Gdy już wszyscy podzielą się jajkiem i zjedzą wielkanocne śniadanie, idą na spacer szukać wiosny. Dwór stoi w lesie nad dwoma jeziorami, w samym sercu Puszczy Zielonki.

 

Pierwszą ekipą, która tu wkroczyła, byli alpiniści – śmieje się Irmina. – Wisieli na linach i ścinali jemioły, których było zatrzęsienie i bardzo zniszczyły korony drzew. Uratowaliśmy je i zaczęła się przebudowa dworu. Na posiadłość trafiliśmy trochę przypadkowo. Od dłuższego czasu przeczesywaliśmy okolice Poznania, odwiedzając działki wyszukane przez naszego agenta. Był listopad, modelowa angielska pogoda, GPS zaczął wariować… Wjeżdżaliśmy wyboistą polną drogą w gęstwinę lasu, która wydawała się nie mieć końca. Zanosiło się na jakiś dreszczowiec i już chcieliśmy zawracać, gdy między drzewami zaświeciła tafla jeziora, pojawił się zarys dworu. Kiedy do niego weszliśmy, mimo tej pogody i szarugi, poczułam coś niesamowicie pozytywnego. Dobrą zapraszającą energię tego miejsca. Może pani nie wierzyć, ale kupiliśmy działkę w ciągu… kilku dni, choć była to wielka operacja...

 

Więcej przeczytasz i zobaczysz w kwietniowej Werandzie. 

 

Tekst: Beata Majchrowska 

Zdjęcia Aneta Tryczyńska

Stylizacja: Katarzyna Sawicka 

reklama