Ten jesienny ogród sprawia wrażenie, jakby był wyrzeźbiony w terenie. Zachwyca kolorami. O tej porze roku – czerwienią żurawek i trzmielin, złotem buków, karminem i różem jeżówek, fioletem wrzosów... czasem rozmytych przez snujące się mgły.
 

Niełatwo zaplanować ogród, kiedy za płotem ma się widok jak z pocztówki - porośnięte lasem Beskidy. Ale to nie jedyne wyzwanie, przed którym stanął architekt krajobrazu Przemysław Janusz i jego współpracownicy z pracowni Januszówka. Pięćdziesięcioarowa działka leży na zboczu góry, a różnica poziomów wynosi aż dziewięć metrów. – Postanowiliśmy więc wybudować tarasy, na dodatek z murkami zrobionymi z betonu architektonicznego, a nie jest to materiał zbyt lubiany w ogrodach - opowiada pan Przemysław. Nadali im też nietypowe kształty przypominające różnej wysokości fale. W takiej formie beton złagodniał, a przy okazji udało się wzmocnić zbocze, na którym stoi dom.
 

Oczywiście trzeba było też posadzić mnóstwo roślin. – Chcieliśmy, aby to były gatunki spowinowacone z rosnącymi w okolicy – wyjaśnia architekt. – Najbardziej pasowały nam różne odmiany buków, klonów, brzóz i traw – dodaje. Zresztą w części rekreacyjnej za domem rosło całe skupisko starych drzew z jesionami, lipą, głogami i klonem jaworem. Zostały otoczone specjalną opieką, niektóre spięto nawet arborystycznymi linami, aby wiejące tu wiatry – a bywa, że nieźle hulają – nie narobiły szkód. Celowo posadzono całe rzędy syberyjskich świerków. Na ich ciemnozielonym tle świetnie wyglądają złote suknie buków. Poza tym obok domu jest jeszcze ogromny trawnik i plac zabaw, który pani domu obserwuje i z salonu, i z kuchni. No i można bawić się przy ognisku.

reklama


 

Przed domem znajduje się część reprezentacyjna. – Ogród jest ułożony, niektóre rośliny zostały poprzycinane, co daje wrażenie po- rządku – tłumaczy pan Przemysław. Sporo tu czerwieni. Zobaczymy żywopłoty z różanki, czerwone kule klonów i kolekcję żurawek. W czerwonawym kolorze jest nawet granitowa kostka na podjeździe i ścieżkach.
 

– Najlepsze było szukanie cukiereczków – śmieje się pan Przemysław i opowiada, jak z właścicielem ogrodu wypatrzyli na przykład 10-metrowe buki czy świerki Brewera, które szczęśliwie przyjęły się na tyłach domu, albo platany kuliste dekorujące front. Właściciel posiadłości doskonale zna się na roślinach. Bakcyla złapał podczas urządzania swojego poprzedniego miejskiego ogrodu. Częścią realizacji zajmowali się architekci z Januszówki. Pani domu na ogród patrzy bardziej praktycznie. Chciała mieć na oku dzieci, które się w nim bawią, marzyła o tarasach od wschodu i od południa, bo wiedziała, że będą jadali śniadania w ogrodzie i tam przyjmowali gości. Drewniane tarasy zostały zamienione na lastrikowe, ponieważ inaczej odbijają światło wpadające do budynku, a drewniane jest jedynie wykończenie. Wokół rośnie lawenda; wystarczy, że przebiegnie pies, a zapach jest oszałamiający.
 

Wkrótce ogród straci szalone kolory. Za to będzie można podziwiać zimozielone rośliny i pięknie podświetlone buki ze srebrną korą. Albo bluszcze, które wspinają się na starodrzew. Zimą oczarują kwitnieniem bladożółte i pomarańczowawe oczary.
 


Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: Tomasz Ciesielski
Biuro projektowe: Januszówka