Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 03 » Nóż do papieru
Nóż do papieru
Najpierw była koperta, potem nóż do papieru. Przedmiot praktyczny, ale i ozdobny, niegdyś obowiązkowy na każdym biurku. Teraz listów piszemy coraz mniej, ale nożyki na szczęście pozostały.
Trudno dociec, kto i kiedy zrobił pomocnik do otwierania listów. W muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku, w gabinecie ojca poety, na biurku oprócz kilku listów znajdziemy nóż, datowany w przewodniku jako XVIII-wieczny. – Jednak większość przedmiotów tego typu pochodzi z XIX i XX wieku – podkreśla Katarzyna Różycka, kolekcjonerka noży do papieru i pracownik Muzeum Etnologicznego we Wrocławiu.
– W dawnych czasach gazety nie były rozcinane, często zdarzały się książki z niedociętymi kartkami, a ludzie pisali dużo listów. Nic dziwnego, że chcieli ułatwić sobie życie za pomocą sprytnego urządzenia – dodaje kolekcjonerka. O jego przydatności i rozpowszechnionym użyciu niech świadczy krótki cytat: „[Anna] poleciła Annuszce wyjąć latarkę i przymocowała ją do poręczy siedzenia, po czym wydobyła nożyk do przecinania kartek oraz powieść angielską”. Tyle Tołstoj w „Annie Kareninie”.
Z sękiem i kamykiem w rączce
Nożyk, początkowo rzeczywiście w zwykłej formie tępego urządzenia, z czasem stał się bardziej szlachetny. Do jego produkcji używano drogich materiałów. W epoce wiktoriańskiej bogato zdobione przedmioty były synonimem zamożności właściciela. Nic więc dziwnego, że nawet te najprostsze, jak nożyki, miały rączki ze złota i srebra wysadzane szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami.
W drugiej połowie XIX wieku popularność zyskały noże klejone z warstw drewna w różnych kolorach, tak by był widoczny przemyślny wzór. Noże projektował nawet słynny Peter Carl Fabergé, mistrz złotnictwa, znany przede wszystkim z dekoracyjnych jaj wielkanocnych. Zdobił je emalią, złotem i jadeitem. Jednak przytłaczająca większość otwieraczy do listów, choć dekoracyjna, zbudowana była z łatwiej dostępnych i tańszych materiałów. – W kolekcji mam noże z drewna, mosiądzu, miedzi, plastiku, kości, szylkretu i macicy perłowej – opowiada pani Katarzyna. – Trafił się nawet jeden wykonany z patyka, ma jeszcze sęk w rączce.
Cięty ogon jamnika
Nożyki z początku XX wieku robiono ze srebra lub po prostu posrebrzano. Ich wygląd zależał od wyobraźni twórcy, dlatego też poza tradycyjnym kształtem noża, miecza, szpady czy szabli, charakterystycznym dla regionu pochodzenia (np. japońskie katany), znajdziemy otwieracze o rączkach przypominających głowy zwierząt, konie, słonie czy dzikie bestie. Zdarzały się motywy roślinne, na przykład liście. Równie powszechne było ozdabianie noży podobiznami znanych ludzi: Napoleona, Winstona Churchilla czy Abrahama Lincolna. Samo ostrze także ulegało przekształceniom – są takie w kształcie bażanciego ogona, spiczastej czapki elfa, damskiej nóżki czy… ogona jamnika (reszta stanowi rączkę). To jeden z egzemplarzy ze zbiorów Katarzyny Różyckiej.
Rzadkością i ciekawostką na rynku kolekcjonerskim są noże wykonane przez żołnierzy podczas różnych wojen. Pani Katarzyna ma np. taki z pierwszej wojny światowej, zrobiony z odłamka pocisku. Jego rączkę zdobi zdjęcie dwóch żołnierzy – najprawdopodobniej frontowych przyjaciół.
W muzeach czy na internetowych aukcjach znajdziemy przykłady podobnego rękodzieła, jak choćby nożyk spod Verdun, z ostrzem z kawałka pocisku i rączką z łuski karabinowej. Model taki był zdaje się niezwykle popularny, o czym świadczą wspomnienia Johna F. Kennedy’ego. Służył on na łodzi patrolowej na Pacyfiku, a jego jednostka została staranowana przez japoński niszczyciel. Kilka miesięcy po tym wypadku przyszły prezydent USA wysłał swej przyjaciółce Clare Boothe Luce mały, własnoręcznie zrobiony prezent z kawałka blachy łodzi, który morze wyrzuciło na brzeg, oraz japońskiego pocisku kalibru 51 mm.



