Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Sztuka » Kolekcje » Rękawiczki
Rękawiczki
Chronią przed zimnem i słoneczną opalenizną; są niezbędne w sportowych i wojennych starciach, ale też dodają uroku balowym kreacjom; podkreślają indywidualizm – zarazem służą zacieraniu śladów (zbrodni); są nieodzowne w sterylnej sali operacyjnej (z lateksu) – przydają się też podczas najbrudniejszych prac (wówczas z gumy); pozwalają odczuwać w wirtualnej rzeczywistości (z czujnikami) lub nie pozwalają czuć zimna (w wersji futrzanej). Choć mogą być cudem techniki – nie zmieniają formy od stuleci. Poza tym używają jej osobnicy płci obydwojga w każdym wieku, od narodzin po grób. Rękawiczki!
Ich wynalazcą był… zdrowy rozsądek. Z biegiem epok walory użytkowe połączyły się z kokieterią, próżnością, dziwactwami. Sposób używania zaczęła dyktować obyczajowość i społeczne układy. Mają mnóstwo wcieleń, długotrwały staż w historii stroju oraz powiązania z ludzkimi zachowaniami (wyuczonymi bądź instynktownymi). Obrosły w symbole i podteksty. Zyskały sekretną mowę, stały się niemal przedmiotem magicznym, weszły do porzekadeł.
Uodpornione na ciosy
Jak wszystkie praktyczne części garderoby, rękawiczki sięgają rodowodem zamierzchłej przeszłości. Podobno wymyślili je starożytni Persowie. Pokrowce na dłonie zabezpieczały palce ujeżdżaczy koni. Egipt też znał podobny wynalazek – rękawiczki nosili faraonowie dla podkreślenia pozycji. Z Persji przeniesiono ochraniacze dłoni do antycznej Grecji, gdzie bokserzy owijali sobie nie tylko dłonie, ale i przedramiona rzemieniami z miękkiej wołowej skóry. Zwano je himantes, a służyły do ochrony przed urazami palców i nadgarstków. To była czasochłonna, precyzyjna robota. W efekcie, około IV wieku p.n.e. to właśnie sportowcy wymyślili coś łatwiejszego w obsłudze: prymitywne rękawice z niewyprawionej skóry, zwane oxeis himantes. Już wtedy ich konstrukcja była wielce zmyślna – miała miejsca utwardzane kilkoma warstwami skórzanych pasów, ale też elementy elastyczne, z wełny.
W Rzymie natomiast wyższe sfery przywdziewały jedwabne „digitalia” podczas posiłków. Rzemieślnicy, rolnicy i żołnierze używali jednopalczastych „łapek”. A ulubieńcy tłumów z areny? Wsławili się mało szlachetnym wynalazkiem – caestusem, czyli rękawicą z wszytymi metalowymi ciężarkami. Kto zaliczył żelazny cios, długo lizał kontuzje…
Galowie poszli jeszcze dalej, od IV do VI stulecia okrutne łapawice stają się jednym z narzędzi tortur. Jeszcze w wiekach średnich rycerze przywdziewając zbroje, nakładali na dłonie kute z blachy rękawice, zakończone pazurami i kleszczami – żeby zadać wrogowi jak najwięcej bólu. A przy okazji, zadać szyku…


