Ciepły minimalizm to jego specjalność. Jak ogrzewa to, co chłodne? Mauro Lipparini używa tkanin, powściągliwych kolorów. A inspiracji szuka w Japonii.

Ma gorące serce Toskańczyka, ale głowę wystarczająco chłodną, by prowadzić interesy w surowej Lombardii. Życie dzieli między kolebkę sztuki – Florencję, a stolicę wzornictwa – Mediolan. W obu uczy architektury, w obu ma własne studio. Ostatnio dużo projektuje też na Dalekim Wschodzie – w Szanghaju, Tokio. I to widać.

Luksusowe apartamenty, restauracje i hotele jego pomysłu zawsze będą powściągliwe i w stonowanych kolorach. Podobnie jest z meblami. Czasem już sama nazwa mówi o inspiracjach projektanta, jak w przypadku sypialni Tao, a czasem kształt, jak w kolekcji stolików Aura, które przypominają niskie japońskie ławy. Lipparini lubi łączyć orientalny i europejski styl. Kryształowy żyrandol zawieszony na tle ściany z bambusa? Czemu nie, to bardzo stylowe połączenie. Tak to już w jego życiu jest, że uczucia dzieli pomiędzy różne kraje i skrajne style.

To rozdwojenie stało się jego znakiem rozpoznawczym. Bo weźmy chociażby początki kariery. Najpierw trafił do rzymskiej Akademii Sztuk Pięknych i myślał poważnie o malarstwie. – Ale któregoś dnia znajomy poprosił mnie o pomoc w urządzaniu domu – opowiada Lipparini. – I tak zostałem architektem cywilnym – żartuje. To znaczy takim od projektów niewielkich mieszkań, głównie dla przyjaciół i rodziny.

Ani się jednak obejrzał, jak zrobił dyplom z architektury na Uniwersytecie we Florencji, a jakiś czas potem zaprojektował zadaszenie stadionu olimpijskiego w rodzinnym Grosseto. I odtąd zlecenia sypały się jedno za drugim: wnętrze Peking Hotel w Okinawie, domy wakacyjne na Elbie, salony firmowe Misura Emme czy Siematica w Mediolanie.

Ale pasja do sztuk pięknych pozostała – widać to zwłaszcza po kolorach i wysmakowanych zestawieniach faktur. Słabość do malarstwa pchnęła go w ramiona firmy Italvelluti, słynącej z produkcji tkanin. Lipparini jest dziś jednym z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie. Zajmuje się głównie materiałami obiciowymi, a najbardziej znaną spośród jego kolekcji jest ekskluzywna View w zgaszonych barwach ziemi i szarościach ożywionych żakardowymi splotami.

To właśnie dzięki tkaninom wnętrza projektowane przez Mauro nabierają przytulności, a japońska dyscyplina łagodzi europejską ekstrawagancję. Minimalizm? Tak, ale jakby trochę cieplejszy, bardziej przytulny i nastrojowy. Czasem zabarwiony szczyptą ironii, jak w przypadku zabawnego fotela Tongue przypominającego język. A ile w tym mediolańskiego snobizmu? Niewiele. Lipparini swój styl określa jako „małą modę”, która nie podąża ślepo za sezonowymi trendami.

– Praca projektanta przypomina raczej rzemiosło pisarza – tworzy kolejne powieści, opowiadania, eseje, ale zachowuje swój odrębny, rozpoznawany styl i język – tłumaczy projektant. – I nawet jeśli z czasem może nieco się zmienia, zachowuje oryginalność.


Tekst: Monika A. Utnik
Fotografie: ML-Communications, Profundo PR

reklama