Strona główna » Archiwum "Werandy" » 2011 » 04 » Jak odrodziła się willa Kropka



Jak odrodziła się willa Kropka

Ptaki budzą nas tu o brzasku, w dziuplach starych dębów mieszkają wiewiórki, a pod drewutnią jeże i zaskrońce.

Dworek związany ze sławną pisarką sprzedam – to ogłoszenie nas niezwykle podnieciło. Zadzwoniliśmy natychmiast i równie szybko pojechaliśmy w podwarszawskie lasy obejrzeć willę Kropkę. Droga była wtedy cudownie dziurawa i zupełnie pusta. Przed totalnie zdewastowanym domem z lat 20., w zarośniętym chaszczami ogrodzie, przywitała nas dama w złotych pantofelkach. Był maj, wiewiórki biegały po wielkich jak katedry drzewach. Od razu wiedzieliśmy, że chcemy tu zamieszkać. Po paru miesiącach podmiejska willa profesora Wacława Dąbrowskiego, szwagra Marii, była nasza.

Marzyliśmy o tym, by ją ocalić. Ale nieremontowana od dziesiątków lat, z gigantycznym grzybem w piwnicach i przegniła w drewnianej części, musiała zostać rozebrana i odtworzona (przy okazji lekko rozbudowana). By nie pozbawiać jej ducha, zachowaliśmy stare belki, więźby, drzwi, wywietrzniki, kafle z pieca, porcelanowe wieszaki i wszystko, co się dało. Najlepszą recenzją naszych wysiłków była opinia sąsiadów, którzy – gdy zburzyliśmy otaczający działkę betonowy płot – podziwiali, że tak pięknie wyremontowaliśmy dom!

Dziś w miejscu pokoiku, w którym Maria Dąbrowska pisywała, odpoczywając u szwagrostwa, jest duży pokój kąpielowy. Za jego oknami widać dwie gigantyczne, prawie dwustuletnie sosny strzegące domu. Co dzień wędrują po nich wiewiórki.

Na parterze, w dobudowanej części, mamy dużą kuchnię z solidnym, wielkim piecem, stołem i blatem wyłożonym zielonym trawertynem, na którym można pracować, gadając z domownikami w fotelach przy oknie. Kiedyś miałam anginę i musiałam zostać w domu na parę dni – wzięłam więc pędzle i wymalowałam w kuchni rzucik i ptaszki fruwające po niebieskim suficie. Dawną kuchnię i jadalnię połączyliśmy w wielki salon pomalowany na czekoladowy kolor. Zmniejsza to optycznie wnętrze, ale też ogromnie je ociepla. Podłoga na parterze wyłożona jest płytkami udającymi terakotę. Mamy mnóstwo zwierząt, latem dom jest całkiem otwarty na ogród i żadne deski długo by tutaj nie wytrzymały.




Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.