Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Domy i ogrody » Mieszkania » Artystów » Dom Katarzyny Stanny
Dom Katarzyny Stanny
Raz pachnie piernikowym ciastem i świeżym praniem, innym razem obok garnków w kuchennym zlewie moczą się pędzle.
Kasia Stanny przyznaje, że na klimat jej żoliborskiego domu wpływ ma kilka miejsc, z którymi wiążą się miłe wspomnienia. Malownicza chałupa w Krasnobrodzie – tam jeździ na warsztaty ilustratorów, pałac w Radziejowicach, gdzie spędzała wakacje z rodzicami-artystami (Teresą Wilbik-Stanny i Januszem Stanny) i francuskie domy przyjaciół, które odwiedza w wolnych chwilach. A że przy okazji tę malarkę, fotografkę, graficzkę i projektantkę biżuterii fascynuje kultura łowicka, jej dom przypomina trochę skansen, trochę pałac.
Parter przedwojennej willi należy do rodziny Stannych od końca lat siedemdziesiątych, ale tylko w teorii. – Skomplikowana sytuacja prawna sprawiła, że jak u siebie poczuliśmy się dopiero po dwudziestu latach, kiedy wyprowadzili się wszyscy lokatorzy – wspomina Kasia.
Początkowo miała tu tylko pracownię. Prócz kilku sztalug i farb po pustych pokojach hulał wiatr. Kasia wpadała na chwilę, by popracować, a potem z ulgą wsiadała na rower i przez park wracała do ciepłego mieszkania rodziców. – Przełom nastąpił, gdy nauczyłam się rozpalać w kaflowym piecu – śmieje się artystka. – Zaczęłam się urządzać, bo przecież trzeba było na czymś usiąść i z czegoś zjeść. Dominowała artystyczna prowizorka i… głośna muzyka lat 70. puszczana z drewnianego adapteru Supraphone.
Wiele się zmieniło, kiedy jednopalnikową płytę, idealną, żeby podgrzać bigos, zamieniła na w pełni wyposażoną kuchnię. Wtedy o pracowni zaczęła myśleć: „dom”. – Chyba potrzebowałam czasu, by miejsce przyzwyczaiło się do mnie, a ja do miejsca – przyznaje Kasia, która teraz nie zmieniłaby adresu na żaden inny. Mieszkanie przez te kilka lat mocno się zmieniło. Dziś częściej pachnie piernikiem niż farbami, które zastąpiły komputer i aparat fotograficzny, ale wciąż zdarza się, że w zlewie obok garnków moczą się pędzle.



