Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2010 » 07 » Biały apartament jak z filmu
Biały apartament jak z filmu
Biel ma czarodziejską moc. Sprawiła, że nawet wiktoriański dom stał się przestronny i pełen świeżości. I pomyśleć, że jego właściciele musieli najpierw obejrzeć romantyczną komedię.
Aby zrozumieć historię willi Gaynor i jej męża Jeremy’ego, trzeba obejrzeć „Lepiej późno niż później”. – To mój ulubiony film – wzdycha Gaynor. – I bynajmniej nie dlatego, że gra w nim kochany Jack Nicholson, ale ze względu na dom, w którym toczy się akcja. Jest niezwykły, ponadczasowy i elegancki. Kiedy go zobaczyłam, koniecznie chciałam mieć taki sam – zachwyca się. Nie tylko ona. Po premierze filmu na punkcie tej willi nad morzem, z ogromnymi oknami, tonącej w bieli, zwariowało tysiące Amerykanów. Pokazywały go magazyny wnętrzarskie, powstawały o nim telewizyjne reportaże.
Kolacje u Piotra
O szczęściu często decyduje przypadek. Tak stało się u Gaynor i Jeremy’ego. Oboje są właścicielami sklepu z pamiątkami w miasteczku Harrogate w północnej Anglii i mają mnóstwo znajomych z różnych stron świata. Zaprzyjaźnili się między innymi z Piotrem, który od dziesięciu lat pracuje w Anglii. Często zapraszał ich do siebie na kolacje, częstował polskimi specjałami, a że mieszkał w apartamencie w przepięknym wiktoriańskim domu, wyjątkowo lubili te wspólne wieczory.
Aż któregoś razu Gaynor i Jeremy dowiedzieli się, że na parterze można wynająć mieszkanie z dwiema sypialniami. Cena była niewysoka, więc długo się nie namyślali, w końcu nawet kupili wymarzony apartament. Ale kiedy na świat przyszli ich dwaj synowie – Charles i Freddie (pierwszy, Henry, miał już wtedy kilka lat) – mieszkanie stało się za małe dla pięcioosobowej rodziny.
– Już mieliśmy przerabiać piwnicę, bo wyprowadzać się stąd nie chcieliśmy za żadne skarby, gdy okazało się, że możemy kupić apartament Piotra na górze. On akurat przenosił się do Londynu – wspomina Gaynor. Przed nami był jeszcze ogromny remont. Jednak już wtedy wiedzieliśmy, że nasz dom będzie jak ten z „Lepiej późno niż później”.



