Okna same się zamykają, gdy spadnie choć kropla deszczu. A drzwi decydują, czy wypuścić na spacer psa i kota. Na szczęście klucze należą do nas.

Okna i drzwi zostały wymyślone w jednym celu – by odizolować nas od świata. Z roku na rok robią to coraz lepiej. Lepiej też wyglądają.

Pokój z widokiem

Wyposażone w czujnik deszczu okna Velux lub Fakro automatycznie się zamykają, gdy na dworze zaczyna szaleć zawierucha. Podobnie rolety czy markizy – opuszczają się same, jeśli słońce mocniej przygrzewa. Od niedawna w oknach dachowych można montować też shuttersy, które wprowadzają nastrojowy klimat. Ba, nie trzeba już wyjeżdżać na wieś, by zaczerpnąć świeżego powietrza – inwestora szuka właśnie nowy wynalazek, okno-skrzynka Original Breath. Na górze znajduje się panel słoneczny, który zasila małe wiatraki, te zasysają powietrze z dworu i przefiltrowane wtłaczają do mieszkania. Za oczyszczanie powietrza odpowiadają rosnące w skrzynce rośliny.

Z drugiej strony producenci szukają takich rozwiązań, które świat trochę przybliżą. – Okna dachowe mają większe szyby. A do tego po otwarciu mogą tworzyć minibalkon: jedno skrzydło uchyla się do góry, drugie do przodu – opowiada Renata Damasiewicz z firmy Fakro.

Mocne wejście

Same otwierają się i zamykają również drzwi, a właściwie typowe dla Ameryki, choć i w Polsce już popularne uchylne drzwiczki dla psów i kotów. Electronic Pet Door mają wmontowany czujnik i, gdy pogoda nie dopisuje, nie wypuszczają zwierzaków do ogrodu. Pies nie zmoknie, a my nie będziemy musieli wycierać podłogi z błota. Przyjemność (klapka z czujnikiem i montażem) kosztuje 350 dolarów.

Drzwi wewnętrzne też są nie mniej pomysłowe. Te najmodniejsze idealnie wtapiają się w otoczenie.  Firma Classen obłożyła je panelami, takimi samymi jak podłogę, dzięki czemu tworzą z posadzką idealną całość. Klimek i Kluś poszli o krok dalej i opatentowali drzwi ukryte – w modelu Paseo zrezygnowali z tradycyjnej framugi; jeśli pomalujemy je na kolor ściany albo wykleimy tapetą, będą niemal niewidoczne. Nie mówiąc już o propozycji marki L’Invi-sibile – lekko popychasz i coś, co wydawało się ścianą, uchyla się.

Do tego dochodzi jeszcze ciekawe wykończenie. – Namawiam na biel, szarości i odcienie błękitu, ładnie odbijają od białej elewacji – radzi Agnieszka Suchora, projektantka i współwłaścicielka sklepu A & A Bath. Jednak w sklepach znajdziemy odważniejsze rozwiązania. – Ostatnio modne są szklane wypełnienia z grafiką lub zdjęciem. Panorama Nowego Jorku z lotu ptaka, martwa natura z owocami, wiśniowy sad – i wnętrze staje się nietuzinkowe – mówi Monika Szczęsny, projektantka z firmy Komandor. – Skrzydła drzwi mogą być nawet ozdobione sztukateriami – dodaje Michał Nowicki z L’Invisibile.

A jeśli mamy trochę wolnego czasu, pomalujmy je sami, ostatnio furorę robią angielskie farby kredowe Chalk Paint™ decorative paint by Annie Sloan. – Pędzlem, wałkiem w jeden dzień z nudnych drzwi zrobimy dzieło sztuki – zachęca Monika Gawinecka, właścicielka pracowni PatyNowy, jednej z trzech firm, które oferują farby tej marki w Polsce. – Do klasycznych wnętrz polecam kolor Aubusson Blue – granat z domieszką zieleni, do bardziej nowoczesnych Emperor’s Silk – ognistą czerwień, taką jak na podszewkach ubrań chińskich cesarzy. Możemy też pójść w przecierki – najpierw kładziemy jeden kolor, potem drugi i delikatnie trzemy papierem ściernym, by drzwi nabrały patyny. Albo w delikatne pastele. Kiedyś w Londynie widziałam, jak w szeregowcu każde drzwi były pomalowane na inny pastelowy kolor. Wszystkie łączyła domieszka szarości. Skoro nawet stonowanych Anglików skusiła odrobina szaleństwa, może i my się odważymy.

Tekst i opracowanie: Monika Utnik-Strugała
Zdjęcia: serwisy prasowe firm

 

 

reklama