Dla kobiety wachlarz to berło, które pozwala jej władać światem – mówiono za czasów Ludwika XIV. Za jego pomocą dama mogła powiedzieć wiele, nie mówiąc ani słowa.

Wachlarz – notował Łukasz Gołębiowski w 1861 roku – jest to „damskie narzędzie do robienia sobie chłodu, powiewając nim”. I dalej zauważał, że damy bez niego „nie pokazywały się na przechadzce lub jadąc, a nawet w domach”, zasłaniały się (...), osobliwie zaś kiedy tańcem lub przechadzką były zmordowane”. Wachlarz nie tylko chłodził, chronił przed słońcem, ale był też wyznacznikiem przynależności do wyższych sfer oraz modnym dodatkiem. Nie bez powodu Ryszard Lwie Serce umieścił go w swoim herbie.

Japoński wynalazek

Pierwszymi wachlarzami usuwano ze zboża drobinki brudu i plew. Po łacinie nazywano je „vannus”. W starożytności niewolnicy wachlowali swoich panów, gdy doskwierały im upały. Wtedy dość pokaźne wachlarze zrobione były z ptasich piór, często montowanych na kunsztownych rączkach ze złota albo kości słoniowej. Mniejszymi odpędzano uciążliwe owady.

W takiej też roli pojawiły się w Kościele katolickim – chodziło o to, by podczas sprawowania eucharystii nie doszło do zanieczyszczenia ciała i krwi Chrystusa. Prostych konstrukcji do odganiania much, nazywanych flabellum lub ripidia, używano mniej więcej do XV wieku. Potem nadszedł czas wielkich odkryć geograficznych, a wraz z nim Europejczycy poznali kulturę ludów Wschodu.

Podczas gdy w Europie wachlarzem głównie przeganiano muchy, mieszkańcy Chin i Japonii uczynili z niego element swojej kultury. Towarzyszył im na co dzień, w zabawie i tańcu, a etykieta dworska dokładnie opisywała, jak się nim posługiwać. W każdym miesiącu używano innego rodzaju wachlarza. Pomyłka była niewybaczalna.

Już w VI wieku przybierały kształty księżyca, gruszki, flagi i serca. Robiono je z cienkich strużynek drewna, bambusa, szylkretu, jedwabiu, piór i zdobionej haftem tkaniny. Obowiązkowo miały rączkę – żelazną, złotą, srebrną, z kości słoniowej, skóry, bambusa i laki. Były niczym małe dzieła sztuki, bo robili je artyści. Wówczas się jeszcze nie składały – tę technologię opracowali Japończycy jakieś sto lat później.

 


 

Opowiastki na papierze

Gdy portugalscy żeglarze powrócili z Chin i Japonii, praktyczny i poręczny wynalazek szybko podbił serca Europejek. Duża w tym zasługa Katarzyny Medycejskiej, która nowy gadżet zabierała ze sobą w każdą podróż. O modzie na wachlarze świadczą także portrety angielskiej królowej Elżbiety. Widać jakiś na co drugim – w dłoni monarchini lub choćby przytroczony do pasa jej sukni. Miał znaczenie symboliczne. Wiadomo, że przywieziono go z daleka, podkreślał więc, że monarchini panuje nad zamorskimi krajami.

Dekoracyjne wachlarze budziły na początku zainteresowanie tylko koronowanych głów, bo kosztowały fortunę. Ich wyrobem trudnili się... perfumiarze, ale już w XVII wieku na dworze francuskim pojawił się cech wachlarzników. Ulubionym materiałem rzemieślników były pióra, misternie wycinany pergamin i papier, a także klejnoty i szlachetne kruszce. Na początku przeznaczone były i dla kobiet, i dla mężczyzn. Dla tych ostatnich pojawiały się jeszcze w XVIII wieku i były dość charakterystyczne. Obrazek na materiale czy papierze przedstawiał zawsze robaka – żuka albo muchę. Trudno powiedzieć, dlaczego tak je zdobiono.

Najpierw skromne – z materiału pomalowanego na ciemny kolor – z czasem (w XVII i XVIII wieku) doczekały się wymyślnych dekoracji. Sprzedawano dwa rodzaje tych przedmiotów, czyli na modłę europejską – duże i raczej jednokolorowe – oraz, inspirowane wzorami japońskimi, niewielkie, często osadzone na bambusowych czy lakowych patyczkach, z materiału lub papieru. I na jednych, i na drugich malowano sceny antyczne i mitologiczne, zwykle kopie znanych obrazów czy fresków. Zdarzało się, że za ozdabianie wachlarzy brali się wielcy artyści epoki, na przykład Antoine Watteau. Popularnością cieszyły się sceny biblijne, scenki rodzajowe, później także ważne wydarzenia historyczne.

Niektóre wachlarze opowiadały całe historie, a każdy kawałek materiału (często jedwab, czasem zdobiony koronką lub aplikacjami) między dwoma patyczkami był osobnym kadrem tej opowieści. Na czas rewolucji francuskiej porzucono misterne malarskie miniatury na rzecz zwykłej tkaniny albo tanich w produkcji papierowych wachlarzy z nadrukiem. Ich artystyczna jakość pozostawiała wiele do życzenia, ale rysunki na listkach były nad wyraz aktualne: odzwierciedlały sezonowe mody i komentowały bieżące wydarzenia polityczne, często ironicznie.

Robiono je też z bezużytecznych banknotów lub czeków bez pokrycia. Nie wiadomo, czy to właśnie taki wachlarz miała w ręku Karolina Coday, gdy szła zamordować Marata. Pewne jest, że porzucony koło wanny stał się dowodem w sprawie.

 


 

Przypominajka, domino i maska

W XVIII i XIX wieku można było spotkać na przykład wachlarze „aide-mémoire”, czyli pewnego rodzaju przypominajki. Od wewnętrznej strony miały wypisane słowa popularnych piosenek, układy tanecznych kroków czy zasady gier karcianych. W teatrach rozdawano listki z programem wieczoru lub układem lóż. Inny sposób wykorzystania słowa pisanego pojawił się podczas rewolucji francuskiej.

W życiu towarzyskim bardzo przydawał się wachlarz typu domino, z wyciętymi otworami, przez które dama mogła sobie zerkać na boki. Kolejnym udogodnieniem było zamontowanie w wachlarzu soczewki, co poprawiało widzenie krótkowzrocznym paniom – takiego używała Maria Antonina.

Salony, teatry i sale balowe stały się miejscami, gdzie panie chwaliły się najmodniejszymi modelami. Co więcej, wachlarz służył także do komunikacji. Osiemnastowieczni malkontenci głośno narzekali, że gdzie się nie pójdzie, słychać „szept wachlarzy, szum wachlarzy i kłótnie wachlarzy”. Jeśli dama, trzymając go w lewej dłoni, dotknęła nim prawego policzka, oznaczało to zgodę i akceptację, jeżeli w prawej dłoni i dotykała lewego policzka, mówiła „nie”. Niektóre gesty przestrzegały – wachlarz przy lewym uchu oznaczał „uwaga, jesteśmy podsłuchiwani”, a przesunięcie czubkiem wachlarza złożonego po grzbiecie dłoni sygnalizowało odwołanie schadzki.

Cały ten kod kulturowy był na tyle skomplikowany, że młodym pannom z dobrych domów proponowano zajęcia pomagające w jego opanowaniu. W Londynie w połowie XVIII wieku otworzono nawet Akademię sztuki posługiwania się wachlarzem dla szlachetnie urodzonych.

Pięćdziesiąt lat później tani drukowany papier zastąpił szlachetniejszy malowany jedwab oraz misterne koronki, znów wracając do łask. Schyłek epoki wachlarzy zaczął się wraz z I wojną światową. Zmieniło się społeczeństwo, zmieniła się rola kobiety. Sztywna etykieta uległa rozluźnieniu, sufrażystki wolały zająć się męskimi sprawami, niż siedzieć w salonach i ukryte za konstrukcjami z piór snuć intrygi.

Co prawda, jeszcze w latach 20., w epoce art déco, dziewczyny nosiły proste materiałowe wachlarze z jednokolorowych tkanin, ale potem „kobiece berło” na zawsze odeszło do lamusa.


Tekst: Stanisław Gieżyński
Fotografie: Muzeum Narodowe w Krakowie, Shutterstock.com, z kolekcji Anny Checcoli/www.ventagli.org, Free, Bulls, Fotochannels, Forum, katalogi aukcyjne
Wykorzystano: Nancy Armstrong, „The Book of Fans“, Barcelona 1978.
 

 

reklama