Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 04 » Poezja na sztalugach



Poezja na sztalugach

Była sobie kiedyś mała dziewczynka, która mieszkała we Lwowie. Bawiła się z rówieśnikami na podwórku obok kamienicy, lubiła rysować i deklamować wiersze.

Kiedy już trochę podrosła, w siódmej klasie gimnazjum założyła komórkę młodzieżówki Polskiej Partii Socjalistycznej. Ojciec, galicyjski radca prawny, bardzo się gniewał. Chciał, by została prawnikiem, tak jak on. Dziewczyna tymczasem czytała „Robotnika” i „Czerwony Sztandar”. Wcale nie myślała o prawie. Pragnęła zostać malarką. I ciągle zadawała się z komunistami. Przerażona rodzina zafundowała jej „zesłanie”.
Ze Lwowa pojechała do Wiednia, do ciotki. Studiowała na Frauen Akademie, oddziale Akademii Sztuk Pięknych dla kobiet. Tam zaczęła się prawdziwa przygoda z malarstwem dziewczyny o wielu imionach i nazwiskach. W pepeesowskiej konspiracji mówili na nią „Zośka”, podczas okupacji używała nazwisk Nowak, Kowalska i Powalska. Naprawdę nazywała się Erna Rosenstein. Została malarką. Malarką, której pierwszych prac nie znamy, bo zaginęły. Malarką, która na długie pięć lat przestała malować, a gdy znów zaczęła, nikt nie chciał wystawiać jej obrazów.

Tłum Krakowski
Wyprawa młodej Erny do Wiednia – wbrew przekonaniom rodziców – nie zakończyła bynajmniej jej flirtu z komunizmem. Wkrótce po przyjeździe zapisała się do Związku Robotników Wiedeńskich, działała w konspiracji, kolportowała ulotki. Wpadła w złe towarzystwo. I kolejna przeprowadzka – tym razem do Krakowa. Znowu zaczęła studiować na Akademii Sztuk Pięknych, w pracowniach Jarockiego i Weissa. Szybko związała się z Grupą Krakowską – kręgiem artystów zafascynowanych nowoczesną sztuką, o lewicowych poglądach. Po latach Rosenstein śmiała się, że to już nie była Grupa Krakowska, tylko Tłum Krakowski. Erna pasowała do tego towarzystwa. Wszyscy pragnęli nowatorstwa, rewolucji. Organizowali akcje artystyczne. Działał pierwszy teatr „Cricot”. Erna malowała. Co? Dziś dokładnie nie wiemy, bo wszystkie prace zaginęły podczas wojny.
Tuż przed jej wybuchem Rosenstein została aresztowana za udział w manifestacji komunistycznej. W procesie bronił jej ojciec, który miał już wtedy kancelarię prawną. Normalnie za takie wystąpienie groziło wtedy nawet kilka lat więzienia. Jednak sytuacja była wyjątkowa, komuniści wznosili antyhitlerowskie hasła. Erna została skazana na miesiąc aresztu, ale wyroku nie odsiedziała. Niedługo wkroczyli Rosjanie, po nich Niemcy. Dla Rosenstein zaczął się okres rozbratu ze sztuką – pięcioletni.

Mistrzyni ucieczki
Trafiła z rodziną do getta we Lwowie. Uciekli do Krakowa, potem do Warszawy. O wojnie Erna zawsze mówiła niechętnie. – Teraz jest takie nadużywanie i taka sprzedażność tych wspomnień za pieniądze, takie to obrzydliwe, że człowiek krępuje się opowiedzieć – twierdziła. Jednak „dla pamięci” opowiadała. Na przykład o tym, jak już w Warszawie poznali pewnego pana, który obiecał im pomóc. Zabrał ich pociągiem gdzieś pod Małkinię z jeszcze jednym człowiekiem. Gdy wysiedli, poszedł z nim w zarośla. Po chwili usłyszeli jakieś krzyki. Mężczyzna wrócił i zabrał Ernę. Związał ją, dźgnął dwa razy nożem i zostawił. Ale sznur puścił i dziewczynie udało się uciec do najbliższych zabudowań. Trafiła do szpitala, gdzie dowiedziała się, że jej rodzice zostali zamordowani. Wizja ojca i matki stała się potem powracającym motywem w jej twórczości. Na wielu obrazach pojawiają się odcięte głowy, spokojnie spoglądające w niebo, oraz ręce złożone jak do modlitwy.
Rosenstein mówiła, że pod koniec wojny „ucieczki miała w małym palcu”. Uciekała przed szmalcownikami i gestapo, po ewakuacji ludności z powstania umknęła z konwoju strzeżonego przez Niemców. Jeszcze w okupowanej Warszawie spotkała na ulicy byłego męża – bo we Lwowie zdążyła wyjść za mąż za Alana Koskę. „Rozeszliśmy się, bośmy się nie bardzo zgadzali” – mówiła. Kosko znalazł jej nocleg w mieście i wskazał osoby, które pomogły. Dla bezpieczeństwa Erna regularnie zmieniała miejsce zamieszkania i nazwisko w dokumentach.





Komentarze (1)

  • asia
    brawo, brawo!

    Czwartek, 12 marca 2009, 16:22

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.