Kuchnia otwarta na salon w bieli i błękicie

 

Niebieski to nawiązanie do rzeki za oknem, obłe kształty mają przypominać fale. Wyszło futurystycznie i miło dla oka.
 

Jedną z pierwszych rzeczy, którą zobaczyła architektka Katarzyna Koszałka, wchodząc do tego apartamentu, był widok – pasek nieba i pasek wody plus trochę zieleni. Wszystkie okna wychodziły na Wisłę. Niezwykły obraz podsunął jej pomysł. Kuchnia otwarta na salon jest nowoczesna, bo nowoczesne są budynek i okolica (obok stoi Centrum Nauki Kopernik). Na podłogi, jak w całym apartamencie, pasowało więc szczotkowane i olejowane drewno (nawiązujące do drzew za oknem). Postanowiła dodać odrobinę błękitu w półkach i dodatkach (to nawiązanie do wody). Zdecydowała się też na modne obłości (zachwyciła się nimi na targach dizajnu w Mediolanie), tak jak obłe bywają fale.

reklama


W centralnym miejscu kuchni króluje wyspa z blatem zrobionym ze spieku kwarcytowego. Może być tak cienki, bo to wyjątkowo trwały materiał. W wyspie schowano płytę kuchenki i wysuwany okap. Łatwo także otworzyć szuflady, bo mają elektryczny napęd. Ścianę łączącą kuchnię z salonem zabudowano różnej wielkości kubikami, które nie tworzą jednolitej płaszczyzny. Ta rzeźbiarska konstrukcja kryje mnóstwo schowków, chociażby spory barek z półkami wyłożonymi tkaniną (szkło wtedy nie stuka) i cargo na alkoholowe akcesoria. W części jadalnej zaskakuje kryształowa ścianka. Wymyśliła ją Katarzyna, a zrealizowała znana czeska huta szkła Lasvit. Ścianka przyjechała w częściach, a z nią monter, który w białych rękawiczkach poskładał wszystkie kawałki w całość. Wystarczy promień światła, a kryształ blikuje jak rzeka za oknem.


Stylizacja: Katarzyna Sawicka
Zdjęcia: Aneta Tryczyńska