Nie trzeba mieszkać w domu jednorodzinnym, żeby czuć się jak w willi pod miastem. Ania i Andrzej Rybarczykowie mówią, że wystarczy mieć ogród i kominek.
 

Lubimy, by nas nieco poprowadzić – mówią o mieszkaniowych inspiracjach gospodarze. Rolę przewodnika przyjęła projektantka Katarzyna Ratyńska, do której kontakt dostali pocztą pantoflową. Swoje dołożył też najstarszy syn Paweł – zaprojektował ogród. – Zaufaliśmy im i dobrze na tym wyszliśmy – mówi pan Andrzej. – Syn dorzucił nam do projektu coś ekstra, czyli Dżango – Jack Russell terriera, który uwielbia szaleć wśród zieleni – dodaje pani Ania.
 

Właściciele zjawili się u projektantki z trójką dzieci, ale zamieszkać z nimi miał tylko najmłodszy syn, bo reszta poszła już w świat. Myśleli o apartamencie nowoczesnym, z meblami ze stali i szkła, ale chłodne wnętrze zdawało się nie pasować do tej rodziny. – Zaproponowałam coś cieplejszego, nowoczesną klasykę – opowiada pani Katarzyna. Klasyki we wnętrzu jest sporo, jednak nie przytłacza: sztukaterie na suficie, drzwi z frezami, kominek ze stalową ramą. No i oczywiście drewniana, olejowana podłoga w jodełkę.
 

– Lubię drewno we wnętrzach, zwłaszcza dąb. Powinniśmy jak najczęściej używać naszych rodzimych gatunków – mówi Katarzyna. – Dzięki naturalnym materiałom dom szlachetnie się starzeje, przez lata będzie dobrze wyglądać. Na dodatek wystarczy dać nowy kolor ścian czy zasłon, a wszystko zmienia się nie do poznania.
 

Apartament na parterze ma sto piętnaście metrów. Wydzielono w nim dwie sypialnie, salon z otwartą kuchnią, dwie łazienki i pomieszczenie gospodarcze. Główną łazienkę powiększono kosztem garderoby. Większość mebli w domu oraz zabudowa zostały zrobione na zamówienie. Wyzwaniem okazało się wniesienie i zamontowanie wspaniałego, ciętego w romby lustra do przedpokoju. Gospodarz śmieje się, że niektórym wydaje się dziwne, bo mało co w nim widać. Ale przecież jest piękne! Pani Ania chwali sobie z kolei kuchenną wyspę pomalowaną na dyskretny jasnoszary, maskujący kolor. Widać zza niej cały salon i nie przegapia się życia towarzyskiego.
 

reklama


 

Pan Andrzej lubi przygasić światło wieczorem, zaparzyć herbatę i napalić w kominku. W starym domu go nie mieli. – W naszym przypadku przeprowadzka do mieszkania nie była krokiem wstecz – przekonują. – Kominek i ogród sprawiają, że różnicy właściwie nie widać. Mają również sentyment do okolicy. – Tu się urodziłem i mieszkam całe życie – mówi pan Andrzej. I wspomina czasy dzieciństwa, gdy wkoło były gospodarstwa z krowami i końmi, pola i tylko główne ulice pokrywały kocie łby.
 

– Zawsze chcieliśmy tu zostać ze względu na bliskich – dodaje pani Ania. To, jak wszyscy są ze sobą związani, widać na fotografiach wiszących w salonie: tu rodzice, tam przedwojenne zdjęcie dziadka, obok obrazki z wypadu z dziećmi do Indii.

Zresztą samo mieszkanie to dla nich także sprawa rodzinna. Dzieci są w pobliżu, wszyscy razem spacerują z psem i wpadają na niedzielne obiady.
 

Projektantka: Katarzyna Ratyńska. Każdy projekt lubi dopracować w najdrobniejszych szczegółach. Wybiera materiały naturalne, które są przyjazne i szlachetnie się starzeją. Z wyczuciem łączy kolory i style.
Tekst: Staszek Gieżyński
Zdjęcja: Łukasz Zandecki
Stylizacja: Marta Kwiecień-Dąbska