Na Zielonej bez notesu i aparatu nie ma co wyruszać między rabatki. Bo gdzie jeszcze można spotkać sosny jak kule na patyku, jodły chude
niczym wykrzykniki albo lipę w miniaturce?
Ogród w Rykach tym się różni od innych, że każdy może do niego wejść i obejrzeć, a rośliny mają eleganckie etykiety. Małgosia i Artur Majowie cieszą się z każdej wizyty. Są ogrodnikami i całe ich życie obraca się wokół roślin.
Drzewa i krzewy to konik gospodarza. Zbiera głównie karłowate sosny, świerki, jodły i przycina je tak, jak mu akurat w duszy gra. Ma w swojej kolekcji około 1500 odmian, aż trudno uwierzyć, że zgromadził je zaledwie w dziewięć lat. – Większość okazów przywozimy z podróży, z Holandii, Czech, Niemiec – opowiada Artur. – Właśnie tam wpadła mi w ręce lipa, która urośnie co najwyżej do metra wysokości. Miniaturki to świetne rośliny do ogrodów skalnych, do donic na balkony i tarasy. Szczególnie mało wymagające okazują się sosny – zapewnia.
Gospodarz lubi eksperymenty. – Kiedyś w lesie znalazłem zmutowane czarcie miotły na sośnie Banksa i postanowiłem przeszczepić je na sosnę w ogrodzie. Dzięki temu mam teraz niezwykłe krzewy, którym nadałem imiona żony i córki – opowiada.
Któregoś roku wpadł na pomysł, by szczepić iglaki na większą skalę i razem z Małgosią założyli szkółkę oraz sklep ogrodniczy z takimi ciekawymi okazami. Chyba tylko u nich można kupić odmianę sosny czarnej „Oregon Green” przypominającą egzotyczną araukarię!
Spoglądając na ogród z balkonu domu, jak na dłoni widać jego podział na malownicze zakątki pełne uroczych ścieżek, placyków, bramek i rzeźb. Działkę dzieli na pół ogromny naturalny staw. Nad nim stanęła oszklona altana, a przy niej grill ze starej cegły. Którejś zimy odbyło się tu nawet huczne sylwestrowe przyjęcie.
W drugiej części ogrodu znajdziemy kolekcję większych drzew i wybieg dla pawi. Stadko ma podcięte lotki, żeby nie przefruwało na drugą stronę ogrodu. – Pawie siadały na samochodach i całymi godzinami potrafiły patrzeć w szyby. Dlatego w wolierze ustawiliśmy ogromne lustro – opowiada Małgosia. Pawie to ptaki towarzyskie, żyjące gromadnie. W naturze tworzą haremy, na jednego samca przypada kilka samic i duże stado dzieci. Lubią popisywać się przed ludźmi i chętnie rozkładają ogony. Ale nie zawsze mają się czym pochwalić. W lipcu zaczynają gubić pióra, dopiero na jesieni odrastają im następne. – Polubiliśmy je ale trzeba się było przyzwyczaić do głośnych krzyków, przypominających miauczenie kota – mówi Artur.
Za łączką dla pawi wchodzimy przez furtkę w angielskim stylu wprost na ukwiecone rabaty. – Po podróży do Anglii mąż zaczął szaleć – wspomina Małgosia. – Zmienił kompletnie ogród, na wzór angielski nie mamy kamiennych ścieżek, tylko spaceruje się po trawie. No i w każdym zakątku stanęła piękna drewniana ławka.
Najstarszą, trzymetrową znaleźli na Lubelszczyźnie – kiedyś takie siedzisko, jako pierwszy mebel do nowego gospodarstwa, kupowali młodzi za pieniądze zebrane na weselu. Przed zniszczeniem uratował ją ojciec Małgosi, z zamiłowania stolarz. Odkąd rodzice gospodyni zamieszkali na Zielonej, to on robi i odnawia kolejne meble ogrodowe. Każda ławka zaprojektowana jest do innego zakątka. Biała sosnowa, przetarta transparentną farbą, stanęła w zakątku z ciemnym płożącym się bluszczem. Nad stawem ustawili dębowe krzesła ze stolikiem.
Żeby mieć piękny ogród, trzeba czuć, czego potrzebują rośliny, a od zrozumienia przyrody jest już tylko jeden krok do szczęścia. Pewnie dlatego Małgosia i Artur mają mnóstwo dobrej energii i zawsze są uśmiechnięci.
Tekst i zdjęcia: Anna Słomczyńska
Kontakt z właścicielami: „Daglezja” Szkółka Roślin Ozdobnych, www.daglezjaryki.pl