Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
iga
Elu tobie pewnie bielone mebelki się podobają. Cha, cha...Niedziela, 13 września 2009, 00:52
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 09 » W poszukiwaniu spokoju
Bogna Gniazdowska tropi przeszłość, a potem zapamiętuje ją na obrazach. Maluje ludzi ze starych fotografii, okulary ojca, portmonetkę mamy, torebkę babci...
Lubię ją odwiedzać. Wtedy zawsze na chwilę zwalniam. Najpierw spacer po Mokotowskiej, gdzie zachowały się perełki, ponadstuletnie kamienice, dziś pełne kameralnych butików i kawiarń. Potem skręcam w ogromną bramę, która prowadzi na zielone podwórko. Zostawiam za sobą zgiełk miasta, ale dopiero w mieszkaniu Bogny mam wrażenie, że czas się zatrzymał, tak gdzieś w dwudziestoleciu międzywojennym. Siadamy przy wielkim przedwojennym stole w salonie. Mikołaj Kasprzyk, mąż gospodyni, też malarz, jako dziecko odrabiał przy nim lekcje. Prawie każdy przedmiot w tym domu ma jakąś ciekawą historię. Kufer, czyli nocny stolik z sypialni, przed laty towarzyszył dziadkowi Mikołaja w wyprawie za wielką wodę – do Ameryki, po szczęście. Szafa w przedpokoju to część ślubnego wiana babci. – Przedmioty są ważne i dla swojej urody, i dla historii ludzi, do których należały – uważa artystka.
Tak samo jest na jej obrazach. Kiedy jeszcze studiowała, odkryła rodzinne archiwum – zdjęcia, listy, zapiski. Od tamtej pory tropienie przeszłości stało się pasją Bogny. Portretuje ludzi ze starych fotografii – są na nich krewni, ale i zupełnie nieznane osoby. Ich zdjęcia kupuje w antykwariatach i na targach staroci. Zawsze lubiła też wiernie odtwarzać przedmioty z przeszłości – poduszkę, grzechotkę, szachy, fajkę, pierścionek, filiżankę, obrus na stole. Potem przyszła kolej na rzeczy, które ma w domu. W pracowni na półce stoją buciki małej Bogny, a obok ich portret. Na obrazy trafiają też jej kolorowe torebki, wiszące na oparciach krzeseł, na regale, na klamkach drzwi i okien. Co jakiś czas artystka dokłada do wielkiej barwnej kolekcji kolejny obrazek portfelika mamy, starych okularów ojca, torebki babci.
Co będzie dalej? – Zobaczę. Najpierw malowałam ludzi, potem zwierzęta, a teraz przedmioty. Jest w tym jakaś konsekwencja, bo zawsze są to opowieści o ludziach. Nawet w przedmiotach jest zapisana czyjaś historia – mówi artystka.
Równie konsekwentna, co w sztuce, jest też w urządzaniu mieszkania. Bogna ma wielki talent do tworzenia odpowiedniego nastroju – wyszukuje i tonami znosi do domu urokliwe przedmioty – a to solniczkę, a to kilim, a to lampę. Wszędzie ma książki o starych rodach, dworach, pamiętniki, dzienniki, opisy obyczajów polskiej szlachty, herbarze. – U mnie w rodzinie zawsze wisiały makatki herbowe. Prababcia uczyła się nawet tkactwa u kuzynki Witkacego, potem tkała je dla nas moja ciocia – wspomina artystka. Teraz sama maluje herby. – Przeszłość jest blisko nas, ale jej nie dostrzegamy, bo tak pędzimy – tłumaczy. – Kiedyś świat był wolniejszy, cichszy. Dziś wszystko gna, atakuje hałasem, wrzeszczy kolorem. Dlatego to co dawne, jest wytchnieniem.
Tekst: Małgorzata Czyńska
Stylizacja: Aśka Ciesielska
Fotografie: Daniel Barczyński
Niedziela, 13 września 2009, 00:52
Piątek, 11 września 2009, 15:32
Piątek, 04 września 2009, 23:27
Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.