Dwór Masuria Arte błyszczy wśród pól jak gwiazda i bosko pachnie dymem z kominka, żywicą, suszonymi grzybami, pierniczkami. Gdy nikt nie widzi, wpada tu Mikołaj, żeby wrzucić do komina prezenty.


Wokół cisza. Morze falujących traw i trzcin nad jeziorem, na miedzy lśnią brzozy.

Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, 
Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,
Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;
Świeciły się z daleka pobielane ściany 

– klimaty jak z „Pana Tadeusza” Mickiewicza.  

DWÓR. Rzeczywiście bieli się wśród drzew nad jeziorem. I jest romantyczny. W pełnym tego słowa znaczeniu. Właścicielce marzył się taki od lat, ale, jak mówi, musiała do niego dorosnąć.

W czasach PRL-u wmawiano nam, że ładne są meblościanki, a nie polskie dwory. A przecież szlachecki dwór z ogrodem, otoczony polami, to nasze korzenie. Widać w nim wpływy renesansowe z czasów Kochanowskiego i królowej Bony, francuskie z epoki napoleońskiej. Hiszpanie mają hacjendy, Anglicy manor houses, my – polskie dwory. Nie dworki pod miastem, lecz ziemiańskie posiadłości.

Swoją postanowiła wybudować na Mazurach. Skorzystała z pomocy Aleksandry Miecznickiej, projektantki wnętrz, która z wyczuciem łączy klasykę ze współczesnym dizajnem. Tworzenie domu było wielką przygodą i pasjonującą podróżą w czasie.

– Oglądałyśmy „Pana Tadeusza” Andrzeja Wajdy, najpierw z głosem, potem bez, klatka po klatce. Scenografię robił Allan Starski. To była nasza inspiracja. Nie chciałyśmy jednak odtwarzać przeszłości, ale ją na nowo zinterpretować. Żeby wyszedł żywy dom, a nie muzeum. Dla mnie najważniejsza była atmosfera. Przytulna, by goście pensjonatu czuli się jak w polskim dworze – opowiada właścicielka.

reklama



ŚWIATŁO. Święta w takim miejscu – z dala od zgiełku i cywilizacji – to zawsze przeżycie. Największe pewnie dla dzieci, ale i dorośli będą oczarowani, bo otuli ich magia w najczystszej postaci. Niezależnie od tego, czy na dworze jest 10 stopni, jak w zeszłym roku, czy trzaskający mróz.

– Zimą błyskawicznie zapada zmrok i robi się wręcz czarno – mówi gospodyni. – Ani jednej latarni aż po horyzont. I nagle my zapalamy kandelabry, lampiony i świece. To niesamowite uczucie. Dla mnie Wigilia ma trochę pogański posmak. Tego dnia wraca do nas jasność. Wchodzisz z zimnego i ciemnego w ciepłe i pachnące. Dwór rozbłyska na polach jak gwiazda. 

ZAPACH I SMAK. To one, po świetle, tworzą klimat świątecznych wieczorów. W Masurii zawsze pachnie drewnem. Drewniane są drzwi, podłogi, belkowania, meble. W grudniowe dni dochodzą do tego aromaty pierniczków, jabłuszek, ognia na kominku. W apartamentach stoją choinki, a w holu, naprzeciwko wejścia – czterometrowe cudowne drzewko z lasu.

Tradycyjnych polskich wigilijnych smaków właścicielka szukała z szefową kuchni Joanną Wąsowicz. Przepytywały pracowników dworu, co zapamiętali z dzieciństwa. Każdy miał w głowie coś innego, tradycyjna wigilia w każdym regionie była inna; mieszają siętu obyczaje polskie, białoruskie, litewskie, rosyjskie, tatarskie, a Joanna to góralka.

– Wystarczy zajrzeć do książki Hanny Szymanderskiej o polskiej wigilii, która dla nas była bardzo ważna, gdy szykowałyśmy menu dla gości – opowiada. Z kuchni rozchodzą się więc zapachy suszonych grzybów, barszczu nastawianego z jabłkami i malinami, postnych pierożków z borowikami, śliwkami oraz kapustą, pasztetu z sandacza, a także jesiotra z pieca i karpia z patelni podawanych z zimowymi szparagami i opiekanymi ziemniakami. Do tego słodkości: łamańce z makiem, kutia, kompot z suszu. Goście, zakochani w pierożkach z grzybami, wyprosili, by danie znalazło się w całorocznym menu. Wieczorem w święta jest ognisko, bigos, żurek, wódka. 

Joanna założyła ogród warzywny, robi na zimę sosy, konfitury, pachnące octy. Ryby na stoły wjeżdżają prosto ze znakomitej lokalnej wędzarni w Sędkach, sery powstają na miejscu, jaja znoszą szczęśliwe kury. Pytam właścicielkę o jej ulubione potrawy. – Jestem wegetarianką, dla mnie wigilia to esencja tego, co powinniśmy jeść na co dzień – śmieje się. – Ale chyba najbardziej lubię te pierogi z borowikami z Białowieży, które tak wszystkim smakują. Wystarczy, że o nich pomyślę, a czuję zapach świąt. 


tekst: Joanna Halena 
zdjęcia: Jola Skóra 
stylizacja i projekt świątecznych dekoracji: Anna Olga Chmielewska