reklama

Mieszkanie po przejściach

Nowoczesne

Na początku był powściągliwy, jak to z Wyspiarzami bywa. Ale gdy zobaczył gotowe mieszkanie, nie przestawał się uśmiechać.

Ekspresowe urządzanie mieszkania

Kiedy Państwo X zwrócili się do Agnieszki Müller z pytaniem, czy nie urządziłaby im mieszkania, nie było w tym nic dziwnego – w końcu to jej praca. Nie zdziwiła się też, gdy usłyszała, że zależy im na czasie. Przecież każdy dziś gdzieś biegnie. Ale zrobiła duże oczy, gdy dowiedziała się, ile tego czasu ma: dwa dni na zrobienie wstępnego projektu i dwa miesiące na urządzenie pod klucz. Państwo X mieszkają w Londynie (on jest Anglikiem, ona Polką) i właśnie za dwa dni mieli wracać na Wyspy. Poza tym Pan X jest zapalonym kibicem piłkarskim i za dwa miesiące chciałby przyjechać z przyjaciółmi na Euro… Agnieszka wyzwanie podjęła.

Mieszkanie w centrum Warszawy, w przedwojennej podniszczonej, ale ładnej kamienicy od razu Agnieszce się spodobało. – Wysokie, 120 metrów, ze zbieraniną zdezelowanych mebli i dziwnym podziałem pokoi. Mocno zniszczone – wylicza projektantka. – Odetchnęłam jednak , kiedy okazało się, że sporo ścianek jest z karton-gipsu, drewniane okna i drzwi wymagają tylko solidnego odświeżenia, a parkiet wystarczy wycyklinować. To było światełko w tunelu.

Trzy projekty do wyboru

Tym bardziej że Państwo X też specjalnych wymagań nie mieli i dali Agnieszce w zasadzie wolną rękę. Stwierdzili tylko, że chyba bardziej podoba im się klasyka i że lubią najlepsze marki. Dwie zarwane noce i przygotowała dla nich trzy projekty do wyboru: klasyczny z brązami, czernią i złotem, nowoczesny z prostymi formami, chłodny i francuski – lekki z nutką glamour, szarościami, kapką różu. Bez wahania wybrali trzeci. Po podpisaniu umowy Państwo X pojechali prosto na Okęcie. Umówili się jedynie, że często będą wymieniać się mailami.

Kiedy zniknęły prowizoryczne ścianki działowe i udało się otworzyć kuchnię na salon, pokoje pokazały swój urok, okazało się też, że jest mnóstwo przestrzeni i światła. Miesiąc później Pan X przyjechał do Polski, aby odebrać mieszkanie po skończeniu prac murarsko-cykliniarskich. Wszedł, spojrzał i choć jest angielskim dżentelmenem raczej nieskorym do ukazywania uczuć, aż się uśmiechnął. Oznaczało to, że jest idealnie. Tak, o to właśnie chodziło. Kiedy Agnieszka pokazywała mu odrestaurowane okna, piękne drewniane drzwi, zabudowę korytarza, kiwał zadowolony głową i… poleciał do Londynu.

> 9 pomysłów na salon połączony z kuchnią

Mieszkanie pod klucz: zadbane w najdrobniejszych szczegółach

A potem zaczął się najfajniejszy czas. – Mamy już sofę – pisała projektantka do Pana X. – Właśnie uszyto poduszki – informowała. – Wczoraj powiesiłyśmy zasłony – dodawała.

W tym czasie Państwo X zaczęli już spraszać znajomych na Euro. Kiedy odbierali klucze, nie mieli żadnych zastrzeżeń. Agnieszka zadbała nawet o drobiazgi: od pościeli po środki czystości. Poprosili tylko o kilka dodatkowych filiżanek, komplet podkładek pod talerze i kosz na śmieci. Czy często zdarzają się tacy klienci? – Niestety, nie – śmieje się.

Tekst: Beata Woźniak
Stylizacja: Katarzyna Sawicka
Asystentka stylistki: Agnieszka Grajek
Zdjęcia: Aneta Tryczyńska

reklama
reklama