Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Nic ciekawego naprawde
Sobota, 30 maja 2009, 01:11
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 06 » Wstrząśnięte, zmieszane
Pinkmartini – to nie gwiazda pop ani nazwa egzotycznego drinka. To pseudonim Marty Bielewicz, projektantki wnętrz, od dwóch lat zawodowo, od zawsze hobbistycznie. Mieszkania urządzała znajomym już na studiach (skończyła zarządzanie i marketing w Poznaniu oraz fotografię w Warszawie). Potem wspólnie z koleżanką założyła galerię Lemongrass z meblami orientalnymi. Jeździły do Azji i ściągały nietuzinkowe przedmioty. Ale wkrótce przyjaciółka zaszła w ciążę, potem dołączyła do niej i Marta, i na dalekie wojaże nie było już czasu. Galerię zamknęły, a ona za namową znajomych zajęła się projektowaniem wnętrz.
Co widać, gdy przyjrzymy się mieszkaniom urządzonym przez Pinkmartini? Lubi kolor, wzorzyste tkaniny i tapety, jest mistrzynią łączenia rzeczy, które z pozoru do siebie nie pasują. Pozostała też miłość do orientu i nietuzinkowe pomysły – duże i małe: fotel obity jak swetry Burlingtona (Marta uwielbia jego swetry i skarpety), hinduska okiennica powieszona nad komodą udająca drzwiczki do szafki, kuchnia – kostka, malarstwo iluzoryczne pod szafkami w kuchni, popiersie na skrzynce. Pod jednym dachem godzi różne epoki – stylowa konsola i plastikowe krzesło Panton (top współczesnego designu), nadstawka od starego kredensu powieszona jak szafka nad równie wiekowym stołem, a obok dwa skromne ogrodowe krzesełka, kanapa z Ikei w sąsiedztwie designerskiego stolika z pleksiglasu przypominającego przykryte eleganckim obrusem stoły w restauracji.
Efekt jest taki, że w każdym wnętrzu, które wymyśli Marta, jest ciepło i sympatycznie. Teraz pracuje nad mieszkaniem „z Dalekiego Wschodu”, ale marzy jej się urządzenie loftu. Każdy swój projekt nazywa. Był np. „Zielony Żoliborz”, czyli jej własne M z kwiecistymi tapetami i soczystymi kolorami oraz „Klasa ekonomiczna” – a to stąd, że właścicieli 30-metrowej kawalerki bardzo ograniczał budżet i... miejsce. Musiała się nieźle nagłówkować, żeby zmieścić tam i jadalnię, i gabinet, i sypialnię. – Zrobiłam coś z niczego. Ale to chyba nasza narodowa zaleta, Polacy to potrafią – żartuje.
Myślę sobie, że Pinkmartini można porównać do drinka – ona jest trochę jak ulubiony napój najsłynniejszego agenta 007 – martini wstrząśnięte, ale w tym wypadku zamieszane.
Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: Rafał Lipski
Kontakt z projektantką: Marta Bielewicz,
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, tel. 0601 551 907, www.pinkmartini.pl
Sobota, 30 maja 2009, 01:11
Wtorek, 19 maja 2009, 15:23
Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
|
popcorn wynajem Powstało w czerwcu 2007. Oferujemy balony z helem i inne atrakcje dla dzieci. seraf.com.pl |