Strona główna » Domy i ogrody » Mieszkania » Klasyczne » W żoliborskiej kamienicy



W żoliborskiej kamienicy

W tym mieszkaniu zawsze pachnie hortensjami, angielską herbatą, konfiturami z róży. O pośpiechu nie ma mowy.

W domu Ireny zawsze stoją świeże hortensje. – Zakochałam się w tych kwiatach, gdy zobaczyłam je w Stanach na wyspie Martha’s Vineyard. Proszę sobie wyobrazić malutkie białe domki, z malutkimi werandkami, na których stoją malutkie bujane fotele. A przy każdej furtce dorodne krzewy hortensji – wspomina Irena.

Ale w Ameryce spodobały jej się nie tylko kwiaty. Ilekroć odwiedza brata, który mieszka na Long Island, jest pod wrażeniem amerykańskiego stylu życia. – Często podglądam sąsiadów, gdy sadzą rośliny w ogrodzie. Z namaszczeniem, w starych dresach. Nigdy nie pomyślałabym, że to poważni menedżerowie w dużych korporacjach. Ale tylko przez osiem godzin. Potem zajmują się już tylko domem i rodziną – tłumaczy. Tak bardzo zasmakowała w tym niespiesznym życiu, że sama postanowiła spróbować. Zwolniła tempo, wyciszyła się. Sprzedała nowoczesny apartament w Szklanym Domu na Mickiewicza i przeniosła się (raptem przecznicę dalej) do starej kamienicy. Zamiast ogromnych przestrzeni – przytulne, klasyczne wnętrza. Zamiast nowoczesnego malarstwa – rodzinne fotografie w starych ramach (nawet jej gabinet stomatologiczny przeszedł rewolucję: nie ma mowy o banalnych kafelkach, są za to przedwojenne meble i stylowe bibeloty). – Kiedyś żyłam wśród szkła, chromu i ekstrawaganckich kolorów. Teraz potrzebuję spokoju – tłumaczy zmiany.




Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.