To nie jest zwyczajny dom. Z daleka wygląda raczej jak stodoła zagubiona wśród ogromnych traw, a przed nami jeszcze mnóstwo niespodzianek... 


Pomysł na urządzenie domu Agnieszka i Radek podpatrzyli w Norwegii. – Mąż jeździł tam na szkolenia, pewnego razu wybraliśmy się razem i przy okazji sporo zwiedzaliśmy. Zauroczyły nas proste domy z dwuspadowymi dachami – tłumaczy Agnieszka. No i ten kolor drewna – srebrzysty, przez lata smagany wiatrem i deszczem.

Taki właśnie dom pasował do miejsca, gdzie znaleźli działkę – na Wyspie Sobieszewskiej, 15 minut spacerem do morza. – Kilkanaście kilometrów stąd się wychowałam – opowiada Agnieszka. – Dawno temu tata kupił nad kanałem działkę po starym tartaku. Wokoło magicznie szumiały trawy. 

Swój dom Agnieszka zaprojektowała sama. Wymyśliła kształt i rozrysowała pokoje. Plany oddała potem w ręce konstruktora, aby wyliczył całość jak należy. Chcieli mieć z Radkiem wszystko z drewna, ale nie tak jak w góralskich chatach. U nich ściany są podwójne, z mazurskiego świerku. W przestrzeń między nimi ogromną rurą wtłoczono ekofiber, szarą masę – jak nazwa wskazuje, ekologiczną i bardzo ciepłą. Aby być jeszcze bardziej eko, zamontowali pompę ciepła i baterie słoneczne.

Ducha Skandynawii widać też w środku. Drewno na ścianach zostało rozbielone, żeby jak na Północy wnętrze stało się świetliste. Z kolei podłogi połyskują żywicą. Agnieszka twierdzi, że sęków i wzorów jest dość na ścianach, dlatego zabudowę kuchni i szafy w łazience wymyśliła białe. Ale realizacja tego pomysłu nie była łatwa, bo drewno pracuje. Rozwiązaniem są maskujące listwy – nad meblami kuchennymi, szafami i oknami. Dlatego nie ma kafli w łazience. Są tylko belki przykryte szybą

reklama



Okna również wstawiono nietypowe. Agnieszka chciała odgrodzić się od sąsiadów, zatem najwięcej przeszkleń zrobiła w dachu nad salonem. Do tego dodała jedną szklaną, wysoką na siedem metrów ścianę, która wychodzi na kameralny ogród. A w nim zadziwiają różne odmiany ozdobnych traw, są także sosny, dużo sosen, i tuje. Ścieżki i taras zrobiła z kolejowych podkładów (znów to zniszczone drewno). Przypominają kładki, którymi chodzi się na plażę. Wszystko wygląda naturalnie i nie wymaga codziennego doglądania. Trawy trzeba tylko raz w roku ściąć. 

W takim ekologicznym domu rodzina żyje ekologicznie. Przywiązują dużą wagę do tego, co jedzą, choć wcześniej nikt garnków nie dotykał. Do domu dostosowało się też malarstwo. Tuż po przeprowadzce Agnieszka, absolwentka ASP w Gdańsku, rozejrzała się po pustych ścianach i chwyciła za pędzel. Na obrazach, które malowała wcześniej, bawiła się fakturami. Zajmowała się renowacją mebli, zainspirowały ją zdzierane kolejne warstwy farby.

Od przeprowadzki wszystko się zmieniło. Powstały monochromatyczne, rozbielone płótna: „Obrazy w bieli”. – Chciałam uchwycić zmieniające się światło, jakie jest nad morzem – tłumaczy malarka. 

Właśnie wybiera się z dziećmi na sobieszewską plażę. Poza sezonem, jest na niej pusto i najpiękniej.


tekst: Beata Woźniak 
zdjęcia: Rafał Lipski 
stylizacja: Agata de Virion, Michał Janicki