Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2009 » 12 » Posiadłość wystrojona na święta
Posiadłość wystrojona na święta
Gdziekolwiek była, June zawsze celebrowała wigilijną tradycję. – Dwie rzeczy nigdy mi się nie znudzą – opowiada. – Urządzanie i przygotowywanie świątecznych dekoracji. Nie poddałam się nawet w Azji, gdy trzeba było stawać na rzęsach, by kupić odpowiednie do przystrojenia drzewko – dodaje ze śmiechem. – Najłatwiej było w Polsce i Niemczech, tam ludzi ogarnia prawdziwe świąteczne szaleństwo i w ozdobach można przebierać.
W tym roku Boże Narodzenie spędzi z rodziną w domu, w Turnbridge Wells w angielskim hrabstwie Kent. Posiadłość pochodzi z epoki wiktoriańskiej. Zaraz po przeprowadzce gospodyni zmieniła styl całego mieszkania. Było ładnie utrzymane, w odcieniach zieleni i z mnóstwem terakoty, ale wnętrza musiały nabrać lekkości. Dlatego June rozjaśniła ściany i zapełniła pomieszczenia ulubionymi przedmiotami, od kupowania których jest uzależniona. – Kiedy widzę coś, co mi się podoba, nie myślę, gdzie ten przedmiot postawię – opowiada. – Dopiero, gdy przyjdę do domu, znajduję dla niego miejsce. Bibeloty występują u państwa Newtonów w grupach, bo June lubi ustawiać razem podobne rzeczy. Dlatego na jednej komodzie widzimy rzeźby jelonków, na innej kamienne popiersia, a w kredensie dumnie prezentuje się kolekcja biało-niebieskiej porcelany. Ta ostatnia ciągle rośnie, bo stało się tradycją, że mama właścicielki obdarowuje córkę porcelaną na święta.
Dekoracji ma mnóstwo, ale wciąż podobają jej się nowe. I na to jednak znalazła sposób – gdy czymś się znudzi, urządza wyprzedaż. Najczęściej dzieje się to w okolicach Bożego Narodzenia, bo to czas najpoważniejszych porządków. Do domu Newtonów przychodzą wtedy przyjaciele i wybierają, co im pasuje.
Już miesiąc przed świętami June zabiera się do ustrajania domu. Musi być wyjątkowo, bo to do niej zjeżdża się na świąteczny obiad cała rodzina. W tym roku motywem przewodnim jest lekki fiolet, inspirowany nowymi obiciami foteli w salonie i kolorem ścian. Dodatkowo miły kontrast stanowi sąsiedztwo drugiego salonu, utrzymanego w jasnym, lodowatym błękicie. Tam dekoracja ogranicza się do pary zielonych wieńców umieszczonych w urnach z żeliwa. Prawdziwy bożonarodzeniowy stroik zdobi drzwi wejściowe. Został zrobiony z gałązek świerków rosnących w ogrodzie.
Ale co najważniejsze, wiadomo już, że rodzina nigdzie nie wywędruje, bo po latach tułaczki znalazła swój prawdziwy dom. Taki, w którym można przeżywać Boże Narodzenie przez wiele lat.
Tekst: Alice Moro
Tłumaczenie: Stanisław Gieżyński
Fotografie: David Giles/Chilli Media/East News



