Edyta Purzycka tworzy grafikę (linoryt, akwaforta), kolaże i rysunki. Dużo fotografuje, zwłaszcza w podróży. Tytuły prac to dla niej za mało, dopisuje więc do nich krótkie opowiadania.
 

Dziwne historie pani opowiada, trochę surrealistyczne…

Moje historie, choć zaczerpnięte z wielu źródeł. Inspiruje mnie teatr, kino, bajki, ale i codzienna obserwacja: przypadkowy kadr z pociągu, czyjaś sylwetka lub profil, ciekawy wyraz twarzy. Uwielbiam prozę Harukiego Murakamiego, powinien dostać Nobla. I Donny Tartt. Po studiach miałam taki czarny okres, fascynację Edgarem Allanem Poem. Słuchałam thrash metalu, robiłam motywy z kościotrupami. Ale teraz już nie straszę (śmiech).
 

Widzę za to koty!

Jest koci element w grafice, bo kotki to ważne członkinie mojej rodziny. Kręcą się po pracowni. Jak robię duże rysunki, to kła- dą się na papierze tam, gdzie akurat nie rysuję. Ale inne motywy też powracają: kobiety, o których moi znajomi mówią, że są mną – nie dosłownie, lecz w gestach, ułożeniu ciała. Sceny z deszczem. Lubię też zakochanych w różnych sytuacjach, spacerujących, tańczących, całujących się w parku, na dworcu w Londynie.
 

Tak chyba nie wypada…

Jak ktoś się całuje na dworcu, to jest w swoim świecie! Inni ludzie zawsze mnie ciekawili, jest we mnie wścibstwo, ale po- zytywne. Lubię robić im zdjęcia. Z niektórymi rozmawiam: z dziećmi, z kloszardami. Potem rysuję ich portrety, dodaję inne elementy. Powstaje jakiś rodzaj reportażu, obserwacji.
 

Odbiorca sztuki jest ważny?

Bardzo ważny, ale ja sztukę robię dla siebie. Tematy i sposób wykonania wybieram więc sama. Moim ukłonem w stronę widza jest dobór kolorów. Ludzie lubią pomarańcze, czerwienie, zieleń.
 

Kojarzą się z ciepłem i słońcem.

Co roku odwiedzam Hiszpanię na wiosnę i jesienią. Nie tworzę, ale robię dużo zdjęć. Tam wszystko jest intrygujące. Ludzie są otwarci, klimat bardzo mi odpowiada, no i jedzenie jest przepyszne. Czasem spaceruję po kolacji z mężem i jeszcze rozglądam się za czymś do spróbowania. On pyta, czy wiem, czego szukam, a ja mówię: „Jak znajdę, to będę wiedziała”. Szukanie nowego smaku to moja nieustająca pasja!
 

Opracowanie: Staszek Gieżyński
Zdjęcia: archiwum artystki
Portret: Robert Mazur
Kontakt do artystki: edytapurzycka.pl

reklama