Śniegu po pachy, kuligów z pochodniami i tatrzańskiego folkloru z dużą szczyptą dizajnu nie trzeba szukać na lodowcach w Alpach. Wystarczy wybrać się do Górskiej Osady...


Miejsce jest absolutnie magiczne, zwłaszcza gdy przymrozi i sypnie śniegiem. Otoczone malowniczymi wzgórzami pomiędzy Zakopanem a Bukowiną Tatrzańską, niemal na szlaku do Morskiego Oka.

Tu, na polanie wśród lasów Tatrzańskiego Parku Narodowego a rzeką Poroniec, architektka i rysowniczka Urszula Górska-Iwicka od kilku lat buduje kolejne drewniane alpejskie domy, a stworzona przez nią GÓRSKA OSADA to taki skrawek świata, który bardziej przypomina szwajcarskie luksusowe kurorty niż podhalańskie przysiółki. Dizajnerski, nowocześnie urządzony. Choć miłość do ludowej architektury i folkloru Podhala, a także naturalnych, charakterystycznych dla tych terenów materiałów – drewna i kamienia – widać tu na każdym kroku. 

Ostatnio postawiona willa, w której wyprawiliśmy werandowe narciarskie Boże Narodzenie i sylwestra, jeszcze pachnie żywicą. Wygląda, jakby cała była drewniana, lecz jej konstrukcja jest bardziej nowoczesna, mieszana. – Zdecydowałam się na takie rozwiązanie przede wszystkim przez wzgląd na ekologię – mówi Urszula. 

Chciała, żeby willa była cieplejsza, o stabilnej konstrukcji, aby zachowując piękno góralskiego domu o ścianach z płazów świerkowych, uzyskać jednak przestrzeń lepiej izolowaną od surowych warunków, jakie panują w Tatrach.

reklama



Willa, nazwana przez właścicielkę Luxury Chalet Gronostaji, stoi na wielkich górskich skałach zwożonych tu z miejscowych kamieniołomów. – Chciałam, by czuło się, że to dom w górach, naturalny, drewniany, na skalistym podłożu, surowym jak tatrzańskie szlaki... By góry były blisko, nawet gdy siedzi się w ciepłym pokoju przed ogniem. Dlatego nawet kominek został postawiony na wielkiej, ważącej ponad trzy tony, skale. To serce domu widoczne z każdego miejsca – z parteru, bo projektantka zrezygnowała z części podłogi na piętrze i odsłoniła widok na konstrukcję poddasza z kameralną antresolą. Z kolei ci, co patrzą z góry, widzą właśnie salon z kominkiem. 

Wnętrze jest piękne. Podziwiamy pracę miejscowych rzemieślników, widoczną w każdym detalu, bo każdy wymagał ludzkiej ręki, i kunszt rzeźbiarzy, choćby na olbrzymich, bogato rzeźbionych, podtrzymujących sufit sosrębach. Projektantka wzorowała się na ornamentach z Koliby Witkiewicza i na pięknych wzorach odnalezionych kiedyś w starej chacie z 1866 roku.

Choć Urszula czerpie z podhalańskiej tradycji, wnętrze wygląda dizajnersko i luksusowo.

Kuchnia, swobodnie rozplanowana między tarasem i salonem, ma fronty ze starego drewna z firmy Regalia, oprawionego w ramy z polerowanego aluminium. Wszystkie pozostałe meble zrobili miejscowi stolarze ze szczotkowanego świerku. – Lubię surowość drewna – mówi Urszula. – W projektach chcę pokazać, w czym tkwi piękno tego materiału, jaki naprawdę ma kolor i strukturę, oraz wspierać lokalnych rzemieślników i twórców ludowych.

Luxury Chalet Gronostaji wraz z kilkoma innymi alpejskimi domkami GÓRSKIEJ OSADY leży trzy minuty od nowoczesnego kompleksu narciarskiego w Małym Cichym oraz pięć minut od Bukowiny Tatrzańskiej, która wraz z Białką są największym rajem narciarskim w Polsce. W obu miejscowościach powstały nowoczesne aquaparki geotermalne – Terma Bukovina i Bania. 

Wszędzie stąd blisko. I na skutery śnieżne, i latem na konie, i do parków linowych. Ale powrót do Chalet Gronostaji po całym dniu atrakcji to czysta przyjemność. 


tekst: Joanna Halena 
zdjęcia: Rafał Lipski 
stylizacja: Agata de Virion 

Dziękujemy za udostępnienie Chalet Gronostaj do sesji - www.gorskaosada.pl.
Za pomoc dziękujemy sklepom Carre Blanc, Sadyba Best Mall oraz Home & You.