Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Stefania
pomieszczenie bardzo wysmakowane,nie przeladowane a do tego bardzo przytulne i z charakterem.Czwartek, 11 marca 2010, 12:35
Strona główna » Domy i ogrody » Mieszkania » Etniczne » Opowiedz mi o Afryce
Ona przejęła zainteresowanie po ojcu-filmowcu, operatorze Polskiej Kroniki Filmowej, który „był wszędzie”. On jeździł od dzieciństwa dzięki rozsianej po świecie rodzinie, a potem zaczął podróżować zawodowo – bo pracuje w lotnictwie. Anna Sławkowska-Rode – projektantka, malarka, i Andrzej „Rodan” Rode, inżynier transportu, są parą od liceum, a małżeństwem od 33 lat. Mówią, że połączyła ich pasja podróżnicza.
– Mnie „zaraziła” ciotka Irena, która wyemigrowała z mężem do Maroka w 1936 roku – opowiada „Rodan”. – W Ben Slimane, na terenie francuskiego garnizonu, założyła aptekę. Jedyną w promieniu 50 kilometrów! Zatrudniła mnie jako kogoś w rodzaju ochroniarza. W dni suku przyjeżdżał do nas kilkusetosobowy tłum na wielbłądach i osłach. Żeby jakoś tę gawiedź opanować, wydawałem numerki. Ciotka płaciła mi niewielkie sumy. Dzięki temu stać mnie było na gest: w Casablance kupiłem Ani jej pierwsze olejne farby – wspomina Andrzej. – Uwielbiałem wyjazdy do Maroka. Rejs statkiem handlowym, który zawijał do różnych portów, trwał niekiedy nawet miesiąc – dodaje. Wtedy właśnie zaczął kolekcjonować. – Mnie manię zbieractwa przekazał ojciec – przyznaje Anna. – Przywoził niezwykłe rzeczy, zdjęcia, filmy i opowiadał godzinami. Mama do dziś ma jego kolekcję. Najcenniejsza jest maska czarownika z jakiejś wioski. W nieodpowiednich rękach może być niebezpieczna. Żeby ją przywieźć, potrzebne było specjalne zezwolenie.
Czwartek, 11 marca 2010, 12:35
Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.