla atrialnego na warszawskiej Sadybie. Powstało dwanaście niewielkich, stumetrowych parterowych białych domów połączonych ze sobą w taki sposób, że każdy ma patio całkowicie odizolowane od ulicy i sąsiadów. Architekt zamieszkał w jednym z nich i fachowo zaprojektował wnętrza – kuchnię otwartą na salon i dwustronny kominek z ogromnym rusztem. Szafy ścienne i drzwi wewnętrzne zrobił z okiennic. – Pracownicy wołomińskiej fabryki pomylili się w wymiarach okiennic, które robili na eksport do Kanady. Kupiliśmy je całkiem tanio i świetnie nam służą do dziś – wspomina Bratysław.

Po ślubie Iza wprowadziła się do Bratka i zajęła dekoracją wnętrza – w końcu jest scenografką, do tego pasjonatką, entuzjastką i tytanem pracy. Uważa, że praca to „dzika przyjemność”. Kiedyś przygotowała dziewięćdziesiąt sześć imprez kulturalnych w miesiąc, do filmu Zanussiego w dwa tygodnie stworzyła szesnaście pałacowych wnętrz. Gdy robiła scenografię do spektaklu „Tamara” w Teatrze Studio, gdzie akcja działa się w 16 miejscach na raz, przerobiła kilka pięter Pałacu Kultury na włoską willę z lat 20. Pracowała non stop przez miesiąc, z małymi przerwami na drzemkę w łóżku głównego bohatera d’Annunzia.

Szalona dusza Izy, jej poczucie humoru i niebywała słabość do pastiszu są widoczne nie tylko w scenografiach, ale także w domu. Tworzy tu przemyślane kompozycje z rzeczy, które na pozór do siebie nie pasują. Z wyczuciem potrafi łączyć rzeczy kiczowate z tymi o szlachetnym rodowodzie. – Ustawiam je tak, żeby ze sobą rozmawiały, jak święci na gotyckich obrazach – tłumaczy.

Iza kocha teatr, a szczególnie operę. Uwielbia rozmach, duże przestrzenie. Kiedyś pracowała w wystawiennictwie i projektowała „hektary traktorów”. Inspiruje ją konceptualizm – idea zmienności znaczeń: jeśli koń stoi w galerii, to czy koń jest dziełem sztuki, czy galeria jest stajnią? Stąd w scenografiach Izy przedmioty też mijają się często ze swoim przeznaczeniem. I tak gigantyczne motyle z piór są ścianami buduaru, a ogromny tygrys jest siedziskiem w bibliotece kolekcjonera orientalnych zbiorów. Iza nie znosi rutyny, ma ciągle nowe pomysły i nigdy nie wiadomo, kiedy zechce pozmieniać domową scenografię – kompozycje z rodzinnych pamiątek, przedmiotów z podróży, kolekcji gromadzonych przez lata (grafiki i ryciny z motywami ptaków i architektury, szklane kule z zaczarowanymi ogrodami, czapeczki, mycki i tiubietiejki, dzikie ptactwo).

W domu Bratka i Izy przedstawienie ciągle trwa, dlatego siadając do obiadu, lepiej się upewnić, czy potrawy nie są przypadkiem fragmentem teatralnej scenografii.

Tekst i stylizacja: Katarzyna Mitkiewicz
Fotografie: Jan Brykczyński




Komentarze (22)

  • leo
    Boska
    pozostanie "solą" i wielką glorią wielu scenografii -
    bez niej 10 edycji festiwalu gwiazd - w miedzyzdrojach
    byłoby bardziej ulotne !!!
    najpiękniejsze to było -"pokonanie " OLBIEGO
    , pozostał w lekkim cieniu IZIS.
    Widać delikatną z humorem mgłę Bratka
    sciskamy - bądzcie zawsze z nami
    przyjaciele

    Poniedziałek, 09 listopada 2009, 15:57

  • Ewa
    NO, I FAJNIE! SUPER!

    Sobota, 29 sierpnia 2009, 02:36

  • Grazyna
    Ogromny nadmiar wszystkiego....ale....jakie w tym piekno;)

    Czwartek, 21 maja 2009, 23:44

  • Majeczka
    Ladnie fajnie ale jak ze sprzataniem to musi trwac wieki?

    Wtorek, 21 kwietnia 2009, 17:48

  • ala
    a mnie się podoba, trochę tego dużo, ale ja osobioście nawet tak lubię

    Czwartek, 02 kwietnia 2009, 00:06

  • vika
    Całkiem ładnie, ale może pochować przynajmniej połowę tych bibelotów. Wszysto razem sprawia wrażenie raczej sklepu niz domu..

    Sobota, 14 marca 2009, 16:57

  • Beata
    Duszę się! Tlenu! Tlenu!

    Wtorek, 03 marca 2009, 10:31

  • anna
    dziekuje za inspiracje nareszcie wiem co mama zrobic z sypialnia.dom niesamowity, klimatyczny .pozdrawiam

    Wtorek, 03 marca 2009, 08:22

  • Walenty
    To piękny i bardzo wyjątkowy - prawdziwie artystyczny dom.
    Jestem ciekawy, jak pani Izabela radzi sobie ze sprzątaniem, ale to banał w porównaniu z urokiem wnętrz.

    Piątek, 20 lutego 2009, 13:19

  • Danka
    Mnie się nie podoba, atmosfera zbyt gęsta, nawał wszystkiego, brak atmosfery spokoju i równowagi.

    Wtorek, 17 lutego 2009, 21:30

  • paula
    A mnie sie to mieszkanie ogromnie podoba,Jasne ze wygodnie życ w czustym pozbawionym niezliczonej ilosci drobiazgow pudelku ale- jak rozumiem z materialu ktory widze i czytam ta urocza Pani scenograf ma w swoim domu narzedzia pracy czyli rzeczy ktore graja w filmach Podziwiam ja za zmysl piekna i dyscypline z jaka potrafila je w swoim niezwyklym domu pogrupowac,W ten sposob zbudowala niezliczona ilosc zywych obrazow, ,Prosze sprobowac, szanowna pani Ireno sprobowac zlożyc pare rożnych rzeczy w podobny obraz ze smakiem a wtedy dopiero gadac o tym co jest inspirujace.Dla mnie to mieszkanie jest popisem estetycznego wyczucia i ogromnej umiejetnosci łączenia wielu stylow .Pozdrawiam artysto i profanow

    Środa, 11 lutego 2009, 03:15

  • irena
    no robi się ciekawie, ja też uwazam, że artystami nie są wszyscy ludzie "trudniący się ustawianiem mebli na scenie". mam takie wrażenie, że ci państwo urządzili to wszystko na foto-wizytę, a my co niektórzy krytykujemy. trzeba się jednak z tym liczyć, że każdy kto się publicznie pokazuje naraża się na różne opinie.

    Piątek, 23 stycznia 2009, 15:16

  • jola
    Przecież nie każdy kto wykonuje zawód scenografa musi być zaraz artystą, sa jeszcze rzemieślnicy. Nie wymagajmy zbyt wiele od pani "scenograf". Beksiński był wielkim artystą, a mieszkał zwyczajnie.Prawdziwi artyści nie mają czasu na bzdety.

    Piątek, 23 stycznia 2009, 13:54

  • Anna*
    Właśnie! tak jak lubią.Kazdy z nas ma do tego prawo!Właściciele tego mieszkania właśnie tak chcą mieszkać .Kazdy z nas ma inny gust, a o gustach podobno się nie dyskutuje. Pozdrawiam wszystkie Panie.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 23:01

  • Megi
    Jak artysta mieszkać powinien? Chyba po prostu tak, jak lubi :-) Po domu pani Izy widać, że kocha ładne przedmioty i chętnie się nimi otacza. Ja taki urządzony z wdziękiem misz-masz chętnie obejrzę, chociaż mieszkać w czymś takim bym nie chciała.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 16:45

  • irena
    oczywiście nie beatę tylko kasię miałam na myśli.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 14:24

  • irena
    artyści pani anno myślę nie koniecznie muszą mieszkać w składziku-sklepiku. powinni mieć pomysły nas amatorów inspirujące. moim zdaniem ta pani nie ma żadnej idei, może tylko wie, że wybielone jest modne. mówię za siebie, a nie panią beatę.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 14:22

  • Anna
    Pani KAsiu! Jak Pani zdaniem powinni mieszkać artyści? Pozdrawiam.

    Czwartek, 22 stycznia 2009, 12:49

  • Beata
    Pięknie,czuć tu dusze artystyczne,podoba mi się utrzymanie wnętrz w jednolitej biało beżowej tonacji

    Wtorek, 20 stycznia 2009, 17:29

  • kasia
    fatalnie !i to maja byc artysci!nie podoba mi sie!....

    Poniedziałek, 19 stycznia 2009, 03:15

  • Anna
    Artystycznie, z polotem, pięknie!! Właściciele udowadniają, że nie wszystko musi być "do kompletu" i prosto z katalogu. To bardzo osobiste wnętrza.Gratuluję i pozdrawiam.

    Poniedziałek, 12 stycznia 2009, 16:06

  • iza
    jak na mieszkanie scenografki i architekta to niestety bardzo średnio. nawtykane co się da i jak się da, taka wystawka sklepowa. całość " pobielona" jak to teraz wszyscy robią. scenografie tej pani też w tej konwencji, jeśli dobrze kojarzę. taka zbieranina rzeczy po cioci , babci i sąsiadce.

    Czwartek, 08 stycznia 2009, 14:15

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.