Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2010 » 04 » Sztućce na każdą okazję



Sztućce na każdą okazję

Kiedyś te najbardziej luksusowe miały trzonki z kryształu górskiego, a srebrne okucia zdobiono maszkaronami. Na innych widniały wygrawerowane herby. Pojawiały się rękojeści z ebonitu, a słynna francuska manufaktura La’yole bogato rzeźbione rączki dekorowała egzotycznym drewnem. – Noże i widelce od La’yole’a nazywano myśliwskimi – opowiada Małgorzata Wojtowicz z Galerii Niuans. – A to dlatego, że na początku służyły pasterzom do krojenia serów i myśliwym do dzielenia sztuk mięsa. Potem trafiły na salony. Do dziś firma specjalizuje się w widelcach do dziczyzny, a jej znak rozpoznawczy to mucha wygrawerowana na grzbiecie rękojeści – tłumaczy. Słowem, to były prawdziwe dzieła sztuki.

Nawet dziś najwięksi producenci ekskluzywnych sztućców chętnie sięgają po sprawdzone XVII-wieczne wzory, dodając coś od siebie. – Manufaktura Christofle swoją kolekcję Malmaison stworzoną dla Napoleona wzbogaciła o diamenty – mówi pani Małgorzata. – Trzonek noża czy widelca może być wysadzany dowolną liczbą tych szlachetnych kamieni, na zamówienie – wyjaśnia. Inna seria francuskiej firmy, Talisman, zdobiona jest barwioną laką. Jej kolor można dobrać do serwisu, który już mamy w domu. Kolekcję znajdziemy na wielu królewskich dworach, w ambasadach, pałacach szejków i w Białym Domu. Jeden widelczyk deserowy kosztuje 900 zł, a nóż czy łyżka do zupy to wydatek rzędu nawet 1000 zł za sztukę.




Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.