Szczęśliwi w czworakach
Sto lat temu mieszkali tu parobkowie. Dziś w baaardzo długim i wąskim budynku odnalazła swoje miejsce para architektów – też ludzi pracy.
Powieść trzeba zacząć w roku 1968. Miejsce akcji – Polska, Warszawa. Dwudziestodwuletniego wtedy Bolesława, dla przyjaciół po prostu Bolka, studenta Wydziału Budownictwa Politechniki Warszawskiej, ówczesne władze zmuszają do wyjazdu z Polski. Dostaje stosowny dokument i pięć dolarów. Wsiada w pociąg do Wiednia. Stamtąd przedostaje się do Izraela, gdzie kończy studia i już jako inżynier trafia do Afryki Południowej, do Johannesburga. Po sześciu latach Bolek przeprowadza się do Szwecji. Na południu, w Kristianstad odnajduje Basię. Ona również jest architektem i przyjechała do Szwecji, aby pracować w tej samej firmie co Bolek. Zakochali się, wzięli ślub. Powstała od razu duża rodzina z czwórką „wspólnych” dzieci – Basia miała dwie córki, a Bolek – dwóch synów z pierwszego małżeństwa. Początkowo zajmowali niewielkie mieszkanie przy jednej z wąskich i cichych uliczek Kristianstad. Z czasem zdecydowali przenieść się do „stugi” – letniego wiejskiego domku. Z małej, niepozornej chałupki w krótkim czasie zrobili perełkę. Zewsząd otoczona była lasami i jeziorami. Piękne widoki nie wynagradzały jednak długich dojazdów do miasta i do znajomych. Powoli zaczęli myśleć o przeprowadzce. Interesowały ich okolice Lund i Malme, bo stąd najbliżej do Polski, gdzie często wpadają z wizytami. Przez pół roku obejrzeli wiele domów. Te naprawdę piękne okazywały się nie na ich kieszeń. W końcu znaleźli ogłoszenie o czworaku na sprzedaż i pojechali go zobaczyć. Gdy skręcili z autostrady, ich oczom ukazały się przepiękne, malownicze tereny z rzadka poprzecinane czarnymi nitkami dróg. Minęli mały, biały kościółek otoczony cmentarzem, imponujący dwór z czerwonej cegły, stajnie, spichlerze. Dotarli do czworaków. Pod rozłożystymi lipami stał dom – długi i wąski. Niestety, w fatalnym stanie. Za nim szumiał strumyk. To wystarczyło jednak, aby podjąć decyzję. Tu zostajemy! Sami zaprojektowali i stworzyli plany adaptacji tego ponadstuletniego budynku. Sprawa nie była łatwa. Czworak, przez dziesiątki lat wielokrotnie przebudowywany, nie nadawał się do remontu. Trzeba było zastosować bardziej drastyczne metody – zostawili jedynie ściany zewnętrzne i dach. Cała reszta stworzona została od nowa. – Największym wyzwaniem dla architekta okazał się kształt budynku. Barak był długi na dwadzieścia siedem metrów, a szeroki... na zaledwie pięć i pół – mówi Basia. – Trudno było zachować równowagę między urodą wnętrza a względami praktycznymi. Zastanawialiśmy się, jak podzielić przestrzeń, by nie ograniczać jej ściankami, a jednocześnie wyznaczyć rytm poszczególnych części wnętrza. Idealnym rozwiązaniem okazało się umieszczenie prywatnych pokoi w szczytach domu – z jednej strony gościnnych, z drugiej sypialni i łazienki gospodarzy. Salon i wygodna kuchnia z wyspą to centrum dowodzenia. Basia i Bolek zaadaptowali też strych, gdzie mieści się ich biuro projektowe. Gdy przychodzi długa skandynawska zima, rozpalają w swojej zabytkowej secesyjnej kozie i słuchają trzasku palonych drew. Dzwonią wtedy do rozsianych po świecie dzieci. Jak przyznają, to najpiękniejsze chwile, jakie spędzają w swoim czworaku.
Ocena: 3.36
Sposób głosowania
Kliknij w kwadracik z oceną. Jeśli jest na „szóstkę” – kliknij 6, jeśli na „czwórkę” – kliknij kwadracik 4, itd., ale UWAGA! – program jest tak ustawiony, że internauta ze swojego adresu może zagłosować tylko raz.
|
|
Komentarze
+ dodaj komentarzPiękne, jasne i przestronne wnętrze.Harmonijne kolory.Całość przemyślana i dopracowana.Obejrzałam z przyjemnością.Pozdrawiam.
Z zewnątrz przepiękny dom. Wnętrze bardzo mnie rozczarowało. Podoba mi się tylko koza.
Myślałam, że architekci czują smak. Bryła budynku i wnętrze jak dla mnie dysonans. Może właściciele to własnie chcieli uzyskać. Dom wydawałoby się z duszą, wnętrze zimne.
Interesujaco, choc dla mnie bardzo nowocześnie, bardziej mi się podoba z zewnątrz, zaprasza do domu z duszą, a tu...
Ujmująca,niestety co raz rzadziej spotykana architektura z pruskimi akcentami.Szkoda,że wnętrza oraz sposób aranżacji nie dopasowany do bryły zewnętrznej budynku.
Dodaj komentarz