Facebook Google plus Dodaj do ulubionych Drukuj Email Małe litery Średnie litery Duże litery

Tojad - trujący przystojniak

 
 

Piękny, ale bestia. Tojad z kwiatami jak kaptury mnicha łatwo może zauroczyć. Ale uwaga, bywa niebezpieczny. Kiedyś czarownice przyrządzały z niego zabójcze mikstury.

 


W zeszłym roku prasę obiegła melodramatyczna historia. Niejaki Lakhvinder Cheema, Hindus mieszkający w Anglii, zerwał długoletni romans i ogłosił, że żeni się z nową wybranką. Na weselu bawił się przednio, gdy nagle po kolacji poczuł coś niepokojącego: zdrętwiała mu twarz, potem nogi, zaczął tracić wzrok. Wezwał pomoc, ale było za późno – na akonitynę, którą ma w sobie tojad, skutecznego antidotum brak; kilka gramów tej substancji wystarczy, by powalić konia. Porzucona kochanka-trucicielka dopięła swego.

Mordownik


Tojadem najprawdopodobniej został otruty słynny filozof Arystoteles, co w jego czasach nie było ewenementem. Rzymski historyk, Pliniusz Starszy, uważał tojad za roślinny arszenik. Według mitologii greckiej roślina wyrosła ze śliny trzygłowego psa Cerbera pilnującego wejścia do Hadesu.

reklama



Z imion roślin można sporo wywnioskować: mamy więc jadalną to-jeść, mamy i to-jad, nazywany swojsko mordownikiem. W Polsce obok lulka, szaleju i wilczej jagody należał przez lata do żelaznego zestawu trucizn. Posiłkowały się nim czarownice do sporządzania magicznych mikstur, a nafaszerowane tojadem mięso wystawiano przed dom, by odstraszać wilkołaki.


Jak to zwykle z roślinami trującymi bywa, groźny tojad może też być lekarstwem. Szczególnym poważaniem cieszy się w hinduskiej sztuce leczenia – ajurwedzie. W śladowych ilościach i po odpowiednim przetworzeniu rzeczywiście łagodzi ból, gorączkę, uspokaja. Tojad – pod łacińską nazwą Aconitum – wykorzystują też homeopaci, ale oficjalna medycyna w połowie ubiegłego wieku wycofała go z użycia, uznając za zbyt niebezpieczny. Tym bardziej nie należy się nim kurować na własną rękę.

Piękny i bestia


Nie chcę nikogo straszyć. Jeśli nie jesteśmy rodzicami maluchów, nie musimy się tojadu obawiać! Najpopularniejszy jest tojad mocny (Aconitum napellus, inaczej A. firmum). Przypomina ostróżkę, ale jego kwiaty są zaokrąglone jak hełmy lub kaptury (stąd po angielsku „monkshood” – kaptur mnicha). Ta postawna, półtorametrowa bylina doskonale nadaje się na rabaty. Najlepiej rośnie w półcieniu, na wilgotnej glebie.


Tojady kwitną od czerwca do sierpnia. Kwiaty mają zwykle fioletowe, od granatowoczarnych do fiołkowych, ale wyhodowano też białe i różowe, a u tojadu lisiego są z natury jasnożółte (gatunek ten podobno odstrasza krety i nornice).

Byle nie w warzywniku


Nie sadźmy tylko tojadu w pobliżu warzywnika. Zdarzało się, że ktoś zerwał garść ziółek, nie przyglądając im się uważnie, albo wziął tojad za dziką pietruszkę (pomyłkę tę w 2004 roku przypłacił życiem młody kanadyjski aktor André Noble). Nie wolno też dotykać tojadu gołymi rękami, bo trucizna wchłania się przez skórę! Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest mrowienie.


No tak, miałam nie straszyć. A wyszło na to, że to „roślina z dreszczykiem”. Unikają jej zwierzęta, z wyjątkiem trzmieli – mają monopol na zapylanie tojadu, który przystosował do nich kształt swoich kwiatów. Do tego stopnia, że tam, gdzie rosną tojady, żyją trzmiele i odwrotnie.

Tekst: Anna Gąska
Fotografie: flora press, gap photos/ medium, BE&W
   

Dodaj do ulubionych Drukuj Email Małe litery Średnie litery Duże litery
Weranda - sierpień 2011

Zobacz również:

Archiwum na rok 2015
Okładka numeru.
Numery z:
  • Styczeń
  • Luty
  • Marzec
  • Kwiecień
  • Maj
  • Czerwiec
  • Lipiec
  • Sierpień
  • Wrzesień
  • Październik
  • Listopad
  • Grudzień
Okładka numeru.
Copyright © 2014 Weranda   |   Wydawnictwo Te-Jot Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa