Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2010 » 03 » Narodziny radia



Narodziny radia

Mała skrzyneczka, a wiele może. Przenosi głos przez oceany, rejestruje koncerty i przemowy polityków. Ba nawet na żywo relacjonuje atak kosmitów na Ziemię. Prawdziwy kuglarz masowej wyobraźni.

Pierwszym odbiornikiem radiowym był w pewnym sensie... wykrywacz piorunów. Urządzenie, które rejestrowało fale z wyładowań elektrostatycznych, zbudował rosyjski fizyk Aleksander Popow. Zachęcony sukcesem, główkował dalej i wymyślił „telegraf bez drutu” (nie tylko odbiornik, ale i nadajnik). Jego działanie zaprezentował w 1897 roku, nawiązując łączność między wyspą Hogland w Zatoce Fińskiej a pancernikiem „Admirał Apraskin”. W eter popłynęły słowa „Heinrich Hertz” nadane alfabetem Morse'a. Niestety, nawet świadkowie zdarzenia uznali, że to zasługa mocy nieczystych, a i pozostali mieszkańcy wyspy zarzekali się, że żadnych fal ani nie widzieli, ani nie słyszeli.
Na domiar złego patent zgłosił włoski konkurent Popowa – Guglielmo Marconi, z którym z kolei przez 43 lata, do samej śmierci, procesował się kolejny wynalazca, Nikola Tesla. Ale to Włoch dostał Nobla, i to on wśród aplauzu tłumów „nadawał” z dachu Poczty Głównej w Londynie. Potem nawiązał połączenie radiowe przez kanał La Manche, a w 1901 roku głos popłynął przez Altantyk.
Zalety wynalazku dostrzegło wojsko, przydawał się też w komunikacji morskiej. Gawiedź w gadającej skrzynce widziała jedynie sensację. Trzeba było jeszcze 18 lat do uruchomienia pierwszej rozgłośni w Pittsburghu w USA. Na początku radio uważano za kosztowne hobby. Z czasem ceny spadały, ale i tak w 1938 roku za polskiego Elektrita średniej klasy trzeba było zapłacić 200 zł (krowa kosztowała 180 zł, a para butów – 20 zł)! Nowe medium wykorzystali politycy i spece od propagandy. – Bez samochodów, filmów dźwiękowych i radia nie byłoby zwycięstwa narodowego socjalizmu – grzmiał Adolf Hitler. Jego zwolennicy kupili 12,5 miliona odbiorników z ograniczoną do minimum estetyką, dużym głośnikiem i swastyką. Radia Narodu zaprojektował architekt Walter Maria Kersting. Z kolei Orson Welles pokazał, że radio może manipulować ludźmi. Kiedy CBS wyemitowała w Halloween 1938 roku słuchowisko „Wojna światów”, tysiące mieszkańców New Jersey w panice opuściło domy, wierząc, że Ziemię atakują Marsjanie.

Nocna rozpusta
W Polsce pierwsza audycja została nadana dla niewielkiego grona entuzjastów – członków Stowarzyszenia Radiotechników Polskich, studentów Politechniki Warszawskiej i fanów nowinek. Było to 1 lutego 1925 roku, wtedy jeszcze pod Warszawą, na ulicy Narbutta 25 (dziś Mokotów). Najpierw audycje trwały dwie godziny na dobę, ale szybko wydłużono je do pięciu. Radiofonizacja kraju wystartowała z kopyta. Wiosną następnego roku odbiorniki nadają już cały dzień. Wanda Tatarkiewiczówna, popularna „mamusia radiowa”, przygotowuje programy dla dzieci. Krzysztof Eydzietowicz prowadzi rozmowy ze słuchaczami, ksiądz Michał Rękas inicjuje akcję „radio dla chorych”. Pojawiają się transmisje z konkursów hippicznych, opery, dożynek, są odczyty historyczne, wreszcie powieść radiowa „Dni powszechne Państwa Kowalskich”. To wszystko pośród trzasków i zanikania dźwięku. Zainteresowaniem cieszy się program Wacława Frenkiela „Skrzynka techniczna”, w którym objaśnia tajemnice radia. Sytuację poprawia powstanie radiostacji na obszarze dawnych fortów Mokotowa. Mało tego, radia można słuchać w nocy. Nie podoba się to bogobojnym obywatelom, którzy głośno protestują przeciwko rozpuście!
Wieże nadawcze wyrastają w Krakowie, Katowicach i Poznaniu, potem w Wilnie, Lwowie, Łodzi i Toruniu. Wreszcie jedna z największych na świecie – w Raszynie pod Warszawą.

Skrzynka dla każdego
Radio było zazwyczaj pierwszym urządzeniem elektronicznym w domu i przez kilkadziesiąt lat jedynym! Produkowały je Polskie Zakłady Radiotechniczne. Na potentata wyrósł jednak wileński Elektrit.
Początkowo był to sklep przy Wileńskiej 24, gdzie sprzęt naprawiano, a także montowano z zagranicznych części. Kiedy w 1928 roku ruszyła rozgłośnia Polskiego Radia w Wilnie, przeżywał oblężenie. Potem wybudowano fabrykę z laboratorium, stolarnią, nawet elektrownią. Zatrudniała 1100 pracowników, produkowała 54 tysiące odbiorników. Radia trafiały do Indii, Afryki Południowej i na Bliski Wschód.
Oprócz tego działało kilku większych producentów: Capello w Wełnowcu, Kenotron i Natawis w Warszawie czy Dublessefon w Katowicach. Do tego małe manufaktury. Siedziby miały też u nas międzynarodowe koncerny – Philips, Telefunken i Marconi. Philips zadomowił się w Polsce od 1930 roku, kiedy otworzył „hutę szklaną dla produkcji baloników do lamp oświetleniowych i radiowych”. Jak ważne to było wydarzenie, świadczyła ranga gości przecinających wstęgę: prezydent Ignacy Mościcki i dr Anton Philips, dyrektor generalny koncernu.





Komentarze (2)

  • arturix
    ciekawy artykuł, zawiera dużo informacji - ale może autor go jeszcze rozwinie :D ?

    Niedziela, 20 lutego 2011, 17:28

  • jan
    przedewszystkim radio Tesla a nie Minsk.

    Piątek, 26 marca 2010, 00:26

Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.