Przed laty Wojtek na tym wzgórzu bawił się z kumplami, potem chodził na romantyczne randki z narzeczoną, wreszcie wybudował tu wymarzony dom z ogrodem na tarasach. 


Wojtek jest maratończykiem. Pokonywanie dużych odległości to dla niego nie problem, ale do rodziny i przyjaciół chciał mieć blisko, żeby wszyscy mogli z łatwością wpadać z wizytą. Dlatego wybudował dom właśnie tutaj – na wzgórzu, do którego z kieleckiego osiedla Bocianek spacerkiem można dojść w kwadrans.

– Jako dzieciak zimą jeździłem tu na sankach, a latem z kolegami bawiliśmy się przy ognisku albo graliśmy w różne szczeniackie gry. Była tu gruntowa droga i trochę starych chałup, a poza tym tylko dzikie łąki. I widok! Na całe Kielce, zamek w Chęcinach. W sylwestra 1988 roku poznałem Karinkę i zostaliśmy parą – dokąd mogłem zabierać moją miłość na romantyczne spacery, jeśli nie tu? 

Po ślubie zamieszkali w centrum miasta – tak było wygodniej, ale gdy dowiedzieli się, że na ich ukochanym wzgórzu można kupić kawałek ziemi, zajrzeli tam i okazało się, że to idealne miejsce. 

Wojtek jako inżynier budownictwa i deweloper budował kiedyś centra handlowe. Jedno z najładniejszych, jego zdaniem, zaprojektował Wojtek Kurzak z grupy projektowej Vide Studio z Krakowa, więc z prośbą o projekt wymarzonego domu Karina z Wojtkiem zwrócili się właśnie do niego. 

reklama



Dom na wzgórzu to nie lada wyzwanie dla architekta – musi być wielopoziomowy, schodzić w dół tarasami. Projektant zaproponował, żeby garaż z wjazdem od strony ulicy był na tym samym poziomie co salon z balkonem, który od strony ogrodu jest na pierwszym piętrze. Pod nim jest jeszcze pokój kominkowy z wielkim tarasem oraz basenem, częścią gospodarczą i wyjściem do ogrodu.

Na piętrze są sypialnie i podręczna pralnia. Piętra spinają nowoczesne wspornikowe schody, których nie łączą balustrady. Właściciele zażyczyli sobie dużych okien. – Cudowny widok nie może się zmarnować, więc czemu po prostu nie przeszklić całej ściany? Trochę obawialiśmy się tak trudnego technicznie rozwiązania, ale okazało się, że dla Wojtka Kurzaka to bułka z masłem. Jest specjalistą od szklanych domów – opowiadają właściciele. 

Potem wkroczyła polecona przez bratową Wojtka, także architektkę, Dorota Gwizdak, projektantka wnętrz. – Najpierw usiadłyśmy sobie z Dorotką – opowiada Karina – i wszystko szczegółowo obgadałyśmy. Dorota wypytywała o najdrobniejsze szczegóły. Na przykład czy lubię prasować w słońcu, żeby wiedzieć, czy pralnię usadowić w piwnicy czy na piętrze; czy czytamy w wannie, żeby łazienkowe lampki świeciły prosto na książki; jak siedzimy przy jedzeniu, bo to decydowało o ustawieniu stołu. Mierzyłyśmy ubrania – długość nogawek, szerokość ramion – nasze i starszego syna Stefana, aby zaprojektować odpowiednie szafy i garderoby. To było ciekawe doświadczenie. 

– Pamiętam, że kiedy proponowałam dodatkowy pokój na piętrze – wspomina Dorota – Karina z Wojtkiem uparli się, żeby go nie robić, bo nie planowali powiększenia rodziny. A gdy okazało się, że na świecie niebawem pojawi się córeczka Michalina i jednak trzeba będzie wygospodarować jeszcze jeden pokój, zupełnie nie wiedzieli, jak mi to powiedzieć. Na szczęście udało się poprzestawiać kilka ścian. 

Ogrodem i tarasem zajęła się też znajoma i sprawdzona projektantka zieleni – Gabrysia Kijewicz z Radomia. Dopasowała wszystko idealnie. Nasadziła mnóstwo traw, a taras wybetonowała i dorzuciła mały basen – nie do kąpieli, raczej dla ozdoby. Ale oczywiście w upalne dni Michalina może się w nim chlapać do woli, a rodzice i starszy brat także moczą stopy dla ochłody. 

Chociaż dom projektowały trzy różne osoby (bryłę architekt Wojtek, wnętrze Dorota i ogród Gabrysia), które w ogóle się ze sobą nie kontaktowały, całość wygląda tak spójnie, jakby non stop ściśle współpracowali, konsultując najdrobniejsze szczegóły. 

Teraz goście mogą tu wpadać, jeśli tylko mają ochotę. Muszą jednak najpierw sprawdzić, czy zastaną gospodarza, bo Wojtek przecież często wybiega na swoje trzydziestoparokilometrowe treningi, a trasy zaczynają mu się tuż za płotem.  

tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz
zdjęcia: Przemysław Andruk

projektantka: Dorota Gwizdak 
Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, mieszka i pracuje w Kielcach, wspólnie z mężem Wojtkiem Gwizdakiem prowadzą autorską pracownię projektową 2G Studio. Jej hasło brzmi „sztuka umiaru”. 
kontakt: www.2gstudio.eu, tel. 600 875 005