reklama

Raj tuż pod miastem – współczesna wiejska rezydencja

Rezydencje

Właściciele mówią o niej: „Dom idealnie niedoskonały”. Urządzili go ręcznie robionymi meblami i rzeczami z odzysku. Na podłodze mają deski ze starych... kanadyjskich pociągów.

Ten dom prawie każdego wieczoru tętni życiem. Przychodzą przyjaciele właścicieli i ich dzieci. Saskia uwielbia dla nich gotować – chętnie według tradycyjnych przepisów, ale lubi też kuchenne eksperymenty. Gospodarze wraz z gośćmi godzinami siedzą przy stole, a Henk, mąż Saskii, dolewa im wina i opowiada o swoich podróżach.

Zjeździł cały świat, ale zdecydował, że dom chce mieć w małym miasteczku pod Amsterdamem, gdzie dorastała jego żona. Do stolicy jedzie się stąd 20 minut samochodem, to wymarzone miejsce, by wychowywać dzieci.

Styl rustykalny i prowansalski z angielskim

Henk Teunissen od 30 lat prowadzi firmę wnętrzarską Riviera Maison. Tak nazywała się elegancka kwiaciarnia jego rodziców, którą z czasem rozwinął w świetnie prosperujący sklep z meblami i dodatkami. Surowe drewniane stoły, wiklinowe krzesła, lampy, kosze i szkło są bardzo charakterystyczne i znane dziś na całym świecie. Łączą styl Long Island, prowansalski i klasyczny angielski z rustykalnym. Henk kocha naturalne materiały, ręcznie robione meble i rzeczy z historią.

Potrafi go zainspirować nawet kawałek drewna albo deska ze starej ściany. Wielki sentyment ma też do szkła, bo był to pierwszy materiał, z którym pracował kiedyś w małych manufakturach w Portugalii. Rezydencję z 1920 roku, którą kupili z żoną i mocno odświeżyli, nazywa swoim sanktuarium, bo sam ją urządzał i projektował niemal każdy detal. Remont zaczął od dobudowania werandy z tekową podłogą i basenu. Dom obsadził zielenią w południowym klimacie: różami, figami, bambusem, a także kwitnącymi na biało oleandrami.

>> Zobacz też: Młyn jak pałac: rustykalna perełka <<  

Potem zabrał się za wnętrze. Wymienił okna na nowe we francuskim stylu z żaluzjowymi okiennicami, przebudował sypialnię (powstała z dwóch połączonych pokoi) i urządził kuchnię zrobionymi na zamówienie meblami (drewniane szafki plus blaty z czarnego belgijskiego kamienia). A że lubi dawać rzeczom drugie życie, wpadł na pomysł, by w korytarzu położyć kafelki pochodzące z rozbiórki innego, zabytkowego budynku, a w kuchni deski z podłóg starych kanadyjskich pociągów. Dzięki temu dom zyskał wyjątkowy, trochę chropawy charakter. – Idealnie niedoskonały, jak wiele rzeczy mojej firmy – mówi projektant.

Dodatki z targów staroci

Wnętrza urządził, oczywiście, meblami Riviera Maison oraz zaprojektowanymi przez siebie, jak półki na książki czy szafka pod telewizor. Dodał smaczki: antyki wyszukane na targach staroci – zabytkowy wieszak na ubrania w przedpokoju, składany stół w salonie czy krawiecki manekin w sypialni. Oraz rzeczy vintage z rodzinnej firmy – stół w jadalni i szafka w łazience pochodzą z jednej z pierwszych kolekcji. Nie zabrakło też sztandarowych produktów: stolików kawowych Château Chassigny inspirowanych starym ozdobnym parkietem czy rattanowych mebli i lamp na werandzie.

Delikatny szary odcień jawajscy rzemieślnicy uzyskują, susząc je na słońcu. Wnętrze, pełne naturalnych materiałów i stonowanych kolorów, uzupełniają, a jakże, dodatki Riviera Maison: świeczniki, lustra, dywany, a nawet stojak na parasole. Jest tu rustykalnie, przytulnie, a zarazem elegancko. Kiedy wchodzimy do Teunissenów, od razu czuć, że Henk urządził wszystko, kierując się mottem swojej firmy: „Twój dom jest tam, gdzie możesz być sobą”.

Cała sesja do obejrzenia w archiwalnym numerze Werandy.

Tekst: Agnieszka Wójcińska

Zdjęcia: F. Scheffel/RBA

Stylizacja: D.Vijande