Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 09 » Królestwo pomysłów
Królestwo pomysłów
Mówią o niej: mistrzyni przeróbek. Ale to co Ewa Jaworska wyprawia w swoim mieszkaniu, nie ma nic wspólnego z babskimi robótkami. W ruch idą pędzle, młotek, wiertarka. Zwykłe meble zamieniają się w niezwykłe.
Przygoda z przeróbkami zaczęła się od staroci. Okaleczonym dorabiała brakujące części albo zupełnie je odmieniała. Tak było z szafką pod umywalkę wypatrzoną w Berlinie. Jej marmurowy blat stłukł się w podróży, zrobiła więc nowy z drewna, ale że kolor wyszedł nie taki, przemalowała całość na czarno i powstał „japoński mebelek”. Klasyczne stoły pociąga jasną farbą. Antyczne krzesła obija współczesnymi tkaninami. – Kocham Ikea, uwielbiam Ikea – to wyznanie mocno mnie zaskoczyło, więc Ewa szybko dodała: – Czasem traktuję ją poważnie i nie przerabiam nic, czasem jako półprodukt i wtedy coś przemaluję, nakleję, zmienię uchwyty, dodam nowe nóżki – tłumaczy. Po takim liftingu trudno poznać, co z Ikea, a co z galerii. Pokazuje swoją kuchnię – właśnie ze szwedzkiego sklepu. Projektantka ją oczyściła, przeszlifowała i pomalowała ulubionymi farbami. Dołożyła kultowe światła Tolomeo od włoskiej firmy Artemide. Wygląda elegancko.
Ewa przywiązuje ogromną wagę do kolorów. – Wybieram lekko przybrudzone, ziemiste, które trudno nazwać, bo są niejednoznaczne i każdy widzi je inaczej – opowiada. Kupuje wyłącznie farby amerykańskiego Benjamina Moora. Czasem, gdy nie jest pewna, jak kolor będzie wyglądał we wnętrzu, gdzie światło dzienne miesza się ze sztucznym, pyta w sklepie o składniki farby. Kiedy jest wśród nich żółć, to wie, że wyjdzie za ciepły kolor i rezygnuje. Woli odrobinę czerwieni, ale najlepsza jest czerń – to ona daje ten dymny, nieokreślony odcień.
W łazience na podłodze Ewa położyła płytki w ulubioną szachownicę. Uważa, że to świetny wzór, ma go w każdym mieszkaniu. A było ich trochę. Wszystkie na Saskiej Kępie: przy rondzie Waszyngtona, strych przy Genewskiej, parter przy Walecznych, w końcu w tej samej kamienicy drugie piętro. W mozaikach osiągnęła mistrzostwo. Kupuje białą i czarną (albo matową i błyszczącą), a potem siedzi przed telewizorem i układa szachownicę. Z siatki, do której przymocowane są kostki, wyjmuje co drugą, a w wolne miejsce wkłada kwadraciki innego koloru. Dla Ewy najstraszniejszym słowem jest nijakość, dlatego ciągle szuka nowych pomysłów. – Ma być szlachetnie, chłodno i dosyć prosto. Wytrawnie!!! Broń Boże słodko! – podkreśla.
Wiadomość z ostatniej chwili: właśnie okazało się, że sąsiad zza ściany sprzedaje mieszkanie, ładniejsze od tego Ewy. Kupiła je lada dzień się przeprowadza i już wie, co i jak przerobi...
Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
Fotografie: Michał Skorupski
Kontakt z architektką:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.



