Primum non nocere, czyli po pierwsze nie szkodzić. Zna to powiedzenie każdy lekarz. Zgodnie z nim postąpili także projektanci krajobrazu, którzy stworzyli ten niezwykły ogród nad Wkrą. 

 

To nie jest ogród. To raczej pejzaż, który idealnie wtapia się w dziki, naturalny krajobraz. Wkra płynie tu wyjątkowo malowniczymi meandrami (jej nazwa pochodzi zresztą od bałtyjskiego słowa „wikrus” – „kręty”), które wartkim nurtem przecinają raz łąki, raz schodzące do wody lasy.

Asia i Krzysztof Łempiccy zaniemówili, gdy zobaczyli działkę w Śniadówku. Do dziś nie mogą uwierzyć, że ogłoszenie o sprzedaży tej ziemi wisiało 10 lat.

– Wchodzimy przez bramę porośniętą winobluszczem, z boku gęstwina starych olszyn, a przed nami otulona pnączami murowana furtka, za nią połyskuje woda, od czasu do czasu ktoś przemyka kajakiem. Pod wiatą deska z napisem „Żabia Łąka” (dziś koncerty nagrywają telefonem i puszczają znajomym) – wspominają.

– Fantastyczne otoczenie, tak wyobrażaliśmy sobie tajemniczy ogród. Kupiliśmy i zaczęliśmy myśleć, co posadzić, żeby nie zakłócić magii tego miejsca. Przekopaliśmy internet w poszukiwaniu projektantów i tak trafiliśmy na Beatę Rothimel i Michała Skrobota, a oni przekonali nas do ogrodu współgrającego z naturą, bez modnych tuj i choinek, za to z roślinami charakterystycznymi dla tych okolic.

reklama



– Tak naprawdę nie trzeba było właścicieli przekonywać – opowiadają projektanci. – Oni są stąd, kochają mazowieckie krajobrazy, czują klimat.

Zanim posadzili rośliny, trzeba było delikatnie zmienić ukształtowanie terenu, podsypać ziemię, żeby Wkra, która potrafi wiosną wylewać, nie podtapiała ogrodu. Powstała dzięki temu wspaniała panorama z widokiem na uroczysko, rzekę i łąkę na jej drugim brzegu.

Projektanci zaproponowali rośliny, które zwykle widać w wiejskich ogrodach – w końcu to wieś, a dom Asi i Krzysztofa przypomina dworek, choć jest bardzo nowoczesny. Porobili z nich barwne kompozycje na klombach.

Marzeniem gospodarzy była ogłowiona wierzba, taka, jaką można jeszcze spotkać na miedzach. Kupili ją od znajomego rolnika za flaszkę i przewieźli ciągnikiem na działkę. Po lewej stronie, przy ścianie domu, rosną krzewy kalin, jaśminowców, bliżej rzeki – derenie. Zielone dywany tworzą bodziszki, paprocie, naparstnice, zawilce japońskie, hosty, konwalie. Albo kwitną na biało, albo mają biało-zielone liście.

Pod kuchennym oknem bujnie rosną obok siebie zioła: mięta, melisa, tymianek, lubczyk, szczypior, bazylia, lebiodka, szałwia, jeżówka purpurowa. Złote plamy tworzą rudbekie i pole słoneczników. Po prawej stronie kolorów jest więcej: morze pomarańczowych liliowców, irysy, ogromne kępy parzydła leśnego, żurawek, języczek.

Wiosną kwitnie 600 tulipanów i żonkili. Działkę otaczają wysokie drzewa – olchy, lipy, brzozy, leszczyny. Na wietrze falują efektowne trawy: turzyce, trzęślica modra, miskanty, trzcinniki, rozplenice, proso

Zgodnie z obietnicą Beaty i Michała po trzech latach nie ma już problemu pielenia. Byliny tak się rozrosły, że nie dają chwastom żadnych szans. 

Jest tu tak malowniczo, że rodzina latem nie rusza się na wakacje. – Nie po to cały rok dbamy o ogród, żeby go nie podziwiać, gdy jest najpiękniejszy – śmieją się.


tekst: Joanna Halena
zdjęcia: Mariusz Purta

Kontakt do projektantów i wykonawców ogrodu:
SZTUKA KRAJOBRAZU
www.tosztuka.pl