Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2011 » 01 » Giganty pana profesora
Giganty pana profesora
Marian Konieczny mówi, że rzeźbienie to „boska praca”, że artysta może poczuć się jak Bóg, który ulepił człowieka z gliny.
Pracownia jest ogromna, drugiej takiej nie ma ponoć w Krakowie, bo i dzieła, które w niej powstają, zadziwiają rozmachem i gdzie indziej by się nie pomieściły. A i tak siedem metrów wysokości to często za mało. Zdarza się, że model robiony przez profesora Koniecznego w skali jeden do jednego za nic nie wchodzi do atelier i jego elementy trzeba dorabiać oddzielnie, gdy tymczasem pocięta na kawałki gipsowa bryła czeka już na podróż do odlewni. Tak było na przykład z pomnikiem Jana Zamoyskiego, bo pod dachem nie zmieściła się hetmańska buława.
Atelier Mariana Koniecznego łączy się z położonym nieco wyżej na zboczu domem. To miejsce wyjątkowe. Powstało na początku lat 70. u stóp kopca Kościuszki. Z tarasów widać Wisłę, a w oddali zarys Wawelu. Do pracowni można zejść otwartym pasażem, który oddzielają od ogrodu tylko filary z oryginalnymi kapitelami. Profesor sam je zaprojektował i nie ma dwóch takich samych. Tu mieści się także galeria jego rzeźb, a dokładnie gipsowych modeli, które pozostają, gdy gotowe monumenty ruszają w świat. W końcu to tu powstały najsłynniejsze z jego rzeźb, jak choćby warszawska Nike.



