Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 11 » Z wanną na środku



Z wanną na środku

Od kiedy kąpiel kojarzy się nie tylko z myciem, ale i relaksem, wanna stała się królową łazienki. A jeśli jest królową, należy jej się honorowe miejsce.

Dawniej łazienkę traktowano jak ubogą krewną. Teraz jest przestronna i elegancka, coraz częściej przypomina domowe SPA. Wanna jest więc niezbędna. Urządzamy w niej wspólne kąpiele, organizujemy zabawę dla dzieci czy wylegujemy się po ciężkim dniu. Ciepła woda, olejek zapachowy, mnóstwo piany i książka to sprawdzony sposób na odzyskanie spokoju.
– Nie żałujmy jej miejsca. Jeśli wanna jest wolno stojąca, odsuńmy ją od ściany na minimum siedemdziesiąt centymetrów. Taka odległość zapewni swobodny dostęp – podpowiada Renata Baczkowska, właścicielka biura architektonicznego Architel, która często w swoich projektach wykorzystuje markę Roca i Poolspa. – Nie może być wciśnięta w kąt, bo najlepiej się prezentuje, gdy wokół niej jest wolna przestrzeń.
O tym wszystkim doskonale wiedziała już... królowa Marysieńka, która „wraz z najbliższymi przyjaciółkami zażywała kąpieli w pachnącej wodzie wypełniającej wielką marmurową wannę” – wspomina Anna Sieradzka w książce „Przechadzki po dawnych wnętrzach”. Niezwykle wykwintną łazienkę, oczywiście z ogromną wanną i pięknymi meblami, miała w Wilanowie księżna Izabela Czartoryska z Lubomirskich. Tych luksusów pozazdrościła jej szwagierka, również Izabela, która w sentymentalnym ogrodzie na Powązkach wybudowała eleganckie chaty, a w jednej z nich łazienkę wyłożoną kafelkami z najlepszej drezdeńskiej porcelany z ornamentem w gałązki. Cała Warszawa plotkowała o tym zbytku i rozrzutności obu pań. Do domów mieszczańskich wanny trafiły dopiero pod koniec XIX wieku. Były żeliwne i też stały na środku. Ale do mycia podchodzono z wielką nieufnością. Karolina Zakwaska, ówczesna Martha Stewart od poradnictwa i domowych udogodnień, ganiła Polaków za brak wanny: „niejedna z spółrodaczek moich, raczejby szal turecki kupić sobie pozwoliła, a mąż jej prędzejby sto butelek szampana wypił, niż gdyby mieli do domu sprowadzić wannę miedzianą”. Kpiła też z kąpieli w kuchni, które urządzano w balii do prania. Trudno sobie wyobrazić, ile zachodu wymagało mycie! Trzeba było przynieść sprzęty, nagrzać wody, potem ją wylać i znowu wszystko powynosić.





Komentarze (1)

  • aaa fb mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm

    Środa, 03 lutego 2010, 18:55

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.